Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Kampinoski PN

Dystans całkowity:1513.79 km (w terenie 953.80 km; 63.01%)
Czas w ruchu:95:20
Średnia prędkość:15.88 km/h
Maksymalna prędkość:43.40 km/h
Suma podjazdów:5442 m
Liczba aktywności:27
Średnio na aktywność:56.07 km i 3h 31m
Więcej statystyk
  • DST 76.90km
  • Teren 40.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 20.06km/h
  • Podjazdy 229m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na pizzę do Arciechówka

Niedziela, 28 maja 2023 · dodano: 14.06.2023 | Komentarze 0

Niesamowicie ciekawy powód do spotkania i wycieczki rowerowej. Na bardzo smaczna pizzę pojechaliśmy do Arciechówka. Trochę puszczy Kampinoskiej trochę wałów nad Wisłą, trochę lasu. Było pięknie i smacznie.


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 56.40km
  • Teren 54.00km
  • Czas 03:53
  • VAVG 14.52km/h
  • VMAX 43.40km/h
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kampinoski PN - na pożegnanie sesoznu.

Sobota, 29 października 2022 · dodano: 10.11.2022 | Komentarze 0

Kalejdoskop kolorów dziś konkretny.
Zielony, Czerwony, żółty, zielony, żółty, niebieski.
To oczywiście kolory sukni Pani Jesieni. Pięknej Złotej Polskiej Jesieni. I w tak piękny i pogodny dzień jak dziś kolory te błyszczały wśród korony drzew i na drzewach. Bo kolory te to również kolory szlaków jakimi dziś przemieszałem się po Kampinoskim Parku Narodowym. Miałem nadzieję, ze uda się dziś rowerować po puszczańskich szlakach całej naszej grupie. Ale niestety obowiązki zawodowe i inne plany rodzinne nie pozwoliły się stawić mojej ekipie na starcie wycieczki. Było mi bardzo przykro z tego powodu, ale no cóż nie każdy ma czas i możliwości… a i czasami chęci brakuje. Cieszę się natomiast, że mnie dziś nie brakło ani chęci, ani ochoty bo dzień był przecudowny, a puszcza w jesiennej szacie jest piękna i zupełnie inna niż ta letnia przepełniona soczysta zielenią. Odwiedziłem dawno nieodwiedzane rejony puszczy. Znaczy dawno nieprzejechane szlaki. Bo np. nie pamiętam kiedy ostatnio jechałem żółtym z Wierszy do Zaborowa Leśnego i potem zielonym w kierunku Roztoki, aby po drodze wpaść na Wierszowską Drogę w kierunku Leszna. A i powrót z Leszna fragmentem niebieskiego szlaku do Karpat też dawno nie był przez mnie odwiedzony. Zresztą gdzie by się nie ruszyć to wszędzie jest tu ciekawie i pięknie.
Trasa: Granica – zielonym do Roztoki – czerwonym do Wiersze – żółtym do Zaborowa Leśnego – zielonym do Wierszowskiej Drogi – żółtym do Leszna – niebieskim do Granicy.

Foto
Na zielonym Szlaku z Granicy do Roztoki
Na zielonym Szlaku z Granicy do Roztoki © GOZDZIK

Pomnik Niepodległej Rzeczpospolitej Kampinoskiej - na czerwonym szlaku
Pomnik Niepodległej Rzeczpospolitej Kampinoskiej - na czerwonym szlaku © GOZDZIK

Zaborów Leśny - Mogiła Powstańców 1863
Zaborów Leśny - Mogiła Powstańców 1863 © GOZDZIK

Kładeczki na zilonym przy Kanale Zaborowskim
Kładeczki na zielonym przy Kanale Zaborowskim © GOZDZIK


"Na rozstaju dróg gdzie przydrożny ................" © GOZDZIK

Gdzieś na szlaku
Gdzieś na szlaku © GOZDZIK

Gdzieś na żółtym szlaku przy Kanala Zaborowskim
Gdzieś na żółtym szlaku przy Kanale Zaborowskim © GOZDZIK

Nie ma jak solidny most
Nie ma jak solidny most © GOZDZIK

Grodzisko Zamczysko
Grodzisko Zamczysko © GOZDZIK

Granica i miejsce.......
Granica i miejsce....... © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 47.40km
  • Teren 35.40km
  • Czas 02:52
  • VAVG 16.53km/h
  • VMAX 28.10km/h
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Grupa Rowerowa Green Velo w Puszczy Kampinoskiej

Sobota, 9 lipca 2022 · dodano: 12.07.2022 | Komentarze 2

I po pechowym czerwcu przyszedł (mam taką nadzieje) lepszy lipiec i może też i kolejne miesiące. Nie mogłem pojechać z moja grupa na wycieczkę po kolejnym odcinku szlaku Green Velo, to chociaż spotkaliśmy się na dzisiejszym krótkim, ale bardzo fajnym wypadzie.
Wycieczka opracowana przez Waldka prowadziła moimi ulubionymi szlakami zachodniej części Puszczy Kampinoskiej. Niebieski, czerwony czy zielony to naprawdę najładniejsze szlaki puszczy. Mało na nich ludzi, szlaki troszkę bardziej dzikie niż te we wschodniej części, zróżnicowany teren, sporo podjazdów i zjazdów. W połowie dzisiejszej trasy bardzo fajne miejsce na odpoczynek i mały grillowany posiłek w Tułowicach. Po ostatnich opadach deszczu las pachniał niesamowicie. Soczysta zieleń po prostu wylewała się z każdego zakątka puszczy.
Okoliczności przyrody, wspaniałe towarzystwo Waldka, Andrzeja i Adama, kiepski czerwiec, który mam nadzieje odchodzi w zapomnienie, spowodowały, że podczas wycieczki wspaniale się bawiłem i psychicznie odpocząłem.

