Info
Suma podjazdów to 105398 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień2 - 0
- 2026, Marzec3 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Wrzesień2 - 0
- 2025, Sierpień7 - 1
- 2025, Lipiec5 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 0
- 2025, Maj3 - 0
- 2025, Marzec4 - 0
- 2025, Luty1 - 1
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień3 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec3 - 4
- 2024, Czerwiec6 - 0
- 2024, Maj4 - 0
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2024, Luty2 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 0
- 2023, Sierpień5 - 2
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj3 - 0
- 2023, Kwiecień2 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2022, Październik2 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 1
- 2022, Sierpień6 - 0
- 2022, Lipiec4 - 3
- 2022, Czerwiec2 - 0
- 2022, Kwiecień3 - 0
- 2022, Marzec4 - 7
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień2 - 0
- 2021, Sierpień4 - 1
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec6 - 1
- 2021, Maj3 - 1
- 2021, Kwiecień2 - 0
- 2021, Marzec4 - 4
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik3 - 3
- 2020, Wrzesień1 - 0
- 2020, Sierpień8 - 5
- 2020, Lipiec3 - 2
- 2020, Czerwiec3 - 0
- 2020, Maj4 - 0
- 2020, Kwiecień1 - 2
- 2020, Marzec1 - 3
- 2020, Luty1 - 2
- 2020, Styczeń1 - 2
- 2019, Listopad1 - 2
- 2019, Październik2 - 4
- 2019, Wrzesień1 - 1
- 2019, Sierpień2 - 3
- 2019, Lipiec6 - 17
- 2019, Czerwiec4 - 8
- 2019, Maj2 - 7
- 2019, Marzec3 - 8
- 2019, Luty2 - 5
- 2018, Listopad1 - 3
- 2018, Październik1 - 3
- 2018, Wrzesień2 - 3
- 2018, Sierpień3 - 12
- 2018, Lipiec6 - 22
- 2018, Czerwiec1 - 5
- 2018, Maj3 - 11
- 2018, Kwiecień3 - 16
- 2018, Marzec2 - 7
- 2018, Luty2 - 6
- 2018, Styczeń1 - 11
- 2017, Listopad1 - 3
- 2017, Wrzesień2 - 6
- 2017, Sierpień3 - 7
- 2017, Lipiec6 - 6
- 2017, Czerwiec4 - 9
- 2017, Maj3 - 10
- 2017, Kwiecień2 - 9
- 2017, Marzec3 - 16
- 2016, Listopad1 - 1
- 2016, Październik1 - 1
- 2016, Sierpień5 - 19
- 2016, Lipiec4 - 14
- 2016, Czerwiec4 - 17
- 2016, Maj2 - 19
- 2016, Kwiecień2 - 8
- 2016, Marzec2 - 6
- 2016, Luty1 - 1
- 2015, Grudzień1 - 5
- 2015, Listopad1 - 5
- 2015, Październik3 - 14
- 2015, Wrzesień3 - 5
- 2015, Sierpień7 - 21
- 2015, Lipiec5 - 4
- 2015, Czerwiec4 - 9
- 2015, Maj4 - 13
- 2015, Kwiecień4 - 4
- 2015, Marzec5 - 10
- 2015, Luty1 - 2
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad3 - 7
- 2014, Październik2 - 2
- 2014, Wrzesień3 - 11
- 2014, Sierpień8 - 19
- 2014, Lipiec3 - 8
- 2014, Czerwiec3 - 9
- 2014, Maj3 - 6
- 2014, Kwiecień2 - 4
- 2014, Marzec4 - 13
- 2014, Luty2 - 7
- 2014, Styczeń1 - 1
- 2013, Grudzień1 - 7
- 2013, Październik2 - 7
- 2013, Wrzesień1 - 1
- 2013, Sierpień6 - 23
- 2013, Lipiec5 - 16
- 2013, Czerwiec6 - 8
- 2013, Maj7 - 16
- 2013, Kwiecień5 - 11
- 2013, Marzec3 - 15
- 2012, Listopad3 - 10
- 2012, Październik2 - 12
- 2012, Sierpień5 - 19
- 2012, Lipiec3 - 17
- 2012, Czerwiec4 - 4
- 2012, Kwiecień5 - 0
- 2012, Marzec4 - 5
- DST 28.80km
- Teren 18.00km
- Czas 01:49
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 34.50km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 132m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Czas już kończyć......
