Info
Suma podjazdów to 104326 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień2 - 0
- 2026, Marzec3 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Wrzesień2 - 0
- 2025, Sierpień7 - 1
- 2025, Lipiec5 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 0
- 2025, Maj3 - 0
- 2025, Marzec4 - 0
- 2025, Luty1 - 1
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień3 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec3 - 4
- 2024, Czerwiec6 - 0
- 2024, Maj4 - 0
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2024, Luty2 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 0
- 2023, Sierpień5 - 2
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj3 - 0
- 2023, Kwiecień2 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2022, Październik2 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 1
- 2022, Sierpień6 - 0
- 2022, Lipiec4 - 3
- 2022, Czerwiec2 - 0
- 2022, Kwiecień3 - 0
- 2022, Marzec4 - 7
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień2 - 0
- 2021, Sierpień4 - 1
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec6 - 1
- 2021, Maj3 - 1
- 2021, Kwiecień2 - 0
- 2021, Marzec4 - 4
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik3 - 3
- 2020, Wrzesień1 - 0
- 2020, Sierpień8 - 5
- 2020, Lipiec3 - 2
- 2020, Czerwiec3 - 0
- 2020, Maj4 - 0
- 2020, Kwiecień1 - 2
- 2020, Marzec1 - 3
- 2020, Luty1 - 2
- 2020, Styczeń1 - 2
- 2019, Listopad1 - 2
- 2019, Październik2 - 4
- 2019, Wrzesień1 - 1
- 2019, Sierpień2 - 3
- 2019, Lipiec6 - 17
- 2019, Czerwiec4 - 8
- 2019, Maj2 - 7
- 2019, Marzec3 - 8
- 2019, Luty2 - 5
- 2018, Listopad1 - 3
- 2018, Październik1 - 3
- 2018, Wrzesień2 - 3
- 2018, Sierpień3 - 12
- 2018, Lipiec6 - 22
- 2018, Czerwiec1 - 5
- 2018, Maj3 - 11
- 2018, Kwiecień3 - 16
- 2018, Marzec2 - 7
- 2018, Luty2 - 6
- 2018, Styczeń1 - 11
- 2017, Listopad1 - 3
- 2017, Wrzesień2 - 6
- 2017, Sierpień3 - 7
- 2017, Lipiec6 - 6
- 2017, Czerwiec4 - 9
- 2017, Maj3 - 10
- 2017, Kwiecień2 - 9
- 2017, Marzec3 - 16
- 2016, Listopad1 - 1
- 2016, Październik1 - 1
- 2016, Sierpień5 - 19
- 2016, Lipiec4 - 14
- 2016, Czerwiec4 - 17
- 2016, Maj2 - 19
- 2016, Kwiecień2 - 8
- 2016, Marzec2 - 6
- 2016, Luty1 - 1
- 2015, Grudzień1 - 5
- 2015, Listopad1 - 5
- 2015, Październik3 - 14
- 2015, Wrzesień3 - 5
- 2015, Sierpień7 - 21
- 2015, Lipiec5 - 4
- 2015, Czerwiec4 - 9
- 2015, Maj4 - 13
- 2015, Kwiecień4 - 4
- 2015, Marzec5 - 10
- 2015, Luty1 - 2
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad3 - 7
- 2014, Październik2 - 2
- 2014, Wrzesień3 - 11
- 2014, Sierpień8 - 19
- 2014, Lipiec3 - 8
- 2014, Czerwiec3 - 9
- 2014, Maj3 - 6
- 2014, Kwiecień2 - 4
- 2014, Marzec4 - 13
- 2014, Luty2 - 7
- 2014, Styczeń1 - 1
- 2013, Grudzień1 - 7
- 2013, Październik2 - 7
- 2013, Wrzesień1 - 1
- 2013, Sierpień6 - 23
- 2013, Lipiec5 - 16
- 2013, Czerwiec6 - 8
- 2013, Maj7 - 16
- 2013, Kwiecień5 - 11
- 2013, Marzec3 - 15
- 2012, Listopad3 - 10
- 2012, Październik2 - 12
- 2012, Sierpień5 - 19
- 2012, Lipiec3 - 17
- 2012, Czerwiec4 - 4
- 2012, Kwiecień5 - 0
- 2012, Marzec4 - 5
Po okolicy
| Dystans całkowity: | 8210.37 km (w terenie 1030.77 km; 12.55%) |
| Czas w ruchu: | 399:29 |
| Średnia prędkość: | 20.55 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 26292 m |
| Liczba aktywności: | 162 |
| Średnio na aktywność: | 50.68 km i 2h 27m |
| Więcej statystyk | |
- DST 101.40km
- Teren 12.40km
- Czas 05:01
- VAVG 20.21km/h
- VMAX 33.50km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 370m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Bednar na małe złote :-)
Czwartek, 25 sierpnia 2016 · dodano: 29.08.2016 | Komentarze 5
Jakiś czas temu wałęsając
się po necie w poszukiwaniu ciekawych i interesujących miejsc w mojej okolicy
natrafiłem na miejscowość Bednary. A dokładnie może nie na miejscowość a na informacje
o znajdującej się tam zagrodzie bednarza oraz prywatnym małym lokalnym
browarze.