Trasa: Granica – Górki – Tułowice – Sianno – Granica. Oczywiście tylko szlakami które wspominałem.

Foto:

Pod Dębem Kobendzy (foto Waldek)
Pod Dębem Kobendzy (foto Waldek) © GOZDZIK

Na szlaku w KPN
Na szlaku w KPN © GOZDZIK

W Tułowicac, a dokładnie w Osadzie
W Tułowicach, a dokładnie w Osadzie © GOZDZIK

I Łasica w pełnej krasie.
I Łasica w pełnej krasie. © GOZDZIK

Wesoła ekipa na zilonym szlaku. Od Lewej Goździk, Andrzej,Waldek i Adam. (foto Waldek)
Wesoła ekipa na zielonym szlaku. Od Lewej Goździk, Andrzej,Waldek i Adam. (foto Waldek) © GOZDZIK

Wystawka na zielonym szlaku w pobliżu Dębu Powstańców
Wystawka na zielonym szlaku w pobliżu Dębu Powstańców © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 38.50km
  • Teren 32.50km
  • Czas 02:30
  • VAVG 15.40km/h
  • VMAX 25.30km/h
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Kampinoskim PN

Piątek, 29 października 2021 · dodano: 02.11.2021 | Komentarze 0

To miała być wycieczka kończąca sezon rowerowy naszej grupy rowerowej. Miała się odbyć w sobotę czyli jutro i na starcie mieli się pojawić wszyscy członkowie grupy. Niestety życie kolejny raz miało dla mnie inny scenariusz, inne plany. Tym samym ja wyleciałem z sobotniej wyprawy. A ponieważ na dziś miałem zaplanowany od dawna dzień urlopu postanowiłem go spożytkować na rowerową wycieczkę tym szlakiem jaki wyznaczył Waldek na nasze sobotnie zakończenie sezonu. Dodatkowym argumentem była oczywiście cudowna pogoda. Słoneczny, ciepły i bardzo miły dzień idealnie nadawał się na to aby ruszyć na szalki Kampinoskiego Parku Narodowego.
Troszkę z własnej winy wyjechałem z domu za późno i do Granicy dotarłem przed 11.00. To trochę późno, tym bardziej że dostałem zaproszenie od Andrzeja aby po wycieczce wpaść do niego na małą kawkę. Czyli dość mocno ograniczyłem się czasowo, a to oznaczało że musiałem troszeczkę skrócić trasę wycieczki. Ale to co sobie zostawiłem z wyznaczonej trasy to i tak były to jedne z ładniejszych i ciekawszych szlaków jakie znam. Czyli część szlaku czerwonego z Górek w kierunku Tułowic (przed Miszorami zjechałem w kierunku Famułki Brochowskie), odrobina niebieskiego i powrót zielonym do Granicy. Oczywiście samotna jazda to nie to samo co jazda z grupą wesołych przyjaciół, ale i tak było super. Szlaki zupełnie inaczej wyglądają jak ich droga jest przykryta dywanem liści. Były takie miejsca, że trudno było odróżnić gdzie właściwa droga, a gdzie droga w las szła. Dobrze że oznaczenia szlaków są dobrze widoczne i dotarłem szczęśliwie i szczęśliwy do Granicy.
Ta wycieczka miała być wycieczka kończącą sezon.
Czy tak będzie ? Nie wiem.
Może jeszcze będę miał ochotę i uda mi się wyskoczyć w listopadzie na małe rowerowe co nieco. Około 11 listopada mam 4 dni wolnego i wówczas ucieknę pożegnać już ostatecznie sezon rowerowy 2021. Zobaczymy jak to będzie.

Trasa Szlaki w Kampinoskim Parku Narodowym

Foto
W Kampinoskim PN
W Kampinoskim PN © GOZDZIK
Kanał Łasica
Kanał Łasica © GOZDZIK
Przy czerwonym szlaku
Przy czerwonym szlaku © GOZDZIK
Dąb Powstańców 1863
Dąb Powstańców 1863 © GOZDZIK



Kategoria Kampinoski PN


  • DST 76.80km
  • Teren 61.00km
  • Czas 05:00
  • VAVG 15.36km/h
  • VMAX 28.60km/h
  • Podjazdy 266m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kampinoska wycieczka do Fortów