Niedziela, 6 grudnia 2015 · dodano: 06.12.2015 | Komentarze 5
Piękne słoneczko od samego rana zachęcało, aby w końcu odbyć
ostatni rowerowy wypad w 2015 roku. Niestety mój samochodzik bardziej się
nadaje do tego aby jechać do mechanika, niż mnie zawieść do Puszczy Bolimowskiej,
w której to właśnie puszczy miało się odbyć owe zakończeni, dlatego pokręciłem
się po okolicy. A dokładnie lasem i polną drogą obok pola golfowego do
zapomnianego i schowanego w krzakach pałacu w Woli Błędowej.
Pałac ten został wybudowany w latach 1930-38 przez pabianickiego
przemysłowca Teodora Endera. Prace wykończeniowe trwała aż do wybuchu II WŚ. Po
zakończeniu wojny służył „Samopomocy Chłopskiej, PGR-owi a następnie
Wojewódzkiemu Ośrodkowi Postępu Rolniczego w Bratoszewicach. Dziś pałac jest w
prywatnych rękach i generalnie wejść na teren pałacowy nie wolno, ale skoro już
tu jestem to, czemu nie spróbować. Troszkę się powałęsałem po pałacowym
terenie, a następnie chroniąc się przed dość mocno wiejącym wiatrem ruszyłem w stronę
lasu.
Tu niestety spłoszyły mnie strzały i zabierająca sięw okolicy jeziorka Kowaliki nagonka. Chyba
jakieś polowanie się szykowało, więc czym prędzej oddaliłem się z tamtych miejsc,
a gdy wyjechałem z lasu wiatr nie dawał takiej przyjemności z jazdy.
Więc.......................
Dobra starczy tego kręcenie biorę kurs na dom i …… i kończę
sezon 2015.
Jaki był ????
Był naprawdę fajny i udany.
Było kilka cudownych wycieczek, byłem w Jurze z
częstochowską ekipą, dwa nowe piękne rumaki stanęły w mojej stajni , ponownie
udało mi się wykręcić 251 km w jeden dzień, odwiedziłem kilka interesujących
miejsc, zdobyta odznaka, wizyta Skowronków w moich skromnych progach i wspólne dwa
dni rowerowania, trzy dni pod Ciechocinkiem, wizyta Waldka i w końcu wspólne
porządniejsze i takie jak za dawnych lat śmiganie po Puszczy Kampinoskiej……
Zdrowie dopisało, szczęście też, każda wycieczka szczęśliwie zakończona…. Nic tylko
cieszyć i czekać już na nowy 2016 rok i kolejne wycieczki, wypady, odwiedziny,
spotkania… po prostu ROWER, ROWER, ROWER…….
Wszystkim tym, z którymi miałem przyjemność spędzić czas
podczas wycieczek bardzo dziękuję za te chwile, których się nigdy nie zapomni.
Mam nadzieję ze spotkamy się na kolejnych nowych wypadach.
Trzymajcie się ciepło kochani.
Trasa : Głowno - Wyskoki - Wola Błędowa - Pludwiny - Domaradzyn - Karasica - Głowno
Foto
Pałac w Woli Błędowej © GOZDZIK
- DST 29.90km
- Czas 01:29
- VAVG 20.16km/h
- VMAX 37.70km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Przyroda poszła już spać......
Niedziela, 22 listopada 2015 · dodano: 22.11.2015 | Komentarze 5
Ciągnie wilka do lasu……
Znaczy się Goździka na rower.
W końcu jakaś względna pogoda w weekend.
Nie pada, nie wieje, nawet jakieś słoneczko około 9.30 się
przebijało.
Decyzja mogła być tylko jedna.
Rower.
Żonka po południu do teatru się wybiera, więc naprawdę nie ma,
na co czekać trzeba gnać.
Tak wiem mówiłem, że już właściwie koniec, ze czas
odpoczynku, ale naprawdę siła rowerowania była większa i wygrała.
Delikatne włóczęgostwo po okolicy. Bez większego celu turystycznego.
Tak po prostu wbić się w obcisłe i posiedzieć chwilkę na twardym siodełku.