I zagroda bednarza i browar jak najbardziej bliskie memu
sercu są.
BO :
Mój dziadek, którego niestety nie miałem radości poznać bo
zmarł 3 miesiące po moich narodzinach był bednarzem i wiele narzędzi typowo
bednarskich po nim zostało, i warsztat w piwnicy przez wile lat był taki jaki
dziadek zostawił. Dziś niestety ma inne przeznaczenie, ale coś jeszcze zostało
w piwnicznych szafach.
Noooo a browar .. noooooo cóż co tu dużo kryć złotym
nektarem bogów jest i należy podążać jego śladem hihihihi, a biorąc pod uwagę
to że dzień upalny był więc tym bardziej szlak ten w dobrym kierunku wiódł.
Temperatura w końcu taką jaką lubię na rowerze, ciepły
wiaterek i spokojne drogi i drużki okolic Łowicza to wszystko czego do szczęścia
dziś potrzebowałem.
W powrotnej drodze jeszcze chciałem zajrzeć do Sromowa,
gdzie mieści się Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich, ale tuż przede mną
podjechał tam cały autokar z wycieczką i nie było szansy na dostanie się do środka,
gdyż nie jest to jakiś wielki obiekt.
I tak minął kolejny dzionek urlopowego szczęścia.
Trasa : Głowno – Ostrołęka – Domaniewice – Reczyce – Gzinka –
Stare Grudze – Parma – Placencja – Zielkowice – Mysłaków – Bednary – Kompina –
Sromów – Płaskocin – Łaguszew – Łowicz – Jastrzębia – Dąbkowice Górne – Rogóźno
– Skaratki – Kamień – Głowno.
Foto: 
Bednary - w lokalnym browarze. Spoko potem prowadziłem rower hihihi © GOZDZIK
Bednary - zagroda bednarska © GOZDZIK
W zagrodzie bednarza © GOZDZIK
Tu też jeszcze w zagrodzie bednarza © GOZDZIK
A to coś dla nas :-)) © GOZDZIK
Przed muzeum ludowym w Sromowie © GOZDZIK
I chwilka odpoczunku nad wodą © GOZDZIK
- DST 16.60km
- Teren 11.00km
- Czas 00:57
- VAVG 17.47km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 78m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy Dzień urlopu i klapa......
Wtorek, 16 sierpnia 2016 · dodano: 16.08.2016 | Komentarze 2
Miał być rozruch przed czwartkowym wypadem (Kłodawa - Koło) i dzień relaksu na rowerku podczas pierwszego dnia urlopu, a niestety deszcz popsuł wszelki plany.
Dobra niech się wypada dziś i jak chce to jeszcze jutro, a potem już koniec.
Zdążyłem wejść do domu i z tych chmurek lunęło .... :-(
Trasa: Głowno - Wyskoki - Bratoszewice - Głowno
Foto:
Głowno - to mnie wystraszyło © GOZDZIK
A to z drugiej strony mnie otoczyło © GOZDZIK
- DST 30.60km
- Teren 8.00km
- Czas 01:37
- VAVG 18.93km/h
- VMAX 32.60km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 172m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Kowaliki - tak jakoś na smutno
Niedziela, 31 lipca 2016 · dodano: 01.08.2016 | Komentarze 2
Można powiedzieć że połowa wakacji już za nami.
Taaaaa kiedy to było????? Połowa wakacji ……. !!! hihihi
Czeka się teraz z niecierpliwością na dwa tygodnie urlopu,
więc raczej powinienem powiedzieć że jeszcze wakacji nie miałem …
Dobra, ale połowa lata już za nami tak ….?
Zaczęły się żniwa.
Sezon na wyjazdy w pełni.
Jedni przyjeżdżają drudzy wyjeżdżają.
Jedni całymi rodzinami inni z dziewczynami, chłopakami,
narzeczonymi, znajomymi, przyjaciółmi na tydzień, dwa, 10 dni.