Sobota, 21 sierpnia 2021 · dodano: 26.08.2021 | Komentarze 0

Można powiedzieć, że życie wraca do normalności. Po rocznej przerwie z tradycyjna już dwudniową wizytą rowerową zawitali w moje skromne progi Daria i Rafał. Od kilku lat zawsze jeden cały weekend  gościłem ich u siebie w domu skąd ruszaliśmy na dwie jakieś tam wycieczki.
Jak wiemy zeszły rok był....... no dobra nie ważne jaki był taki był, każdy z nas wie.
Każdy musiał jakieś tam swoje plany, przyzwyczajenia czy też tradycje zweryfikować, odwołać,przesunąć.
Tak właśnie było z wizytą Skowronków w Głownie w 2020 roku. po prostu jej nie było.
Ale teraz mamy sierpień 2021 i są. Huraaaaaa.
Na sobotę zaplanowałem wyjazd do Puszczy Kampinoskiej. Do puszczy która ja uwielbiam a i tym uwielbieniem zaraziłem trochę Darię i Rafała.
Wymyśliłem sobie, że spróbujemy z Leszna dostać się do Fortu Babice, Radiowo i Wawrzyszew.
O tym, że zadnie to okazało się dość karkołomnym i prawie niewykonalnym w 100%, dowiedzieliśmy się dopiero kiedy dotarliśmy na miejsce.
Tak może to i moja wina, że niedokładnie, nie dość starannie przygotowałem się do tej wycieczki. Nie doczytałem tego, że fort Wawrzyszew jest na terenie Agencji Mienia Wojskowego czy czegoś takiego i nas nie wpuszczono, a Fort Babice jest na terenie jednostki wojskowej, a od strony ogródków działkowych otacza go fosa i też nic z tego nie wyszło.
Ale za to odnaleźliśmy jeden z fragmenty czy też cześć całego kompleksu składającego się na Transatlantycką Radiotelegraficzną Centralę Nadawczą - budynek radionadawczy. Czyli serce całej radiostacji. Miejsce to jest bardzo ważne w historii II wojny światowej, a dokładnie kampanii wrześniowej. Wystarczy powiedzieć, że obrona radiostacji jest nazywana "Warszawskimi Termopilami". Radiostacja po zdobyci jej przez okupanta służyła im do 16.01.1945 roku.
Przez krzaki, liście i gałęzie udało nam się zobaczyć też fragmenty fortu Babice. Nie możemy powiedzieć, że je zwiedziliśmy ani nawet odwiedziliśmy. To był tylko rzut oka przez fosę.
Zaplanowanych obiektów nie udało nam się wszystkich odwiedzić ale za to przez moje gapiostwo w nawigacji po leśnych ścieżkach puszczy udało nam się dwa lub trzy razy zboczyć z kursu i odwiedzić nieplanowane zakątki tego pięknego Parku Narodowego. Za każdym razem trafialiśmy ponownie na szlak, ale co się nam, a raczej mnie zboczyło to się zboczyło z drogi. Nauczka na przyszłość, aby lepiej zapamiętać trasę, a nie bezwarunkowo i bezkrytycznie polegać na elektronice hihihi.
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. A te małe pomyłki pozwoliły nam poznać puszce poza jej oficjalnymi szlakami, ale o tym to cicho sza bo było tego naprawdę niewiele i wynikało to tylko z moich pomyłek.
Do Puszczy Kampinowskiej jeżdżę od 2004 lub 2005 roku i zawsze mnie zaskakuje swoją różnorodnością terenową. W jednej chwili jedzie się piękną leśna drogą, za chwilkę wjeżdża się na podmokłe ścieżki, aby dosłownie za kilkanaście metrów wpadać kołem po obręcz w piach. Niby płasko, a jednak górki i podjazdy są. Cudowna o każdej porze roku. Chociaż tak najbardziej podoba mi się wczesną wiosna, kiedy ta przyroda zaczyna się tak niewinnie wychylać i wyglądać kwietniowego i majowego słońca, oraz jesienią kiedy jest ubrana w niesamowite barwne sukienki pani Jesieni. Tak oczywiście teraz też jest niesamowita. Szczególnie w tych miejscach gdzie ledwo daje się przejechać wśród gałęzi drzew i krzewów oraz traw a w głowie jedna myśl. Czy mamy pasażera na gapę w postaci kleszcza. Adrenalina rośnie że hej.
Tak, puszcza przejechana.
Czy udało mi się jeszcze bardziej rozkochać w niej moich przyjaciół  z Częstochowy ???
Mmmmmm nie wiem. Okaże się w przyszłym roku. Jak przyjadą do mnie i ponownie zaproponuję im wycieczkę po puszczańskich szlakach.
Mnie dzisiejsza wycieczka bardzo się podobała. Nie liczę tego że byłem na siebie zły i wściekły za pewne niedociągnięcia i pomyłki. po prostu lubię jeździć po lesie, lubię takie leśne dróżki i szlaki. W lasach jest taka jakaś dziwna tajemniczość, taka atmosfera jakby za chwilkę miało coś się dziwnego, fajnego, niespotykanego wydarzyć. Chociaż by spotkanie z jakimś mieszkańcem lasów.
Dzień pierwszy zakończony kolacją i pogaduchami do późnych godzin wieczornych. trzeba iść spać bo jutro kolejny dzień tym razem w PKWŁ.