Jak zupełnie inaczej wyglądaj drogi obdarte z kolorowej letniej
szaty. Zupełnie nie do poznania.
Spokojnie….. nie zaczaruje mnie ta inność. Nie lubię tego
okresu i już z utęsknieniem czekam na wiosnę.
Małe podsumowanie 2015…… mmmmm nie, jeszcze nie…... może
jeszcze raz J
pojadę sobie gdzieś. Sezon zaczął się w Puszczy Bolimowskiej i tam się zakończy….
Jak oczywiście pogoda pozwoli.
Natomiast już powstają pomysły na sezon 2016, i to mi właśnie
pozwala przetrwać okrutną i złą zimę hi hi hi.
Trasa: Głowno - Dmosin - Grodzisk - Kraszew Wielki - Kuźmy - Rozdzielna - Borki - Lubianków - Rudniczek - Głowno
Foto
Listopadowe widoki - okolice Kraszewa Wielkiego © GOZDZIK
- DST 40.40km
- Teren 25.80km
- Czas 02:27
- VAVG 16.49km/h
- VMAX 39.20km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 284m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Prawie już koniec..........
Niedziela, 25 października 2015 · dodano: 25.10.2015 | Komentarze 8
Listopad już prawie zagląda nam do okien.
Kolorowe liście już opadają.
Słonko rzadko już zagląda.
Czas pomału kończyć sezon rowerowy 2015.
Co prawda temperatury na razie są całkiem przyzwoite i pewnie jak tak dalej będzie to się jeszcze gdzieś wyskoczy, aby tak oficjalnie zakończyć ten mój sezon. Dziś jednak na bank była to ostatnia wizyta w PKWŁ.
Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich pięknie wykolorowany przez Panią Jesień.
Cudownie się dzisiaj po nim jeździło.
Trasa: Głowno - Wyskoki - Bratoszewice - Nowostawy Górne - Lipka - Rezerwat Parowy Janinowskie - Las Janinowski - Niesułków - Nowostawy Dolne - Kalinów Głowno.
Foto:
Gdzieś w lesie koło Głowna © GOZDZIK
PKWŁ i Rezerwat © GOZDZIK
W Rezerwacie Parowy Janinowskie © GOZDZIK
W Rezerwacie Parowy Janinowskie © GOZDZIK
I obiecywana zielona wyspa jest :-) © GOZDZIK
A i jeszce taki widoczek jesienny © GOZDZIK
- DST 10.20km
- Teren 8.30km
- Czas 00:41
- VAVG 14.93km/h
- VMAX 29.80km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 75m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Nad Mrożyce
Niedziela, 11 października 2015 · dodano: 11.10.2015 | Komentarze 4
Od samego rana miałem ochotę na rowerek. Nosiło mnie od okna do okna i do termometru. I od nowa ....
Przez okno z ciepło pokoiku wydawało się że jest w miarę dobrze. Jednak termometr wskazujący 5 stopni nie zachęca do wyjścia. Kontrolne wyjścia na balkon który jest od północnej strony też raczej nie napawają optymizmem. I jeszcze ten zimny wiatr.
Ja zmarzluch jestem więc takie warunki to dla mnie zima już właściwie.
Tak przełaziłem cały poranek i przedpołudnie.
I kiedy właściwie już sobie przetłumaczyłem że raczej cieplej to nie będzie, to trzeba było zacząć obiad robić. No tak , no co .. w niedzielę ja raczej obiady robię, chyba że mam jakiś dłuższy wypad i nie zdążę, ale tak to kuchnia w niedziele to moje królestwo.
Dobra trudno nici dziś z wyjazdu.
Ale ale ... zraz zaraz.
Obiadek zjedzony, słonko jeszcze całkiem całkiem. Nooo zimno wiem , ale nie darowałbym sobie gdybym dziś nie wyszedł na rower chociaż na godzinkę.
A tak naprawdę to ciągnęło nie na rower tylko i wyłącznie z jednego powodu.
Powód ten widać na fotce poniżej....... oczywiście dla wtajemniczonych hihihi.
Trasa: Głowno - dokoła zalewu, potem wzdłuż Mrożycy w lesie (bardzo lubię tą ścieżkę w lesie wzdłuż rzeki wczesną wiosna i właśnie jesienią), ponownie dookoła zalewu, na cmentarz, potem park koło SP 1 i ponownie nad zalew, a potem już do domku.