Ale wyjeżdżają gdzieś ładować akumulatory, odstresować się i
odpocząć od monotonii dnia codziennego.
A ja czekam na ten mój urlopik i marzę o tym, aby wyjechać
na jeden dzień na rower … i to samemu, bo sytuacja rodzinna nie pozwala
inaczej……eeeeeee do bani to wszystko…..
Dopadła mnie ostatnio smuteczek i jakoś się skubany trzyma.
Nawet zbytniej ochoty na rower dziś nie miała, choć w
perspektywie mam dwa kolejne weekendy wycięte z jeżdżenia na bank.
Zmusiłem się więc i pojechałem tak bez celu i konkretnego
planu.
Trochę po lesie, trochę między polami i trochę po Głownie tu
i tam.
Dobra nie nudzę już …….
Trasa Głowno – Wyskoki – Kowaliki – Bratoszewice – Szczecin
- Głowno
Foto
Spokojne Kowaliki © GOZDZIK
- DST 44.60km
- Teren 12.50km
- Czas 02:22
- VAVG 18.85km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 281m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Kradziona Środa - A jednak udana :-)
Środa, 20 lipca 2016 · dodano: 20.07.2016 | Komentarze 4
Myślałem, że dziś będzie kolejna "Kradziona Środa", w którą
nie uda mi się wyrwać na rower.
To znaczy może nie tak do końca - nie uda - bo raczej nie
rozmawiałem o niej z uwagi na to, że wolę w niedzielę do Tomaszowa z całą
paczką się wybrać i pośmigać Tymoteuszkowymi ścieżkami, niż dziś iść na rower.
Jednak serduszko troszkę krwawiło jak od rana taka piękna pogoda się zrobiła,
urlopik jest, obiad ugotowany, żonka jak wróci o 13 to dopiero będzie chciała
ponownie wyjść około 17.00. Mmmmmmmm
Ale co nie planowałem dziś roweru z uwagi na … no z uwagi na
powyższe.
Dziś zaplanowałem wyczyścić rowerek i zrobić małe SPA
łańcuchowi oraz małe porządki w ogrodzie.
Tak bezwzględnie tak to zaplanowałem i koniec, a w zamian to
niedziela cała moja…….
Łatwo powiedzieć. Słońce ….. ciepło ……. … mmmmmmmmm
I co wróciła Beatka, zobaczyła moje oczy zbesztanego spaniela
i …… i powiedziała :
- idź Mariuszku na rowerek idź
Spokojnie przyjąłem tą propozycję i mówię, że dziś raczej
nie idę bo wiesz w niedzielę mnie nie będzie to dziś coś porobię…….
Kilka chwil przerwy w dyskusji…….
Snuję się jak cień od
okna do okna… nie przebieram się w roboczy strój…. Łażę tu i tam.
I nagle ponowienie propozycji.
- Ale może jednak chcesz iść na rower. Zobacz słońce jest
ciepło idź sobie….
- Naprawdę nie będę ci potrzebny tu ????
- uciekaj już i wróć około 17.00
Huraaaaaaaaaaaaa
Gnam czym prędzej , bez planu, bez pomysłu, z ufajdanym
rowerem, prawie suchym łańcuchem ….. trudno SPA będzie w sobotę……
O i tak właśnie żonka uratowała mi Kradzioną Środę…..
Dzięki.
Trasa: Głowno – Szczecin – Kalinów – Nowostawy Górne – Lipka
– Wola Cyrusowa – Kołacin – Kołacinek – Kraszew – Kamień – Grodzisk – Dmosin Parcele
– Głowno
Foto:
Takie ścieżki uwielbiam.. gdzieś na trasie nie ważne gdzie ważne że ja tam jestem dziś © GOZDZIK
Miły widoczek.. też nie ważne gdzie .. mój ci on © GOZDZIK
- DST 143.10km
- Teren 16.00km
- Czas 07:00
- VAVG 20.44km/h
- VMAX 31.20km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 423m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Szlakiem Dworów i Kościołów
Niedziela, 10 lipca 2016 · dodano: 11.07.2016 | Komentarze 4
Dokładnie
rok temu 12.07.2015 roku przejechałem jeden z dwóch wytyczonych w pobliżu
Głowna szlaków rowerowych biegnących po ziemi Łowickiej.
W
zeszłym roku był to Rowerowy Szlak Szabli i Bagnetów, a w tym roku do pokonania
jest, a raczej już był Rowerowy Szlak Dworów i Kościołów.