Trasa : Leszno - Kampinoski Park Narodowy - Warszawa - Kampinoski Park Narodowy - Leszno
Foto:
Kładka nad rozlewiskiem Kanału Zaborowskiego
Kładka nad rozlewiskiem Kanału Zaborowskiego © GOZDZIK
Tablica informacyjna
Tablica informacyjna © GOZDZIK
Ruiny budynku radionadawczego
Ruiny budynku radionadawczego © GOZDZIK
I dalej to samo miejsce
I dalej to samo miejsce © GOZDZIK
I jeszcze jedno
I jeszcze jedno © GOZDZIK
Fragmencik Fortu Babice
Fragmencik Fortu Babice © GOZDZIK
I jeszcze jeden fragmencik
I jeszcze jeden fragmencik © GOZDZIK
Sieraków i odpoczynek przed ostatnim odcinkiem naszej wycieczki
Sieraków i odpoczynek przed ostatnim odcinkiem naszej wycieczki © GOZDZIK
Sieraków
Sieraków © GOZDZIK
W Kampinoskim Parku Narodowym bywa i tak
W Kampinoskim Parku Narodowym bywa i tak © GOZDZIK
Ale jest i tak
Ale jest i tak © GOZDZIK



Kategoria Kampinoski PN


  • DST 59.80km
  • Teren 34.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 14.53km/h
  • VMAX 30.10km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienny Kampinoski PN

Piątek, 23 października 2020 · dodano: 27.10.2020 | Komentarze 0

W jesiennej szacie Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich – był.
Bolimowski Park Krajobrazowy w tej samej szacie też był.
To nie mogło być inaczej aby w pięknych barwach jesieni nie odwiedzić Kampinoskiego Parku Narodowego. Odwiedzić i chyba już w tym roku się z nim pożegnać. Odwiedziłem go razem z moimi przyjaciółmi kilka razy, ale przed wszystkim zrealizowałem wyzwanie i razem z Grzegorzem zrobiliśmy cały zielony rowerowy szlak wokół puszczy. Tak było to dla mnie wyzwanie i bardzo się cieszę ze udało mi się to zrobić.
Dziś w puszczy spotkaliśmy się prawie w komplecie aby całkowicie rekreacyjnie przemierzać puszczańskie szlaki.
Grzegorz, Andrzej, Waldek i ja spotkaliśmy się około 9.00 w Granicy i po chwili już byliśmy na wieży widokowej, którą niedawno wybudowano właśnie w Granicy. Bardzo fajna instalacja i myślę że nie raz będzie tu można zajrzeć i posiedzieć dłuższą chwilę aby podpatrywać przyrodę.
Super pomysł. Bardzo nam się podobało to miejsce. A może kiedyś coś podobnego powstanie w innych miejscach puszczy ? Kto wie.
Ruszamy dalej do Górek a potem Wilkowską Drogą dojechaliśmy prawie do Nowego Wilkowa. Tu wpadamy na zielony rowerowy, a następnie niebieski i mkniemy do Śladowa. Jakże inaczej wygląda ten szlak teraz, gdy na drzewach liści mniej, a te które jeszcze są mienią się kolorami jesieni. Inaczej w porównaniu z tym jak tu było na początku lipca gdy zmagaliśmy się z Grzegorzem z trudami naszego tegorocznego wyzwania. Chwila odpoczynku przy pomniku i ruszamy dalej w drogę do Tułowic. Od tego miejsca właściwie to już wracamy na start i metę naszej dzisiejszej wycieczki. Po drodze całkiem przypadkowo (aby nie powiedzieć, że zboczyliśmy odrobinę) udało nam się odkryć nowe ścieżki między Tułowicami a Siannem. Taki malutki skrócik do Famułek Brochowskich w których wpadamy na niebieski, a następnie przepięknej urody i bardzo urozmaicony zielony do Granicy.
Fajnie było się spotkać z chłopakami.
Razem na rowerze nie byliśmy od powrotu z Green Velo.
Z Waldkiem byliśmy na 3 wycieczkach, a reszta brygady niestety nie mogła w tych terminach. Tym bardziej cieszy fakt że dziś w piątek jesteśmy w takim składzie.
Czy uda się coś jeszcze razem w tym roku zrobić ? Nie wiem.
Co prawda bardzo mi się podoba taki mglisty, tajemniczy i kolorowy klimat lasu, ale za to nienawidzę zimna, chłodu i deszczu. A już na bank w takich warunkach nie lubię długich wycieczek. Zobaczymy co i jak będzie dalej. Bo na razie to pandemia, która zamknęła nas na początku roku w domach atakuje ze zdwojona siłą. Trzeba na siebie uważać i dbać o zdrowie aby w 2021 roku można było się cieszyć zdrowiem i siłą do jazdy na rowerze i nikogo z bliskich nie zabrakło przy rodzinnym stole.
Fajna wycieczka.

Trasa : Granica – Kampinoski Park Narodowy

Foto:.

Wieża widokowa w Granicy
Wieża widokowa w Granicy © GOZDZIK

Na szlaku
Na szlaku © GOZDZIK

Śladów - niestety wszystkie zdjęcia frontu pomnika mam uszkodzone :-(
Śladów - niestety wszystkie zdjęcia frontu pomnika mam uszkodzone :-( © GOZDZIK

Wisła w Śladowie
Wisła w Śladowie © GOZDZIK

Przy Górze Św. Teresy
Przy Górze Św. Teresy © GOZDZIK


"Wystawka" - na zielonym szlaku © GOZDZIK

Granica - Parking - Start i Meta
Granica - Parking - Start i Meta © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 78.50km
  • Teren 30.00km
  • Czas 04:29
  • VAVG 17.51km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 163m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kampinoski Park Narodowy - Na dobry początek.