Foto:
Dla wtajemniczonych... co jest tu nowego :-) © GOZDZIK
Mrożyca © GOZDZIK
Bardzo lubię tu wracać wiosna i jesienią. Jest taki super klimacik © GOZDZIK
- DST 79.10km
- Teren 61.00km
- Czas 04:51
- VAVG 16.31km/h
- VMAX 57.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 790m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Bo to Boska sobota była.....
Sobota, 3 października 2015 · dodano: 04.10.2015 | Komentarze 2
W moim ziemskim życiu było już …. mmmmmm powiedzmy że ….
Kilkanaście setek sobót. Były soboty wyjątkowe, cudowne, wręcz magiczne jak moje
wesele i urodziny syna.
Były soboty dobre, super dobre oraz całe mnóstwo sobót do
bani, złych, o których szybko chce się zapomnieć.
Wczorajsza sobota była z tych super, bardzo dobrych, o
których chce się pamiętać aż do końca dni. Bo była to sobota spędzona w
magicznym miejscu z prawdziwymi czarodziejami dobrej zabawy, miłej atmosfery, z
którymi szybko i pięknie mija dzień, a akumulatory pozytywnej energii ładują się
na kolejne dni pracy.
Gdzie byłem ??? i z kim ???
JURA Krakowsko-Częstochowska, Jura ukochana, Jura do której
wracam jak tylko czas i możliwości pozwalają, Jura w której ubóstwiam jeździć.
A jak dodam jeszcze do tego taki skład: Skowronki, Rafika1000,
Siwuch, Tofiki83,Adii oraz przecudowny ciepły słoneczny październikowy dzień … to będzie
właśnie to co uczyniło z tej soboty naprawdę wspaniały, wyjątkowy i
niezapomniany dzień.
Cóż nic na to nie poradzę, że jak coś mi się podoba, jak jestem
szczęśliwy, uśmiechnięty, jak dana chwila miejsce i ludzie sprawiają że właśnie
tak się czuję, to będę się w tym rozpływał.
Już od środy byłem podekscytowany i szykowałem się na spotkanie
z częstochowską ekipą pod dowództwem Darii i na to gdzie mnie zabiorą, gdzie
każą podjeżdżać, wjeżdżać, wchodzić. Fajne jest takie uczucie braku planu,
takie oczekiwanie na to gdzie teraz mnie zabiorą, co pokarzą, jaką droga,
szlakiem pojedziemy itp. Całkowicie zdałem się na plan i pomysły moich (można
tak powiedzieć oczywiście) gospodarzy tego terenu. Cudownie było ponownie znaleźć
się w miejscach gdzie byłem ładnych kilka lat temu takich jak Olsztyn, Rezerwat
Sokole Góry, Złoty Potok, Zamek Ostrężnik. Wówczas jazda była bardziej skupiona
na mapie i na tym aby gdzieś się nie zagubić, gdzieś nie wyjechać w czarnej d ….
znaczy się nie wiadomo gdzie po prostu nie zabłądzić, a zobaczyć to co się
chce. A teraz czysta przyjemność, brak skupienia na pilnowaniu szlaku, głowa
obracała mi się na, około aby żaden skrawek krajobrazu mi nie umkną, a banan z
ust nie znikał przez cały czas trwania wycieczki.
Oczywiście odwiedziliśmy też nowe dla mnie miejsca takie jak
Zielona Góra, Diabelskie Kowadło, Lipówki, Biakło, Suliszowice oraz całe
kilometry nowych dla mnie szlaków i dróg.
Cóż tu więcej można dodać?? Może to, że troszkę szkoda, że
Rafik1000, Tofik83 i Rafał nie mogli z nami być przez cały czas trwania wycieczki.
Bardzo wam dziękuję, że pomimo obowiązków i pracy mogliście uczestniczyć w tym
jak dla mnie pięknym dniu.
Wycieczka była cudnie zaplanowana i pokazał mi wasz
wspaniały kawałek rowerowego świata. Dziękuję Daria.
Trasa: Częstochowa – Kusięta – Olsztyn – Zrębice – Złoty Potok
– Suliszowice – Zaborze – Biskupice – Częstochowa.