Ponieważ
samotna jazda na takich długich wycieczkach jest mało motywująca (przynajmniej
dla mnie) zaprosiłem na tą wycieczkę Andrzeja i Marcina. Niestety Marcin nie
mógł tego dnia uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, ale za to Andrzej z ochotą
potwierdził swój udział.
Pogoda
w ten niedzielny dzień miała dopisać, więc zostało tylko zbieranie sił na
prawie 150 km rowerowy wypadzik. Czyli mówiąc prościej sobota bez szaleństw
musi być.
Andrzej
dojechał do Głowna około godziny 6.30 i mogliśmy ruszać.
6.40
START.
Najbliżej
mojego miejsca zamieszkania na zielony szlak Dworów i Kościołów można się wbić
w miejscowości Zgoda do której skierowaliśmy nasze maszyny.
Ojjjjj
jakże pięknie jest o poranku. Cieplutko, bez wiatru i co nas bardzo zdziwiło
zero ludzi, zero samochodów po prostu zero ruchu na wiejskich drogach i
dróżkach. Jechało się i gadało bajecznie mijając kolorowe łąki, złote już pola,
zielone pachnące po sobotnich deszczach lasy i ciche małe wioski. Oczywiście
szlak nie został wytyczony i nazwany tak jak jest nazwany po to aby się tylko
jechało i gadało, ale głównie po to aby zapoznać się z pięknem ziemi łowickiej
(to czyniliśmy na bieżąco) oraz zobaczyć i odwiedzić zabytkowe kościoły i dwory
przy których od czasu do czasu zatrzymaliśmy się i dłużej oglądaliśmy. Niestety
cześć z nich, mówię o dworach i dworkach, jest prywatną własnością i nie ma do
nich dostępu, a jedynie przejechanie przez daną miejscowość można zaliczyć jako
odwiedziny obiektu. Natomiast jeśli chodzi o kościoły to to że niedziela jest dość nieszczęśliwym dniem do
zwiedzania i fotografowania kościołów i chyba nie ma co tego głębiej tłumaczyć
prawda.
Podsumowując
wątek zdjęć zamieszczonych poniżej to, to co mogłem uwiecznić uwieczniłem, to
co niestety było za ogrodzeniem z napisem teren prywatny lub było zasłonięte
przez chmarę ludzi i jeszcze większą ilość samochodów ustawionych prawie że na
schodach kościołów to nie uwieczniłem bo nie miało to sensu.
Dobra
ale my jedziemy dalej.
Kilometry
uciekają i uciekają i……. i zmiana kierunku trasy. A mianowicie chodzi o to że
od Głowna w kierunku Kiernozi jechaliśmy sobie z wiatrem, ale za Kiernozią
szlak robi zwrot i zaczyna się wracać w kierunku Głowna, a to wiązało się z tym
że właściwie prawie 70 km jechaliśmy pod wiatr w twarz.
Taka
atrakcja nie była w planach, ale niestety nie można było tego zmienić. Trudna
jedziemy.
Oj
powiem, że od Łowicza już mi się jechało bardzo ciężko. Troszkę mało kilometrów
w tym roku wykręcone, wiec kondycja nadal do du…… znaczy się nie za dobra, a na
dodatek kolano zaczęło mocno dokuczać ojjjj mocno.
Oczywiście
pojawił się też „Pan Kryzys” który siedząc na ramieniu gadał :
- I
co Goździk po co ci te rowery, nie lepiej w domku siedzieć teraz na balkoniku z
piwkiem w ręku ??? a nie lepiej było wczoraj zabalować gdzieś na grillu, a nie
teraz żeby zaciskać z bólu zęby, walczyć ze zmęczeniem taki spocony zmęczony
coo?
I tu właśnie wychodzi dobrodziejstwo jazdy z kolega, koleżanką z grupą. Jak ja
patrzyłem na Andrzeja jak on dzielnie i bez trudy bez większego wysiłku pokonuje te przeciwności i znosi trudy to aż się chciało dalej męczyć, pocić i
nie odstawać za bardzo.
Naprawdę
Andrzeju bardzo ci dziękuję za dzisiejszy dzień, za bardzo mile spędzony
niedzielny czas, z super towarzystwo i wsparcie.
Mam
nadzieję że jeszcze nie jedna wycieczka przed nami.
A
ogólnie do szlaku to jest to kolejny bardzo fajny i dobry projekt koła PTTK z
Łowicza.