Sobota, 15 sierpnia 2020 · dodano: 16.08.2020 | Komentarze 0

Dzisiejsza wycieczka to właściwie początek nowej epoki, nowej ery, nowego etapu naszych rowerowych przygód. Tak naprawdę ten nowy etap rozpoczął się już dwa lata temu kiedy na szklaku Green Velo poznaliśmy Lena, Grzegorza i Mateusza. Kontynuacją nowego ładu była zeszłoroczna deklaracja Waldka dotycząca powrotu na stałe do Polski. Dziś jest kulminacja tego nowego porządku tej nowej rowerowej przygody. Tak jak Waldek obiecał tak wrócił, jedna z osób która poznaliśmy dwa lata temu mogła dziś jechać z nami. Wszystko się zamknęło w jedną całość tworząc początek. Grupa Rowerowa Green Velo jest już cała w komplecie w Polsce i jest gotowa do podbijania szlaków tych bliskich i tych dalszych.
Dzisiejszą trasę w całości ułożył i zaplanował Waldek. Oczywiście nie wyobrażałem sobie tego aby było to w innym miejscu iż Kampinoski Park Narodowy. Można śmiało powiedzieć że to jego dom. Więc innej opcji nie było.
Niestety na dzisiejszą wycieczkę nie mogli pojechać pozostali członkowie naszej grupy Lena,Grzegorz, Andrzej (który w zamian wydelegował swojego syna Sebastiana).
Na trasę ruszamy z Sochaczewa i po chwili już jesteśmy w Żelazowej Woli, a stąd na puszczańskie szalki to już tylko „rzut beretem.”
Ojjj powiem szczerze, że fajnie było po tak długim okresie wrócić na leśne dukty. Ostatni raz jeździłem po takim terenie ponad miesiąc temu. Wtedy gdy z Grzegorzem realizowaliśmy pomysł przejechania Kampinoskiego Szlaku Rowerowego. To przecież było 4 lipca. Czyli kawał czasu temu. Przyjemnie było ponownie się tu znaleźć, przyjemnie było wrócić na leśne drogi i na niektóre fragmenty Kampinoskiego Szlaku Rowerowego, które pokrywały się z naszą dzisiejszą trasa. A jeszcze fajniej było pokonywać dzisiejsze trudności w tak doborowym i miłym towarzystwie Waldka, Mateusza i Sebastiana.
Piękna pogoda, piękne okoliczności przyrody, pogaduchy, śmichy, chichy i czas uciekł nie wiadomo nawet kiedy i trzeba było myśleć o powrocie. Zamknięty sklep w Górkach oraz kończące się zapasy wody pomogły nam podjąć decyzję o skróceniu dzisiejszej trasy i obranie powrotnego kierunku. Jak się na końcu okazało skrócenie to było raptem o 10 czy 12 km ale zawsze to coś. Tym bardziej że droga powrotna to właściwie tylko asfalt, więc było łatwiej.
Ostatni wspólny postój zrobiliśmy w Kampinosie i po krótkim odpoczynku w cieniu sklepowej ściany i krzewów ruszyliśmy każdy w swoją stronę. My na Sochaczew a Mateusz chcący dziś zrobić 100 km w stronę Warszawy. Jeszcze razem z Waldkiem zatrzymaliśmy się na chwilkę w lokalnym browarze tuz pod Sochaczewem i leżąc na leżaczkach pogadaliśmy o życiu i przede wszystkim o czekających nas najbliższych wycieczkach.

Trasa : Sochaczew – Kampinoski Park Narodowy – Sochaczew.

Foto.



Czterech  śmiałków na trasie w KPN. Od lewej Sebastian, Goździk, Mati, Waldek. Foto Waldek
Wystawka na Zielonym szlaku
Wystawka na Zielonym szlaku © GOZDZIK Foto Waldek
Puszczańska Chata w Granicy
Puszczańska Chata w Granicy © GOZDZIK Foto Waldek
Na puszczańskim szlaku
Na puszczańskim szlaku © GOZDZIK foto Waldek
Na Górze Św. Teresy
Na Górze Św. Teresy © GOZDZIK
Mati, Waldek i ja pracujemy na porannego kaca :-)
Mati, Waldek i ja pracujemy na porannego kaca :-) © GOZDZIK foto Waldek


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 136.70km
  • Teren 81.00km
  • Czas 08:30
  • VAVG 16.08km/h
  • VMAX 32.40km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 319m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kampinoski Szlak Rowerowy