Foto:
Widok na Częstochowę z Zielonej Góry © GOZDZIK
W Jaskini na Zielonej Górze © GOZDZIK
Olsztyn oczywiście © GOZDZIK
Widok z wieży widokowej na zamku w Olsztynie © GOZDZIK
Wycieczkowa ekipa © GOZDZIK
Kapliczka Św. Idziego © GOZDZIK
Obrady pod kapliczką - gdzie by tego Goździka jeszcze wywieźć???? © GOZDZIK
Ostrężnik © GOZDZIK
Suliszowice tuż przy strażnicy - i już prostą drogą do Częstochowy © GOZDZIK
- DST 68.20km
- Teren 8.90km
- Czas 03:18
- VAVG 20.67km/h
- VMAX 34.30km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 217m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Gieczna
Środa, 23 września 2015 · dodano: 27.09.2015 | Komentarze 1
Tak ja w niedziele mi się nie udało dotrzeć do wyznaczonego celu,
tak dziś w środę moje plany w pełni się ziściły.
Była ładna słoneczna pogoda, było cieplutko i było w końcu
to coś, co ciągnie nas na rower i w drogę.
Gieczno to kolejna miejscowość na turystycznym szlaku „Wsi
dawnych miast”, a dodatkowo miejscowość, w której znajdują się ruiny dworu z 2
połowy XIX w. Niestety bardzo mało jest informacji o tym miejscu. Nawet o samym
Giecznie nie za wiele można wyczytać.
Oprócz dworu znajduje się tu też drewniany kościół z 1717
roku. Wewnątrz kościoła jest ołtarz główny z 1720 roku i ambona z 1670 roku. Obok
kościoła dzwonnica drewniana.
Prawa miejskie Gieczno uzyskało około 1543 roku a i to nie
jest zbyt pewne czy w ogóle i jełki już to na bardzo krótko.
Wycieczka ogólnie bardzo sympatyczna.
Trasa ; Głowno – Bronisławów – Pludwiny – Wola Mąkolska –
Gozdów – Kwilno – Lorenki – Gieczno – Wypychów – Bądków – Kolonia Wola
Braniecka – Besiekierz Rudny Władysławów – Gozdów – Wola Mąkolska – Pludwiny –
Bronisławów – Głowno.
Foto:
Gieczno - ruiny dworu © GOZDZIK
Trudno tam dotrzeć bliżej dlatego takie to zdjęcie.
Kościół w Giecznie - niestety trafiłem na pogrzeb i dlatego do środka nie udało mi się wejść © GOZDZIK
Taki sobie widoczek mnie zauroczył w okolicy Woli Branickiej koło rzeki Moszczenicy © GOZDZIK
- DST 15.80km
- Teren 5.60km
- Czas 00:45
- VAVG 21.07km/h
- VMAX 30.20km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 153m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Nieudany wypad do Gieczna
Niedziela, 20 września 2015 · dodano: 27.09.2015 | Komentarze 1
W końcu po 20 dniach bez roweru nadszedł czas aby się z nim
przeprosić. Tak przeprosić, bo tak naprawdę to rozstanie to była moja
fanaberia, moje widzi misie, moje doły i doliny emocjonalne. Nie wiem. No po
prostu mi się nie chciało, nie miałem nastroju, ochoty i wszystkiego tego co
pcha na rower. Bo przecież czas był, pogoda była, możliwości były… eeeee no tak
wyszło nie wiem czemu i już.
Przyszła niedziela.
Przyszły chęci i nastrój na rower.
Przyszła radość z oczekiwania na wycieczkę rowerową.
Niestety przyszły też ciemne chmury, chłód i po 7 km jazdy również
i deszcz.
Deszcz miał przejść, miał …. Miał …. Miał……
Zmokłem stojąc i czekając pod drzewem tak jakbym stał pod
prysznicem.
Nie miało sensu dalsze oczekiwanie. Wskoczyłem na rowerek i
w pięknie padającym deszczyku wróciłem się do domku, gdzie w drzwiach bez
żadnego słowa czekała na mnie żonka z ręcznikiem i suchymi dresami.
Po 22 latach małżeństwa Betka już wie, że w takich chwilach
nie warto do mnie za wiele mówić i
pocieszać…
Zapytała tylko:
- chcesz herbatę?