Co
prawda na kilku odcinkach znaki są odnawiane i na razie są tylko białym tłem na
drzewach, ale ogólnie oznakowanie jest bardzo dobre. Na trasie znajdują się
miejsca gdzie można spokojnie usiąść i odpocząć. Gdzieś w internecie znalazłem
informację, że szlak jest trudny, ale powiem szczerze, że ja oprócz dystansu i
mocnego wiatru w twarz, ale to chyba nie jest w pakiecie, nie znalazłem jakiś
trudności. Na trasie nie ma większych podjazdów, a właściwie wcale, jest
troszkę trudniejszej nawierzchni (kocie łby, kamienie, szutry, piach), ale
generalnie to czysta przyjemność. Z czystym sumieniem polecam.
Trasa:
Głowno – Zgoda – Psary – Waliszew Stary – Wola Gosławska – Piaski Bankowe –
Żdżary – Oszkowice – Łazin – Borów – Marywil – Waliszew – Sobota – Bogoria
Górna – Bogoria Dolna – Łaźniki – Nowy Złaków – Stępów – Kiernozia – Brodne
Towarzystwo – Osiek – Różyce – Kocierzew Południowy – Boczki – Łowicz –
Jastrzębia – Dąbkowice Dolne - Guźnia – Lisiewice Duże – Chruślin – Wojewodza –
Stanisławów – Zgoda – Głowno
Foto:

Rowerowy Punkt Obsługi Turysty - oto takie jedno z kilku miejsc na trasie © GOZDZIK
Zabytkowy kościół (1629) - Oszkowice © GOZDZIK
Pałac w Walewicach © GOZDZIK
Zameczek w Sobocie © GOZDZIK
Pałac w Kiernozi © GOZDZIK
Gdzieś na szlaku © GOZDZIK
Pałac w Boczkach "Chełmońskich" obecny pałac stoi w miejscu pałacyku w którym urodził się Józef Chełmoński © GOZDZIK
I to już koniec wspólnej wycieczki Goździk i Andrzej niedaleko leśniczówki Polesie © GOZDZIK
- DST 136.40km
- Teren 6.50km
- Czas 06:55
- VAVG 19.72km/h
- VMAX 35.60km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 651m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Białej Rawskiej
Niedziela, 5 czerwca 2016 · dodano: 06.06.2016 | Komentarze 6
Pierwszy czerwcowy weekend wita nas piękną słoneczna pogodą
(oby taki był i ostatni bardzo mina tym
zależy).
Takich dni nie można marnować na siedzeniu w domu i
patrzeniu jak kwiatki rosną.
Rower gotowy, plan wycieczki jest – niezrealizowany wypad do
Białej Rawskiej – to ruszamy.
Co prawda można by się przyczepić do chłodnego wiaterku,
jaki czasami zawiewał, ale generalnie cieplutko, słonecznie i
baaaaaaaaaaardzooooooo zielono i kolorowo jest.
Początek trasy do Makowa delikatnie zmodyfikowany, ale
później to już tak jak miało być kilka tygodni temu, a dokładnie miesiąc.
Przy opisie wycieczki „Prawie do Białej Rawskiej” pisałem o
tym, że bardzo ładne tereny są w tych okolicach, w tym kierunki. I wiecie co ..
nic się nie zmieniło. Nadal bardzo mi się tu podoba. Cała trasa do Białej
Rawskiej była naprawdę bardzo urocza.
Na miejsce przybyłem tuż po godzinie 11.00 i po chwili
odpoczynku w zadbanym,bardzo uroczym
parku rozpocząłem penetrację miasta, a raczej poszukiwania znajdującego się tu
Pałacu – Zameczku. Zameczku, ponieważ swoim kształtem i wyglądem przypomina
troszkę średniowieczną warownię. Pałac został wzniesiony dla majora wojsk
polskich - Aleksandra Leszczyńskiego, herbu Berlina w połowie XIX.
Z informacji i szyldu wynika ze w podziemiach jest jakaś restauracja,
ale była zamknięta oraz to że obiekty nie można fotografować.
Troszkę słaba reklama jeśli chce się ściągnąć do siebie
jakiś turystów, którzy by odwiedzali to miejsce zajrzeli do restauracji itp. A
może jednak ktoś tego nie chce ?? nie wiem . Dziwnie się tam poczułem, mało przyjaźnie,
dlatego tylko szybkie dwa zdjęcia z ukrycia i dalej w miasto.
W miasto …. No dość mocno powiedziane, ponieważ objechanie
tegoż miasta zajęło mi 30 minut. I właściwie już było po zwiedzaniu no może 40
min.
Nie no oczywiście w centrum przy rynku podziwiać urok starej
XIX wiecznej zabudowy miejskiej, która no, co tu dużo mówić różni się od
dzisiejszej i jest to ciekawostka. Do zobaczenia jest tez zabytkowy kościół Św.
Wojciecha Pierwotny z 1518, odbudowany po pożarze w 1712 z dobudowaną w 1846
neogotycka fasadą, a następnie w roku 1932 dzwonnica.
Ciekawostką jest też to, że w Białej Rawskiej jest ostatnia
stacja kolejki wąskotorowej wybudowanej przez Niemców z Rogowa przez Rawę Mazowiecką do Białej Rawskiej w
czasie pierwszej WŚ, która to kolej miała za zadanie zaopatrzenie linii frontu
w żywność, amunicje i broń, a wywoziła rannych i zabitych. Co prawda tory i
bocznicę znalazłem ale nic poza tym. Na internetowej stronie wąskotorowej kolei
Rogowskiej wyczytać można że jest planowane przywrócenie w 2016 roku
połączenie Rawa Mazowiecka -Biała Rawska, szczegóły wkrótce.
I tyle.
Ale za to ……. słuchajcie.
W centrum na rynku wypatrzyłem kawiarenkę z lodami i
ciastami. Ponieważ na obiad było za wcześnie to wszedłem do środka po jakieś
ciasteczko na przetrącenie i możliwość jeszcze chwili posiedzenia przed
powrotem.
A tu od samego progu przywitał mnie zapach świeżej
szarlotki.
Podchodzę bliżej … patrzę ciasto ładnie wygląda, na kruchym
spodzie i to takim ładnym, widać kawałki
jabłuszek a nie masy jabłkowo-podobnej.
Biorę …… pierwszy kęs ……. immmmmmm niebo w gębie…. Palce lizać .
Dość słuszny kawałek zjadłem w kilka sekund i lecę po
jeszcze jeden … i do Pani mówię :
- do tego kawałeczka proszę mi nałożyć dwie gałeczki lodów
waniliowych ……
- na ten jeden talerzyk Pan chce ???
- oczywiście, że tak tuż przy szarlotce proszę położyć.
Ciasto przepyszne i mówię to do pani:
- że ciasto przepyszne, takie jak ja u babci jadałem takie
prawdziwe na kruchym spodzie,
A jedna z Pań, chyba właścicielka:
- a bo proszę pana tu nie pieką cukiernicy tylko właśnie
starsze panie takie bacie nasze……
Po dwóch kawałkach naprawdę sporych, krojonych przy kliencie
z dużej blachy ciasta mogłem spokojnie ruszyć w drogę powrotną. I tu nastąpiło
pewne rozczarowanie.
A raczej oświecenie … W ta stronę jechało mi się naprawdę
cudownie, fajnie leciutko miło…. Myślałem sobie, ze to głód jazdy, że radocha z
tego wypadu….. nic bardziej mylnego … nie to znaczy to też, ale główny sprawca
to wiatr, który … w tą stronę wiał w plecy, ale z powrotem … wiał mi w twarz.
Umordowałem się w drodze powrotnej dość mocno, ale mimo tego
wiatru, mimo mało przyjemnej atmosfery przy pałacu i nie za wielu zabytków, to
było warto choćby dla tej szarlotki.
PS.
I na koniec podziękowania dla kolegi rowerzysty, który
widząc jak siedzę nad małym stawem tuż przy drodze odpoczywając podjechał i
zapytał czy wszystko w porządku i czy nie potrzebuję pomocy. Kolego jeśli jeśli
jesteś tu wśród społeczności BS dziękuję i życzę każdemu z nas aby na swojej
drodze spotykał takich ludzi. Było to nad stawem w miejscowości Strobów.
Trasa Głowno – Lubianków – Łyszkowice – Pszczonów – Słomków
– Maków – Dąbrowice – Strobów – Strzyboga – Nowy Kawęczyn – Kolonia Starorawska
– Raducz – Babsk – Biała Rawska - i powrót dokładnie ta samą trasą.
Foto: 
Pałac - Zameczek w Białej Rawskiej © GOZDZIK
Centrum Białej Rawskiej, a w tle dzwonnica © GOZDZIK
A oto i dzwonnica z bliska © GOZDZIK
Maków i zasłużony odpoczynek przy letniej muszli koncertowej - chyba © GOZDZIK
- DST 91.20km
- Teren 3.50km
- Czas 04:43
- VAVG 19.34km/h
- VMAX 39.50km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 733m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Prawie do Białej Rawskiej
Poniedziałek, 2 maja 2016 · dodano: 03.05.2016 | Komentarze 6
Jeszcze mijając rano tablice z napisem Głowno wiedziałem, a
raczej byłem pewny że jadę dziś do Białej Rawskiej.
Taki była plan. Trasa wyznaczona, sprzęt przygotowany. Nie pozostało
nic innego jak ruszać w drogę. Prognozy pogody też raczej sprzyjające były dla
centralnej Polski…. Tyko korzystać z dnia wolnego.
Jednak w miarę uciekających kilometrów stwierdziłem ze jest
zimno …… nawet bardzo zimno… druga koszulka…… potem bluza ….. mało ……. To bezrękawnik
…… i nadal mało …. Nadal chłodno… jak słonko wychodzi to całkiem miło ale jak
zachodzi to taki zimny przeszywający wiatr, że hej.
Pierwsze ziarna zmiany planów zasiane w głowie. Ale dobra
jedziemy dalej…….
Kurcze Goździk nie jeździłeś za wiele w tym roku aby nie
powiedzieć ze mało, a porywasz się na 140 km …. Trochę słabo to wygląda
I kolejne ziarna niepewności i chęci zmiany planów …. Posiane……..
Dobra jadę dalej….. jadę, jadę, ale miłe widoki, super
dróżki wśród małych wiosek, całkiem miłe wzniesienia ….. ooo jak fajnie…. A czemu
mam być tak samolubny i nie pokazać tych terenów moim kolegom, którzy niestety
nie mogli ze mną jechać. Przecież mogę dziś sobie tu pojeździć tak bez celu, a
za tydzień czy dwa odbyć tą wycieczkę jeszcze raz w jakieś miłej grupie
rowerzystów.
Andrzeju, Marcinie co wy na to?????
Ziarna posiane i dały plon, czyli nie jedziemy do Białej
Rawskiej tylko włóczymy się po okolicach zataczając koło w kierunku domu.
Droga powrotna to tak jak mówiłem kluczenie po okolicznych
wioskach, po fajnych drogach otoczonych spokojnymi sielskimi krajobrazami. Gdy
dojeżdżałem do domu to nawet i milutko i cieplutko się zrobiło. Ale ja naprawdę
przemarzłem i herbatka z miodem i cytryną a do tego gorący prysznic to zestaw
podstawowy był gdy za drzwiami domku się znalazłem.
Trasa : Głowno – Lubianków – Borki – Kuźmy – Bobrowa –
Chlebów – Święta Laski – Maków – Dębowa Góra – Strobów – Żelazna – Nowy Ludwików
– Zapady – Godzianów – Drzewce – Słupia – Krosnowa – Marianów – Zacywilki –
Kołacinek – Kołacin – Nagawki – Głowno
Foto:
Okolice Nowego Ludwikowa © GOZDZIK
A tu okolice chyba Kotulina Górnego... tyle było takich ładnych widoczków © GOZDZIK
A po obiedzie żonka takie cudeńka nabyła w sklepie © GOZDZIK
- DST 26.20km
- Czas 01:12
- VAVG 21.83km/h
- VMAX 32.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 104m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielka Sobota
Sobota, 26 marca 2016 · dodano: 29.03.2016 | Komentarze 0
Od samego rana deszcz i mocny wiatr do spółki popsuły mi humor.
A wszystko było przygotowane do tego, aby zaraz po przyniesieniu święconki ruszyć na rowerek.
Trudno, uzbroiłem się w cierpliwość i grzecznie czekałem na zmianę w sytuacji pogodowej.
Pasztecik wstawiony, wiec i tak 1,5 godziny nie ma co się ruszać z domu.
od okna do kuchenki od kuchenki do okna i..... i w końcu wychodziłem trochę słoneczka, które dość szybko osuszyło drogi i mogłem wskoczyć na maszynę.
Co prawda wiatr był nadal bardzo mocny i w jedną stronę bardzo przeszkadzał, ale za to w drodze powrotnej odpracował te utrudnienia.
Można powiedzieć ze Święta Wielkanocne rozpocząłem udanie. Dystans nadal nie powala, ale myślę że już w najbliższą sobotę będzie dużo lepiej.
Trasa: Głowno - Gawronki - Boczki Zarzeczne - Psary - Stary Waliszew - Chlebowice - Boczki Domaradzkie - Ziewanice - Głowno
Foto
Ziewanice i pomnik © GOZDZIK
- DST 25.30km
- Teren 12.00km
- Czas 01:31
- VAVG 16.68km/h
- VMAX 28.10km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 429m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
"Ciężka" Niedziela
Niedziela, 13 marca 2016 · dodano: 13.03.2016 | Komentarze 6
Mój serdeczny przyjaciel Waldek penetruje irlandzkie drogi, kilometry wręcz pochłania a ja imprezuje sobie, a dnia następnego kac morderca mnie morduje.
Ojjjjj czas się wsiąść za siebie i do pracy, bo za trzy tygodnie Waldeczek będzie w formie a ja będę za nim powietrze rękawkami łapał i błagał o litość.
Dosyć tego lenistwa.
Dziś była taka ostatnia niedziela... no może przed ostatnia hi hi hi . Nie powaga czas się zabrać do poważnego pedałowania bo plany są ambitne, a formy ni maaaaaa ......
Tak jak tytuł mówi ciężka niedziela z mordercą na grzbiecie.... kacem mordercą. Ale jak to się mówi nie ma litości dla pijaków więc starałem się ciężko....... aby w miarę sił popedałować troszkę po okolicy, a dokładnie po Lesie Stanisławowskim.
Pogoda była rewelacyjna.
I może na tym zakończymy dziś ten wpis i dzisiejszy ciężki i trudny dzień.......
Trasa Głowno - Stanisławów - Głowno
Foto
W okolicy leśniczówki Polesie © GOZDZIK
Takie małe urocze miejsce © GOZDZIK
- DST 14.00km
- Teren 3.00km
- Czas 00:53
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 30.50km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 75m
- Sprzęt GIANT TALON
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze koty za płoty, czyli seson rowerowy 2016 rozpoczęty
Niedziela, 14 lutego 2016 · dodano: 14.02.2016 | Komentarze 1
Gdy czytałem wpisy na BS po ostatniej niedzieli, to stwierdziłem, że dla sporej grupy rowerzystów była ta niedziela rozpoczynająca sezon 2016. powiem szczerze, że nawet mi się zrobiło trochę głupio że tylu kolegów i koleżanek rozpoczęło sezon, a ja nie. Tym bardziej że pogoda naprawdę tydzień temu w niedziele przez dłuższy czas była rewelacyjna.
Ja wymyśliłem sobie wówczas, że jak rower nie wyczyszczany i nie przygotowany do jazdy to rozpocząć sezonu nie można.
No co wówczas (niedziela tydzień temu rano) taka wymówka była oki.
Ale jak czytałem poniedziałkowe wpisy to jednak głupio i żal.
Dlatego postanowiłem, że jeśli ta niedziela będzie ładna i ciepła lub jeśli uda mi się wstrzelić w jakieś okno pogodowe (bo miała być ona różna) to na bank rozpoczynam sezon.
Wszelki znaki na ziemi i niebie wskazywały na to że będzie to możliwe.
Po pierwsze na imprezę z okazji 30 lecia mojej (naszej) wspaniałej, miłej, uroczej i kochanej Paulinki zwanej Jarzębinką - jeszcze raz Paula wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń ci życzę - musiałem pojechać samochodem. Taki los i nie ma co się rozwodzić nad tym.
Po drugie dzis na obiad potrawa łatwa, szybka i rbiąca się właściwie sama. Czyli czasu nie tracimy na to.
A po trzecie wcale nie trzeba było się wstrzeliwać w okno pogodowe tylko po prostu zrobić co swoje następnie ubrać się i na rowerek ............ STAAAAAAART w sezon 2016... Huraaaaaaaa.
Naprawdę już mi trochę tego brakowało.
Sezon rowerowy 2016 rozpoczyna znacznie później niż w 2015 i w 2014 ale za to w dużo lepszej pogodzie, dużo milej cieplej tak bardziej zbliżone warunki do tego co lubię. Nie no jasne to nie jest jeszcze 15 plus .. bo to lubię najbardziej ale nie jest to minus coś tam.
Dobra było podsumowanie na zakończenie sezonu to musi być.......... mmmmmmm wstęp do sezonu :-).
Jaki ma być? Czego oczekuje ? itp.....
Odpowiedź jest prosta: sezon rowerowy ma być zdrowy, szczęśliwy i w gronie tych ludzi którym w serduchu i krwiobiegu rower śmiga - czego Wam wszystkim życzę
Wycieczek mniej ale za to bardziej treściwe, dłuższe, więcej do zobaczenia, do zwiedzenia, do poznania. O i tak bym chciałbym aby to wyglądało. Oczywiście mała szybkie wypady tez będą mile widziane.
Dziś właśnie taki wypad był.
Właściwie cały po pachnącym świeżą wycinką lesie.
Trasa: Głowno - las - Głowno
Foto:
Świeża wycinka niesamowity zapach lasu tuż za Głownem © GOZDZIK
W lesie było dziś cudownie © GOZDZIK