Sobota, 4 lipca 2020 · dodano: 11.07.2020 | Komentarze 2

Puszcza Kampinoska od wielu wielu lat jest jednym z podstawowych miejsc które odwiedzam co roku. I to nie raz ale dwa a nieraz i trzy razy. Lubie zabierać na puszczańskie szklaki moich znajomych. Tą miłością, tą przyjemnością podróżowania po kampinoskich szklakach zaraził mnie kilka lat temu Waldek. Potem sam uciekł na obczyznę, a mnie zostawił z tym uczuciem. Przez te wszystkie lata ( od 2005 roku) i wszystkie odbyte wycieczki przejechałem chyba wszystkie szlaki oznaczone szlaki. Przejechałem je w rożnych kombinacjach. Dużo by o tym pisać. To znaczy nie to że nie mam ochoty, bo mam, a do tego taki opis tych wycieczek jest mi niezbędny do zdobycia odznaki turystycznej Miłośnika Puszczy Kampinoskiej, ale teraz nie o o chodzi. Bo rzecz się tyczy tego że nie przejechałem jednego szlaku. Co prawda kawałkami tak oczywiście, gdyż pokrywa on się z innymi szlakami które przemierzałem. Jednak jego jedynego całego od początku do końca nie przejechałem. Mówię tu o Kampinoskim Szlaku Rowerowym.
Czemu ???
Nie wiem.
Trudno mi nawet na to pytanie odpowiedzieć.
Przecież wydawałoby się to logiczne.
Kocham Puszce Kampinoską i jadę jej królewskim szlakiem .
Proste ?
Bardzo proste.
Ale najważniejsze że w wieku 50 lat dojrzałem, zmądrzałem (choć nie wszyscy się z tym zgadzają) i postanowiłem go przejechać.
Szlak według rożnych źródeł ma około 140 km. Gdzie nie gdzie mówi się o 145, a gdzieś indziej o 135. Mnie wg mapy papierowej szlaku wychodził dystans 136 km.
Decyzja …........... Jadę.
Dzielę się moją decyzją i postanowieniem z moimi grupowymi przyjaciółmi i........ i się zaczęło.
Goździk po co ci to ?
Tam piachu dużo.
Nie jedź.
To za duże wyzwanie dla ciebie!!!!
Rozbij na dwa dni!!
Po co ci się tak męczyć!
Daj spokój.
I tylko jeden głos nadziei.
Głos Grzegorza.
Goździk jadę z tobą.
Uffff całe szczęście.
Jest jeszcze jeden wariat który chce to zrobić. I chwała mu za to bo normalnie zaczynałem się zastanawiać nad tym, czy faktycznie takie wyzwania są dla mnie.
Chociaż niestety całe życie należałem i należę do osób którym jak coś się mówiło że za trudno, że za ciężko, że nie tak, że po co ci to, że nie da się, to ja niestety to robiłem. Oczywiście kończyło się to różnie. Nie raz chwałą i sukcesem, a nieraz siniakami i obiciami. Ale dopóki się czegoś nie spróbuje, nie zobaczy, nie zaryzykuje to się tego nie wiem czy się da czy nie. I lepiej spróbować i powiedzieć faktycznie nie da się niż siedzieć i nie spróbować.
I spróbowałem. Spróbowaliśmy razem z Grzegorzem.
Zbiórka o 6.40 na parkingu w Granicy. 6.60 ruszamy do boju.
Pierwsze kilometry superowe. Nastrój wspaniały. Pogaduchy, śmichy chichy itp.
Kilometry leca.
OOŚ Zamczysko, OOŚ Karpaty, Julinek myk i już Leszno, mocniejsze pociągnięcia i Zaborów. Uf mały odpoczynek.
Śniadanko, telefony do bliskich, fotki do przyjaciół i lecimy dalej. Czym bliżej Warszawy tym puszcza mniej przypomina puszczę a bardziej obszary miejscowości letniskowych, sypialnie dużego miasta, nie wiem jak to określić. Sporo ludzi, dużo domów, samochodów, asfaltu itp. Pokonujemy tą bardziej zurbanizowaną cześć granic Puszczy Kampinoskiej i mkniemy dalej.
Musze tu dodać, ze pogoda dziś jest rewelacyjna. Bardzo ciepło i słonecznie. Piszę o tym ponieważ ma to niebagatelny wpływ na to jak się czujemy i jak nam idzie. A idzie nam tak , że w Leoncinie pod sklepem w cieniu padamy i pochłaniamy słodkości, zimne lody oraz wypijamy hektolitry wody.
Siły wracają, a myśl o tym, że za około 25 km w Osadzie Puszczańskiej w Tułowicach zjemy sobie pyszny obiadek powoduj, ze na szlak wracamy z ochota.
Po chwili wjeżdżamy w las. Słońce, upał oraz to że niedawno padało non stop powoduje to ze w lesie jest parno, duszno nie ma czym oddychać, a to niestety podcina mi skrzydła. Ale co się dziwić. Na rowerze w tym roku jestem tyle co kot napłakał. W czerwcu trochę zacząłem biegać aby poprawić wydolność, ale to znowu kolano z zerwanym wiązadłem krzyżowym po 8 biegach odmówiło posłuszeństwa. No co tu gadać. Dopadł mnie kryzys. Dopadł nie już tu zdradzę, ze trzymał prawie do samego końca. Chociaż po odpoczynku w Żelazowej Woli zrobiło się trochę lepiej.
Ale wracajmy na szklak w okolicy Śladowa.
Ty wjechaliśmy na wał wzdłuż Kanału Kromnowskiego.
Czy aby oddać przyjemność jechania tym odcinkiem szlaku wystarczy że powiem : trawa, kaszaki i jeżyny do pasa??? Myślę że tak.
Ale my nakręceni myślą ze w Tułowicach czeka już na nas obiad przemknęliśmy ten odcinek tak, że dwóch napotkanych rowerzystów, którzy od Warszawy również jechali tym szlakiem, po pierwszej cześć jazdy po krzaczyskach zrezygnowali z dalszej jazdy szlakiem i odbili na asfalt. Mięczaki.....
My jednak mkniemy dalej szlakiem, nie odpuszczamy. Nagroda ma być pyszny posiłek w Osadzie.
Jeszcze 5 km.
Jeszcze 2 km
Już 1 km.
Już widać, jest, już jesteśmy na trenie, już widzimy oczami wyobraźni rosołek, albo żurek, albo ziemniaczki i schabowy albo …. kur...... REZERWACJA. Jedzenie nie będzie. Ręce, nogi i …. opadają. Czyje jak uchodzi ze mnie powietrze.
Ale od czego ma się w takich przypadkach przyjaciół którzy jadą z tobą ?? No właśnie od tego aby pocieszyć, aby wspomóc, aby powiedzieć dobre słowa aby rozweselić i zmotywować. I właśnie po chwili odpoczynku Grzegorz motywuje ,mnie do dalszej jazdy. Wsiadamy i mkniemy dalej. To już naprawdę jest niedaleko i dość łatwa trasa. Końcówka tylko po piachu, ale tak jak wspomniałem wyżej od Żelazowej Woli było już całkiem znośnie. Nie powiem że super bo bym skłamał, ale było znośnie.
Udało się.
Paradoksalnie te wszystkie głosy, które mówiły że NIE...... spowodowały że w głowi mi siedziało że TAK.
Nie wiem czy dałbym radę sam? Pewnie tak. Może bardziej bym był zdemolowany, ale moja zawziętość by m i nie pozwoliła na to aby to przerwać. Zresztą tak naradę był tylko jeden moment w którym przerwanie trasy miało by sens. Po przekroczeni tego punkt nie miało to żadnego znaczenia czy zawracam i jadę do Granicy innymi szlakami czy kontynuuje podróż szlakiem.
Grzegorz bardzo, bardzo ale to bardzo ci dziękuję za to że byłeś ze mną, że mnie wspierałaś w trudnych momentach i że się nam udało.