- Tak poproszę
- z miodem?
- z miodem i cytryną poproszę.
- Już robię. W środę ma być ładna pogoda może weź sobie
wolne i pojedź na ten rower, bo
kolejnego tygodnia
z takim twoim nastrojem i zgnuśnieniem nie wytrzymam.
- Dobrze Beatko. Dziękuję.
O i ta się zakończyło moje nabranie ochoty na rowerowanie dziś.
Trasa: Głowno – Bronisławów – Las na trakcie ludwińskim –
Bronisławów – Głowno
Foto:
Trakt Pludwiński © GOZDZIK
- DST 84.40km
- Teren 4.00km
- Czas 04:06
- VAVG 20.59km/h
- VMAX 39.70km/h
- Temperatura 39.0°C
- Podjazdy 311m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
KULMHOF
Wtorek, 1 września 2015 · dodano: 03.09.2015 | Komentarze 3
Kolejna z zaplanowanych na ten rok wycieczka właśnie się
odbyła.
Zakończyła i czas ją przelać na strony BS.
Powiem szczerze, że nie wiem jak ja opisać.
Bowiem miejsce do którego się dziś udałem jest związane z II
WŚ, a właściwie to niesionym z nią okrucieństwem, barbarzyństwem i ludobójstwem.
KULMHOF – Niemiecki Obóz Zagłady w Chełmnie nad Nerem był
ośrodkiem masowej, natychmiastowej zagłady Żydów w kraju Warty. Został
uruchomiony w grudniu 1941 roku i funkcjonował w dwóch okresach. I więcej tu na
tym blogu, na tej stronie nie chciałbym opisywać co i jak działało i kiedy i
ilu wymordowano tu ludzi i dlaczego. To nie to miejsce. Nie ten blog…. A dlaczego
… to chyba nigdy i nigdzie nie będzie racjonalnego miejsca. Wszystkich zainteresowanych
odsyłam do lektury na stronach internetowych.
Odwiedziłem dwa miejsca oddalone od siebie około 5 km ( te 5
km to ostanie 5 kilometrów wielu tysięcy ludzi) bezpośrednio związane z całym obozem. Bo tak
bym to nazwał i tak to rozumie. W Chełmnie w spichlerzu tuż przy odkrytych
fundamentach dawnego dworu odwiedziłem muzeum, w którym zgromadzono rzeczy
należące do ofiar. Natomiast w lesie Rzuchowskim byłem przy masowych grobach na
polu krematorium oraz miejscach pamięci i ściany pamięci itp.
Bardzo dziwnie czuję się w takich miejscach. Może głupi jestem,
ale w takich miejscach (tak jak i przy odwiedzanych zamkach, pałacach) staram
się wyobrazić, choć to nie jest możliwe to, co tu się działo, i jak to się
działo. Oczywiście muzea, eksponaty w nich zgromadzone, liczne zdjęcia odrobinę
to pokazują, pomagają wyobraźni…. ale nie pomagają zrozumieć i pojąć.
I może na tym zakończmy rozmyślania.
Pogoda.
Tak pogoda dziś grała tak naprawdę pierwsze skrzypce. Słońce
paliło niemiłosiernie. Nawet ja, który naprawdę lubi takie upały, lubię
bardziej ciepło niż bardziej chłodno czułem się jak kurczak w piekarniku. Od góry
przypiekało mnie nasze kochane słoneczko, a od dołu dopiekał miłościwie
panujący dziś na trasie asfalcie, który z każdą godziną stawał się bardziej płynny
na tych wiejskich dróżkach.
Generalnie podsumowując wycieczkę, ale i tez zakończenie
mojego urlopu muszę powiedzieć ze było bardzo, bardzo fajnie. Pojeździłem na
rowerku, jak nigdy tak dużo podczas urlopu, troszkę popracowałem w domku, spędziłem
czas z synkiem, chrześniakami na basenie. Było super.
Można wracać do roboty :-(
PS.
Daria, Rafał bardzo wam współodczuje i całej częstochowskiej rowerowej rodzinie.
Przepraszam nie wiem co mogę dodać.
Trzymajcie się.
Trasa : Łęczyca – Topola Królewska – Błonie – Łęka – Leszno –
Wiesiołów – Dąbie – Sobótka – Chełmno nad Nerem – Las Rzuchowski – Chełmno nad
Nerem – Dąbie – Leszno – Topola Królewska – Łęczyca.
Foto:
Muzeum w Chełmnie nad Nerem © GOZDZIK
Fundamenty pałacu w Chełmnie nad Nerem © GOZDZIK
Tablica informacyjna © GOZDZIK
Tablica informacyjna w Lesie Rzuchowskim © GOZDZIK
Pomnik w Lesie Rzuchowskim © GOZDZIK
Kwatera III, Mogiła 2. Są oczywiście jeszcze Kwatery I,II,IV, Mogiły 1,3,4, i Mogiła Polska © GOZDZIK
I miejsca pamięci © GOZDZIK
Inne miejsce pamięci © GOZDZIK
Miejsce krematorium © GOZDZIK
Tablica informacyjna © GOZDZIK
I na koniec całkiem ciekawy ratusz w Dąbiu © GOZDZIK
- DST 92.30km
- Teren 37.00km
- Czas 05:17
- VAVG 17.47km/h
- VMAX 33.20km/h
- Podjazdy 381m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Twierdza Modlin.....
Czwartek, 27 sierpnia 2015 · dodano: 30.08.2015 | Komentarze 4
ZDOBYTA….
Oczywiście bezkrwawo zdobyta.
Do ponownych odwiedzić twierdzy zmusiła mnie chęć zdobycia
odznaki PTTK, ale i ciekawość jak i czy w ogóle coś się tam zmieniło.
(Tu tylko wspomnę o tym że wstępną decyzję o budowie twierdzy
w Modlinie podjął Napoleon w 1806 roku podczas pobytu w Poznaniu. A o reszce
poczytajcie tu :http://www.twierdzamodlin.pl/?pl:9:/Twierdza_Modlin/Historia)
Pierwszy raz Modlin zdobywałem w roku 2006…… łooo matko to już
prawie 10 lat temu…. Nieeee no ten czas to jednak leci jak szalony.
Skład tamtej wycieczki to Beatka, Kasia i Dorotka i ja…..
miluśki prawda :-)
Dziś zdobywanie odbyło się w samotności i było równie
milusio jak te … kilka lat temu…
Ponieważ zdobycie odznaki uzależnione jest od odwiedzenia
kilkunastu (w zależności od stopnia) obiektów na terenie samego Modlina(fortyfikacje
Napoleoński i Rosyjskie, obiekty cytadeli itp) oraz kilkunastu różnych obiektów
(forty pierwszej i drugiej linii obrony, działa forteczne, prochownie, fortyfikacje
II RP), związanych z całą Twierdza rozrzuconych po okolicy dziś skupiłem się
tylko i wyłącznie na samym Modlinie i cytadeli i obiektów z nią związanych.
Aby było ciekawiej to wycieczkę rozpocząłem z Granicy. Tak tej
Granicy w Puszczy Kampinoskiej gdzie zostawiłem samochód i przesiadłem się na
rowerek. Taki program wycieczki pozwolił mi zrealizować przyjemne – puszcza,
oraz pożyteczne – Modlin i związana z nią odznaka.
W planie było też odwiedzenie dwóch istniejących po drodze fortów –
VIII Grochole oraz VII Cybulice. Niestety oba te obiekty znajdują się na
terenie wojskowym i wstęp surowo wzbroniony. I tyle. Nie wiem tylko jak mam je zaliczyć,
bo w regulaminie są jako obiekty do zaliczenie. Ale będę się tym martwił
później.
Po przybyciu na miejsce rozpocząłem zwiedzanie od
przejechania zielonego szlaku prowadzącego wzdłuż koszar tuż przy Narwi i Wiśle
biegnącego do cmentarza fortecznego. Oczywiście po drodze było sporo do
zobaczenia m.in. Brama Ostrołęcka, Wieża Biała, Kojec Meciszewskiego, z którego
cudownie widać Spichlerz Jana Jakuba Gaya, oraz wiele innych.
Następnie wałęsałem się szlakiem niebieskim, czerwonym oraz
uliczkami samego Modlina.
Motyw przewodni … uciekający czas… a jak jest miło i
przyjemnie to czas ucieka szybko, a gdy jest miło, przyjemnie i do zwiedzania
jest tyle i wszędzie warto wejść, zobaczyć, poczytać to czas chyba biegnie
potrójnie szybko.
Czas wracać bo do samochodu kawałek drogi jest.
Kolejna wizyta w Twierdzy Modlin rozpocznie się już z pod
samych murów tego wspaniałego obiektu. i wiem kogo będą namawiał na wspólne zwiedzanie ......... Skowronki może jeden przyszłoroczny letni cały dzionek zaplanujecie w Twierdzy i okolicach ????? :-)
Dziś mogę powiedzieć, że w porównaniu do
tego, co było 10 lat temu jest lepiej, dużo lepiej. Przy poszczególnych obiektach
są tabliczki informacyjne, trwają prace tuż przy muzeum i w parku przy
twierdzy. No jest inaczej bardziej mmmmm przestronnie, czyściej, tak bardziej
zadbanie. Nie wiem jak to powiedzieć. Podobało mi się i tyle.
Jedyne co żałuję, to tego że nie wszedłem na Wieżę Tatarską
która była otwarta o 14.00 a następne otwarcie miało być o 16.00, a ja pod nią
byłem o 14.40. Szkoda. Nie miałem czasu czekać do szesnastej tym bardziej, że
Pan portier nie był pewny czy Pani od wieży przyjdzie jeszcze o tej godzinie,
bo jakoś mało turystów się kreci.
Trasa: Granica – Górki – Nowy Wilków – Leoncin – Głusk –
Sady – Kazuń Nowy – Modlin – Kazuń Nowy – Sady – Cybulice – Głusk – Leoncin –
Nowy Wilków – Granica.
Foto:
Pomnik na terenie Kazunia Nowego © GOZDZIK
Tablica informacyjna przy pomniku © GOZDZIK
Już na terenie twierdzy © GOZDZIK
Tablica informacyjna © GOZDZIK
Wieża Biała © GOZDZIK
Cytadela - koszary © GOZDZIK
Spichlerz © GOZDZIK
Kojec Meciszewskiego © GOZDZIK
Zaplecze Lunety Forontu Księcia Warszawskiego © GOZDZIK
Reduta Napoleona - to jedna z czterech najstarszych budowli Twierdzy. Oczywiście zachowanych budowli © GOZDZIK
Wnętrze Reduty Napoleona © GOZDZIK
Działobitnia Dehna - od zaplecza © GOZDZIK
Tablica informacyjna © GOZDZIK
A to już puszcza szykująca się do snu - Olszowieckie Błota © GOZDZIK
- DST 51.10km
- Teren 20.00km
- Czas 02:32
- VAVG 20.17km/h
- VMAX 37.50km/h
- Podjazdy 444m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybki wypad do PKWŁ
Piątek, 21 sierpnia 2015 · dodano: 22.08.2015 | Komentarze 0
Troszkę inaczej miał wyglądać dzisiejszy dzień, to znaczy
miałem być w zupełnie innym miejscu od samego rana. Ale żonka mi troszkę te
[lany pokrzyżowała, a raczej może tylko wypłynęła na zmianę trasy, zmianę wycieczki,
zmianę miejsca wycieczki.
To znaczy miała być wycieczka do Twierdzy Modlin a wyszedł
szybki wypad do PKWŁ z Darkiem.
Było szybko, było miło i wesoło. Taki piątkowy szybki popołudniowy wypad
na rowerek. Kiedyś takich wypadów było więcej. Dziś niestety obowiązki nie
pozwalają na takie wypadziki. Tym bardziej cieszę się że dziś się udało.
A do Twierdzy wybiorę się we wtorek… jak pogoda jeszcze pozwoli.
Podsumowując tydzień urlopowy bardzo pozytywny. Dwa razy na
rowerku trzy dni realizacja zadań zaplanowanych na czas urlopu.
Jest dobrze.
Trasa: Głowno – Piaski Rudnickie – Wiesiołów – Ząbki –
Lubianków – Wola Cyrusowa Kolonia – Jabłonów Bielanki – Syberia – Tadzin – Fara
– Tadzin – Marianów Kołacki – Kolonia Nagawki – Nagawki – Janów - Głowno
Foto: brak czasu na foto