Trasa : Kampinoski Szlak Rowerowy

Foto.


Przy OOŚ Zamczysko
Przy OOŚ Zamczysko © GOZDZIK

Na Kampinoskim Szlaku Rowerowym
Na Kampinoskim Szlaku Rowerowym © GOZDZIK
Na kampinoskim szlaku
Na kampinoskim szlaku © GOZDZIK
Czasami i rowerek na plecach musiał byc.
Czasami i rowerek na plecach musiał być. © GOZDZIK
Szlak przy kanale
Szlak przy kanale © GOZDZIK
Na szlaku w Brochowie
Na szlaku w Brochowie © GOZDZIK



Kategoria Kampinoski PN


  • DST 45.30km
  • Teren 34.00km
  • Czas 03:04
  • VAVG 14.77km/h
  • VMAX 28.50km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 148m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Kampnoskim PN

Sobota, 16 maja 2020 · dodano: 19.05.2020 | Komentarze 0

Chyba nie ma piękniejszej pory roku jak wiosna. Jak czas kiedy to przyroda budzi się do życia. Kiedy zieleń po prostu wylewa się na wszystkie strony świata. Kiedy kolory kwiatów w ogrodach, sadach, łąkach czy przydrożnych drogach zachwycają nas swoją cała paletą barw, a śpiew ptaków słychać na każdym kroku. A takie okoliczności przyrody najlepiej podziwiać w lesie, w dużym lesie, po prostu w Puszczy Kampinoskiej do której to zabrałem naszą wesołą ekipę.
Ułożenie trasy wycieczki nie było trudne. Większość szlaków i tras w Puszczy Kampinoskiej jest po prostu bardzo ładnych i ciekawych. Wystarczy tylko zgrabnie połączyć je w jedną niepowtarzalną trasę, szlak. I mamy bardzo fajną wycieczkę.
Zbiórkę ekipy zaplanowałem na 9.00 w Granicy. To miejsce jest idealne do rozpoczynania większości wycieczek po puszczańskich szlakach. Duży parking, zaplecze sanitarne z ciepłą wodą idealne miejsce na bazę wypadową.
Główne atrakcje dzisiejszej wycieczki to oczywiście budząca, a właściwie już całkiem dobrze obudzona z zimowego snu przyroda, ale nie mogło też zabraknąć miejsc historycznych oraz miejsc poświęconych Pamięci Narodowej.
Ruszamy na szlak w składzie Lena, Grzegorz, Andrzej oraz nasz gość Rafał oraz ja. Kolory przewodnie dzisiejszej wycieczki to kolory szlaków czerwonego, niebieskiego i żółtego. Jak wesoła ekipa na szlaku to oczywiście było bardzo wesoło i miło. A w takich okolicznościach towarzyskich i przyrodniczych czas po prostu ucieka jak szalony. Nie wiadomo jak i kiedy a byliśmy ponownie na parkingu w Granicy i pakowaliśmy rowery.

Trasa : Granica - żółtym do niebieskiego - niebieskim do żółtego - Leoncin - Nowe Polesie - żóltym do czerwonego - czerwonym do Zamczyska - niebieskim do granicy

Foto :
Kanał Łasica
Kanał Łasica © GOZDZIK
Na niebieskim od Górek nie było łatwo
Na niebieskim od Górek nie było łatwo © GOZDZIK
Ale było też i z górki
Ale było też i z górki © GOZDZIK
Ale w puszczy jest i tak
Ale w puszczy jest i tak © GOZDZIK
Wesoła ekipa od lewej Rafał, Grzegorz, Lena, Andrzej a ja robię foto
Wesoła ekipa od lewej Rafał, Grzegorz, Lena, Andrzej a ja robię foto © GOZDZIK
Rano było w lewo w południe było w prawo
Rano było w lewo w południe było w prawo © GOZDZIK
Grodzisko Zamczysko
Grodzisko Zamczysko © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 40.89km
  • Teren 37.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 14.87km/h
  • VMAX 26.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienna Puszcza Kampinoska

Niedziela, 13 października 2019 · dodano: 16.10.2019 | Komentarze 2

Biorąc pod uwagę cały ten sezon, a w szczególności okres od końca marca do teraz.
Biorąc pod uwagę te wszystkie odwołane przeze mnie wycieczki i spotkania.
Biorąc pod uwagę to wszystko co się wydarzyło, co nas spotkało, co złego nas dopadło w tym roku, w tym sezonie, to aż się bałem napisać wiadomości o tym że w niedziele wybieram się na rower. Czekałem z tym aż do ostatniej chwili w jakiej mogłem jeszcze to nieśmiało powiedzieć.
I pomimo to i tak w sobotę wieczorem pojawił się mały znak zapytania czy uda mi się jednak pojechać.
Udało się.
Choć naprawdę nie obeszło się bez obaw i niepewności, czy jednak jak rano wstanę to będzie wszystko dobrze.
Ale było i mogłem pojechać.
Ostatnie trzy niedziele były cudowne i napraw nie spodziewałem się, że w całym tym moim tegorocznym pechu, nieszczęściu i czwarta niedziela będzie piękna. Ale mało mnie to obchodziło. Wiedziałem, że jeśli tylko nie będzie pogodowego Armagedonu, oraz w domu będzie dobrze to jadę tak czy siak. Oczywiście do samochodu dzień wcześniej wrzuciłem i ciepła bluzę i ortalion i koszulkę na zmianę, ale to wszystko było zbędne bo było przepięknie. Było tak jak uwielbiam. Było tak jak powinno być w połowie października w lesie, w puszczy. Było ciepło, słonecznie, kolorowo i pachniało lasem i grzybami. A ponieważ tego wszystkiego doświadczałem w ukochanej Puszczy Kampinoskiej to moje szczęście w postaci uśmiechu od ucha do ucha nie maiło końca.
Na wycieczkę udało mi się namówić Grzegorza.
Grzegorza nie zna puszczy wcale, więc na 100% zaproponowana trasa będzie dla niego nowością, a dla mnie kolejny raz jej przejechanie. Ale to nie miało znaczenia bo to moje ulubione, dobra jedne z wielu, nie no dobra tam mam same ulubione szlaki. Kwestia jest tylko w jakich konfiguracjach je podczas wycieczki przejadę. Oczywiście podczas wyboru tych leśnych duktów i dróżek kierowałem się tym aby Grzegorz nie nudził się samym tylko podziwianiem listków w kolorach Złotej Polskiej Jesieni, ale zobaczył też ciekawe miejsca związane z naszą historią. Bo puszcza to cała jedna wielka skarbnica miejsc historycznych, ważnych i pamięci narodowej, pomników przyrody i pomników upamiętniających ważnych ludzi czy wydarzenia.
Zbierając te wszystkie informacje do kupy wybór padł na trasę z Granicy niebieskim do Zamczyska, potem czerwonym przez Górki do Famułek Królewskich, następnie do Famułek Brochowskich, aby tam na chwilkę uczepić się niebieskiego, który doprowadził nas do zielonego, a ten już do Granicy. Dystans niewielki, ale za to atrakcji moc, ciekawych miejsc dużo, a widoki cudowne.
Takiej radochy z jazdy na rowerze nie mailem już bardzo dawno. Tak to prawda, że bardzo dawno temu byłem na rowerze, ale i te wycieczki sierpniowe i ostatnia z początku września nie dały mi takiej frajdy jak ta dzisiejsza.
To była naprawdę bardzo miła i udana niedziela. Dzięki Grzegorz za miłe towarzystwo i do zobaczenia może jeszcze w tym roku na szlakach PKWŁ.

Trasa: Granica – „Zamczysko” – Górki – Famułki Królewski – Famułki Brochowskie – Granica

Foto:
Grodzisko Zamczysko - Puszcza Kampinoska
Grodzisko Zamczysko - Puszcza Kampinoska © GOZDZIK
Puszcza Kampinoska - Grodzisko Zamczysko
Puszcza Kampinoska - Grodzisko Zamczysko © GOZDZIK
Sosna Powstańców - Puszcza Kampinoska
Sosna Powstańców - Puszcza Kampinoska © GOZDZIK
Na jesiennych szakach w Puszczy Kampinoskiej
Na jesiennych szlakach w Puszczy Kampinoskiej © GOZDZIK
Pod Dębem profesora Kobendzy
Pod Dębem profesora R. Kobendzy © GOZDZIK
Puszcza Kampinoska - pod Dębem
Puszcza Kampinoska - pod Dębem © GOZDZIK

"Wystawka" na zielonym szlaku © GOZDZIK
Dąb Powstańców - Na zielonym szlaku
Dąb Powstańców - Na zielonym szlaku © GOZDZIK
Było naprawdę ciepło........ na czerwonym szlaku
Było naprawdę ciepło........ na czerwonym szlaku © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN