Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 24920.33 kilometrów w tym 6189.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.01 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 104326 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Po okolicy

Dystans całkowity:8210.37 km (w terenie 1030.77 km; 12.55%)
Czas w ruchu:399:29
Średnia prędkość:20.55 km/h
Maksymalna prędkość:53.30 km/h
Suma podjazdów:26292 m
Liczba aktywności:162
Średnio na aktywność:50.68 km i 2h 27m
Więcej statystyk
  • DST 30.10km
  • Teren 0.50km
  • Czas 01:36
  • VAVG 18.81km/h
  • VMAX 29.30km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zimowe rowerowanie

Sobota, 6 stycznia 2018 · dodano: 07.01.2018 | Komentarze 11

Nie wiem czy to można zaliczyć na poczet terminu „Rozpoczęcie Sezonu”, ale na 100% procent można powiedzieć, ze po raz pierwszy w roku 2018 ruszyłem dupsko i poszedłem na rowerek.
Tak wiem.
Niedawno pisałem o tym że jazda rowerem poniżej 15 stopni Celsjusza to dla mnie masochizm w czystej postaci. Jednak po rozmowach telefonicznych z moim drogim przyjacielem Waldkiem o tym jak to fajnie się jeździ zimą, jesienią i bardzo wczesna wiosną ten próg opuściłem do 10 stopni, a tu dziś jest 8 i pojechałem…… strach się bać co będzie jak on wróci do Polski na stałe … ojjjjj. Normalnie zimowki do roweru będę musiał kupić….. albo być bardziej twardy i nie ulegać hihihihi.
Ale muszę powiedzieć, że naprawdę było bardzo milutko. Słoneczko zero wiatru, cieplutko…. I tylko jeden debil który mnie zepchnął z drogi w kałuże bo drugi mega debil zaczął nas wyprzedzać troszkę wycieczkę popsuli. Latem to bym to jakoś przebolał, nie pierwszy i nie ostatni tak przejeżdża blisko, że trzeba uciekać, ale teraz zimą prosto w kałużę, takie błoto na poboczu wiejskiej drogi. Upaprany calutki byłe i musiałem zawijać w kierunku domu. Ale mam nadzieję że chociaż 1/10 z tego co za nimi wykrzyczałem się spełni. I już im współczuję…. Głąby …..
Ale dobra nie o tym….
Gdzie byłem… i po co ???
Niedawno… o matko to nie było tak niedawno….. to był jakiś listopad… ale ten czas umyka…
Dobra wiec jakiś czas temu, kiedy wracałem z chrześniakiem z jego meczu do domu, zauważyłem pod Głownem tablicę mówiąca o miejscu Pamięci Narodowej….
Żyję tu, mieszkam, jeżdżę samochodem, rowerem i naprawdę nie widziałem tej tablic w życiu, a tu proszę jest. I wówczas postanowiłem, że jak będzie taki dzień zimowy na malutka przejażdżkę to się tu wybiorę i zobaczę co i jak …..
I właśnie jestem.
Miejsce to upamiętnia rozstrzelanie prze Niemców w czasie II WŚ mieszkańców pobliskich wiosek. Opiekują się tym miejscem uczniowie jednej ze szkół. Naprawdę nie wiedziałem o tym miejscu i nie widziałem go wcześniej. Pomroczność jasna, ślepota…… dobra nie ważne. Lepiej późno niż wcale prawda.
A z innych ciekawostek to w moim pięknym małym miasteczku nad jeziorkiem w lasku powstał naprawdę całkiem spory i fajny Park Linowy. I już nie mogę się doczekać lata aby spróbować swych sił i w takiej formie wypoczynku, sportu, nie wiem jak to nazwać.
Daria, Rafał was też tu zaciągnę hihihihi…..

Trasa: Głowno – Glinnik – Karnków – Domaradzyn – Bronisławów – Głowno.

Foto:
Miejsce Pamieci Narodowej - okolice Głowna
Miejsce Pamięci Narodowej - okolice Głowna © GOZDZIK

Miejsce Pamięci Narodowej - Okilice Głowna
Miejsce Pamięci Narodowej - Okolice Głowna © GOZDZIK

Widok na jeziorko
Widok na jeziorko © GOZDZIK

Park linowy w Głownie
Park linowy w Głownie © GOZDZIK

Głowno - Park linowy
Głowno - Park linowy © GOZDZIK

W Parku Linowym - Głowno
W Parku Linowym - Głowno © GOZDZIK

W Parku Linowym - Głowno
W Parku Linowym - Głowno © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 83.30km
  • Teren 22.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 19.60km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 742m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień trzeci

Wtorek, 11 lipca 2017 · dodano: 11.07.2017 | Komentarze 1

Niedziela to ostatni dzień wizyty Skowronków w moich skromnych progach.
Szybko mija czas jak się robi to, co się lubi, z ludźmi, których się lubi i do tego w sprzyjających okolicznościach przyrody i pogody, oraz odwiedzając ciekawe miejsca. Dopiero, co w piątek spoglądaliśmy na sztuczną plaże na terenie Manufaktury, a tu już niedziela i za kilka godzin …. Pa, Do zobaczenia za rok, cześć ….. eeeeee.
Plan na dziś to Lipce Reymontowskie oraz Rogów z arboretum i Muzeum Kolejki Wąskotorowej.
Jednak na początku naszej dzisiejszej wycieczki zabrałem moich szanownych gości do jedynego w Głownie rezerwatu przyrody „Zabrzeźnia” oraz w miejsce, które jest wpisane program sieci obszarów objętych ochroną przyrody na terytorium Unii Europejskiej – Natura 2000, a jest to miejsce zwane Kowaliki. Bardzo urocze miejsce i chyba warte tego abyśmy je odwiedzili.
Po chwili spędzonej w Kowalikach i robiąc małe kółeczko wpadamy na właściwą trasę biegnąca do Lipiec. Niestety już wczoraj dowiedziałem się od właściciela Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach, że muzeum będzie nieczynne i możemy zobaczyć tylko to co znajduje się na zewnątrz i to z za ogrodzenia. Ale na całe szczęście nie tylko to jest w Lipcach Reymontowskich do zobaczenia. I właśnie w te inne miejsca się udaliśmy. Chwila na jedzonko, chwila na sklep i uzupełnienie zapasów i chwila na zwiedzanie wypełniły nam pobyt w Lipcach.
Oj bym zapomniał. Jeszcze chwila na naprawę zerwanego łańcucha w moim sprzęcie.
Tu mogę zaśpiewać: Mam tę moc, mam tę moc………., a to wszystko po to, aby pokazać kobiecie, że ma się jednak „tę moc”, po tym jak stwierdziła, że:
- oj chłopcy słabi dziś jesteście coś….
Oczywiście po naprawie z tą mocą było różnie, ale generalnie fajnie mi się dziś jeździło, pomimo jakiś drobnych problemów z żołądkiem.
W Rogowie natomiast odniosłem wrażenie, że większą część czasu zajęło nam sterczenie przed szlabanami, które chyba wiecznie są zamknięte. Ale dobra nie narzekamy i możemy przyjąć ten stan rzeczy, jako jedną z atrakcji, a oprócz tego odwiedziliśmy i arboretum i muzeum kolejki, a w drodze powrotnej jeszcze ruiny młyna w Jasieniu.
Ten dzisiejszy czas przemkną z prędkością światła i już po chwili byliśmy w domu. A to oznaczało definitywne zakończenie wizyty Darii i Rafała u Goździków.
Trudno, co robić? Pożegnania nadszedł czas
Trzeba już dziś zacząć obmyślać plany wycieczek i miejsca, które warto odwiedzić w przyszłym roku, aby mieć czym kusić. Zaproszenie jest otwarte.

Bardzo Wam dziękuję za te wspólne chwile. Cieszę się również z tego, że chociaż na jeden dzień mógł do nas dołączyć Andrzej. Cudownie tak udać się na rowerową wycieczkę w większej grupie, a nie samemu. Ale no cóż tak się to wszystko ułożyło, że jest tak jak jest i trzeba się cieszyć z takich właśnie chwil i takich, w których mogę na rowerową wycieczkę skusić Andrzeja lub wybrać się na jurę K-Cz.

Trasa : Głowno – rez. „Zabrzeźnia” – Wyskoki – Kowaliki – Bratoszewice – Szczecin – Dmosin – Grodzisk – Janów – Kraszew – Nadolna – Siciska – Mszadla – Lipce Reymontowskie – Zagórze – Winna Góra – Przyłek Duży – Józefów – Rogów – Józefów – Rogów Mały – Mroga Górna – Jasień – Kołacin – Kołacinek – Kresy – Kraszew – Janów – Grodzisk – Dmosin – Głowno

Foto:

W lesie na Kowalikach
W lesie na Kowalikach © GOZDZIK

W Muzeum Kolejki Wąskotorowej
W Muzeum Kolejki Wąskotorowej © GOZDZIK

Podróżni w komplecie ... można ruszać
Podróżni w komplecie ... można ruszać © GOZDZIK

Jasień - ruiny młyna wodnego
Jasień - ruiny młyna wodnego © GOZDZIK

I dziękuję że byliście tu
I dziękuję że byliście tu © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 47.50km
  • Teren 3.10km
  • Czas 02:11
  • VAVG 21.76km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 338m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nieudanie do pałaców

Niedziela, 25 czerwca 2017 · dodano: 26.06.2017 | Komentarze 0

Dzisiejsza wycieczka miała kryptonim „pałace” a dokładnie pałac w Borowie i pałac w Bedlnie. Oba pałace znajdują się w wykazie obiektów niezbędnych do odznaki PTTK „Szlakiem zamków, pałaców i dworów Mazowsza”.Co prawda oba są w rękach prywatnych i nie są dostępne, ale coś tam może gdzieś przez płot, siatkę, dziurkę się zobaczy i małe foto się wykona.
Niestety, ale KTOŚ, COŚ, jakaś siła nieczysta, albo inny pech od samego rana rzucał mi kłody pod nogi.
Dokładnie trzy takie kłody padły i po tej trzeciej zmieniłem plany.
Pierwsza kłoda rzucona pod nogi zwała się „jeszcze 5 minut” .. znacie to ??
Budzik dzwoni ..
Bach go w drzemkę .. jeszcze 5 minutek….
Dzwonek… oj no jeszcze 5 minutek…… wcześnie jest spoko…..
I potem następuje efekt teleportacji czasowej.
Z 5 minutek robi się prawie 2 godziny drzemki…
O w mordę… no późno się zrobiło, ale no cóż spoko.
Zrezygnuję z jakiegoś postoju, troszkę się mocniej pokręci .. i troszkę później wróci. Spoko dam radę.
Ale tu nagle pojawia się druga kłoda, zwana pogodą.
Niestety w prognozach przewidują, opady deszczu i burze gdzieś około 13-14.
Noooo do bani, przecież do 14 nie dam rady obrócić.
Ale dobra jak się będzie bardzo zbierało na burze to zawrócę. Dam radę. Na razie pogoda super nic nie zapowiada złego, więc jadę.
Szybkie śniadanko, pogoda nadal fajna dobra jadę nie ma na co czekać.
I tu jakieś 4 km po odjechaniu od domu w kierunku właściwym podła 3 kłoda, która przelała czarę goryczy.
A mianowicie wiatr, który obrał sobie zupełnie przeciwny kierunek wędrówki do mojego.
No 30 km pod wiatr …. Nie, nie ma mowy, bo znając moje szczęście to w drodze powrotnej wiatr się zmieni i nie będę miał przyjemnej jazdy z wiatrem tylko ponownie pod.
Trzy kłody równa się odstąpienie od planów.
Chwila zastanowienia, małe zerknięcie na mapę i zapada decyzja o włóczęgostwie po okolicy, a dokładnie przejazd i sprawdzenie dróżek, jakie mi się rzuciły w oczy na mapie, a na bank nimi jeszcze nie jechałem.Co prawda okazało się w jednym przypadku, że było to 3 km w piachu i na cienkich oponach jazda nie wyglądała dobrze, ale droga miedzy polami, trochę lasu bez domów, gospodarstw i psów, fajna cisza i spokój.
Generalnie kierunek odświeżony, bo dawno w tych rejonach nie byłem, wycieczka miła sympatyczna, a deszczu i burzy przez całą niedzielę w Głownie nie ujrzałem i wieczorem z „wężem wodnym” po ogrodzie maraton trzeba było zrobić.

Trasa: Głowno – Gawronki – Boczki Zarzeczne – Chlebowice – Psary – Stary Waliszew – Waliszew Dworski – Dąbrowa – Bogumił – Jasionna – Mąkolice – Popów Głowieński – Boczki Domaradzkie – Ziewanice – Głowno rundka na około .

Foto:

Głowno i ścieżka dydaktyczna która powstała w czerwcu 2017...... dla mnie bardzo fajna spraw
Głowno i ścieżka dydaktyczna która powstała w czerwcu 2017...... dla mnie bardzo fajna spraw © GOZDZIK

I takie oto ciekawostki można wyczytać
I takie oto ciekawostki można wyczytać © GOZDZIK

O i takie a w tle jezioro nasze - Głowno
O i takie a w tle jezioro nasze - Głowno © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 70.20km
  • Teren 19.00km
  • Czas 03:40
  • VAVG 19.15km/h
  • VMAX 43.10km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 771m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Doliną Mrogi do Tworzyjanek

Niedziela, 11 czerwca 2017 · dodano: 12.06.2017 | Komentarze 3

Do Tworzyjanek wybierałem się już od jakiegoś czasu. Może nie dokładnie same Tworzyjanki były celem, choć właśnie tam się pokręciłem, a następnie obrałem kurs powrotny, ale bardziej chodziło mi o tereny związane z rzeką Mrogą (Doliną Mrogi) na odcinku od Kołacina do Starych Koluszek. Tereny te są bardzo ładne, bardzo malownicze z dużą ilością fajnych podjazdów i zjazdów, widoczków i ciekawych miejsc.
Pogoda zapowiadała się fantastyczna, czasu troszkę było, więc nic tylko ruszać w drogę.
Do Tadzina znanymi drogami, drużkami i duktami leśnymi, a potem wskoczyłem na czerwony szlak zwany „Z Brzezin Do Doliny Mrogi”, który doprowadził mnie do samych Tworzyjanek. A tu można zobaczyć Stary Folwark wybudowany przez przedstawicieli rodu Shleier w 1888 rok, a w ślad za nimi swoje letnie rezydencje i wille budowali tu inni niemieccy fabrykanci. Jedna z takich willi wpisana jest do rejestru zabytków (nr 12).
Przy moście tworzyjańskim znajdują się ruiny starej bożnicy, gdzie przebiegała granica Generalnej Guberni, a w Lisowicach możemy zobaczyć dwukondygnacyjnym pałacu wzniesionym na przełomie XVIII i XIX w. dla rodziny Dobieckich.
Po Lisowicach odwiedziłem jeszcze „Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Rochna”. Chwila na kręceniu się to tu to tam wśród przyjemnego chłodu starodrzewia, a potem obrałem kierunek powrotny.
W drodze powrotnej, która oczywiście w głównej mierze biegła doliną Mrogi odwiedziłem jeszcze ruiny młyna wodnego w Jasieniu. (jakby ktoś chciał przejechać się szlakiem młynów na Mrodze to tu mały opis trasy. http://www.rowery.glowno.pl/mlyny/index.html
Na koniec wycieczki jeszcze małe odbicie w Kołacinie na Pieńki Kołackie i Bielanki i już naprawdę ruszyłem w stronę domu najkrótszą trasą.

Trasa: Głowno – Grodzisk – Lubowidza – Wola Cyrusowa – Marianów Kołacki – Kolonia Syberia - Tadzin – Szymaniszki – Rozworżyn – Michałów – Bronowice – Tworzyjanki – Lisowice – Rochna – Smykówek – Erazmów – Tworzyjanki – Bronowice – Michałów – Mroga Dolna – Jasień – Kołacin – Pieńki Bielańskie – Bielanki – Wola Cyrusowa – Lubowidza – Dmosin – Osiny - Głowno

Foto:

Widok z czerwonego w Rozworzynie w kierunku Brzezin
Widok z czerwonego w Rozworzynie w kierunku Brzezin © GOZDZIK

Z czerwonego w kierunku Mrogi Dolnej - Olszy
Z czerwonego w kierunku Mrogi Dolnej - Olszy © GOZDZIK

A wszystko to Muzeum w Przestrzeni
A wszystko to Muzeum w Przestrzeni © GOZDZIK

Na czerwonym w Michałowie w kierunku Olszy
Na czerwonym w Michałowie w kierunku Olszy © GOZDZIK

To tak samo jak wyżej
To tak samo jak wyżej © GOZDZIK

I można powiedzieć, że cel podróży
I można powiedzieć, że cel podróży © GOZDZIK

Widok na Mrogę z mostu w Tworzyjankach
Widok na Mrogę z mostu w Tworzyjankach © GOZDZIK

Pałac w Lisowicach
Pałac w Lisowicach © GOZDZIK

Ruiny młana w Jasieniu
Ruiny młyna w Jasieniu © GOZDZIK

Jasień - ruiny młyna wodnego
Jasień - ruiny młyna wodnego © GOZDZIK

I jeszcze taki widoczek z - Pieńki Bielańskie
I jeszcze taki widoczek z - Pieńki Bielańskie © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 50.90km
  • Teren 12.50km
  • Czas 02:31
  • VAVG 20.23km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 503m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bez celu po okolicy - ale czy na pewno bez celu ????

Niedziela, 4 czerwca 2017 · dodano: 05.06.2017 | Komentarze 4

Typowa wycieczka bez celu i konkretnego planu.
Po prostu wyjazd z domu przed siebie.
Jedyny problem to kierunek.
Czy mam ochotę na płaski teren czy na pagórkowaty?
Wygrały wzniesienia, pagórki, górki.
Generalnie to gdyby nie to, że trąbili od kilku dni o możliwych burzach to wybrał bym się chyba do Kutna i Maliny, ale troszkę się jednak ich obawiałem i wolałem powłóczyć się po okolicy. I mieli rację około 13 przypałętał się deszcz, a potem niebo z ziemią trochę „pogadało”.
Na wstępie napisałem, że wycieczka bez celu i planu.
Kiedy jednak wróciłem do domu i tak sobie przy kawce myślałem o dzisiejszym wyjeździe i o podobnych z przeszłości to okazuje się, że właściwie to nie ma wycieczek bez celu, że właściwie każdy taki wypad ma cel i myśl przewodnią.Co prawda pojawia się ona w trakcie ale ma tę myśl.
A jaką ???????
A taką :
Jedziesz siebie jedziesz trasa, którą jechałeś już 100 razy, a tu nagle nie wiadomo jak nie wiadomo skąd pojawia się dróżka w bok.
I co robisz ?????
No właśnie tu pojawia się nasz cel…. Zobaczymy dokąd ona prowadzi ?, co tam jest, jakie widoczki, a może coś ciekawego, a może fajny podjazd, zjazd, teren, miejsce…..
Wcześniej tej dróżki się nie widziało, bo realizowało się z góry wyznaczony plan trasy prowadzącej do celu podróży pałac, zamek, miejsce historyczne, przyrodnicze itp..
A dziś nie ma planu nie trzeba pilnować czasu, tempa, trasy bo …….
Bo jeździmy bez celu, bez planu itp…..
A jak się okazuje jednak jakiś plan i myśl przewodnia się pojawia ..
Myśl odkrywcy.
Cóż pewnie nic mądrego pisząc to nie wymyśliłem i nie stwierdziłem, ale od dziś na pewno nie będę moich wypadów nazywał wypadami bez celu i planu. Nie będą to wypady gorszego sortu jak o nich do tej pory myślałem.
Będą to wypady z cyklu „Odkryj coś nowego lub siedź w domu i nie męcz roweru”

Trasa : Głowno – Dmosin – Nagawki – Koziołki – Wola Cyrusowa – Kołacin – Koziołki – Kolonia Kraszew – Kraszew – Kamień – Grodzisk – Dmosin – Dmosin – Szczecin – Kalinów – Bratoszewice – Kalinów – Głowno.

Foto:

Gdzieś w PKWŁ
Gdzieś w PKWŁ © GOZDZIK

To też gdzieś w PKWŁ
To też gdzieś w PKWŁ © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 36.40km
  • Teren 12.50km
  • Czas 01:58
  • VAVG 18.51km/h
  • VMAX 35.30km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 371m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z obowiązku.....

Poniedziałek, 1 maja 2017 · dodano: 03.05.2017 | Komentarze 0

Chyba nie o taki dłuuuuuuuugi majowy weekend mi chodziło. Chciałem ciepła, słońca, błękitnego nieba lekkiego wiaterku, a było chłodno, pochmurno i czasami padało.
Chociaż opisując tą pierwszomajową wycieczkę dziś 3 maja wiem, że najczarniejszy pogodowy scenariusz się nie spełnił i można powiedzieć że było i tak całkiem nieźle.
Co tu dużo opisywać ????
Bardziej z obowiązku niż z przyjemności wyszedłem na rower. Nie chciało mi się, ale wypadało by chociaż raz w te kilka dni wolnego wybrać się na wycieczkę. I wybrałem się. Nawet od czasu do czasu słonko wyjrzało zza chmur. Jednak podmuchy zimnego wiatru nie pozwalały rozkoszować się tymi chwilami.
No i właściwie to by było na tyle jeśli chodzi o ten wyjazd.
Może kolejny będzie fajniejszy.

Trasa: Głowno – Kalinów – Nowostawy Dolne – Las Poćwiardowski – Wola Cyrusowa Kolonia – Wola Cyrusowa – Lubowidza – Dmosin – Głowno

Foto:

Mrożyca - przy zielonym szlaku w Lesie Poćwiardowskim
Mrożyca - przy zielonym szlaku w Lesie Poćwiardowskim © GOZDZIK

Tuż przy zielonym pieszym - Las Poćwiardowski
Tuż przy zielonym pieszym - Las Poćwiardowski © GOZDZIK

I jeszcze raz Mrożyca niedaleko leśniczówki Poćwiardówka
I jeszcze raz Mrożyca niedaleko leśniczówki Poćwiardówka © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 57.30km
  • Teren 10.80km
  • Czas 03:06
  • VAVG 18.48km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 522m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na spotkanie z Karoliną i Darkiem

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · dodano: 02.04.2017 | Komentarze 6

Plan i pomysł na dzisiejszą wycieczkę był już ułożony od jakiś trzech dni. Jednak wieczorny sms od Karoliny całkowicie te plany zmienił. Miała być wycieczka i przywitanie się z Parkiem Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich, a było przywitanie się z Karoliną i Darkiem oraz wycieczka po terenach które bardzo rzadko odwiedzam. Może dlatego właśnie pomyliłem w jednym miejscu kierunek kursu i zamiast w lewo pojechaliśmy w prawo. Cóż bywa i tak jak się nie wyspało, jak się odrobinę dzień wcześniej poimprezowała przy otwarciu ogniskowo-grillowego sezonu to pomylić północ na południe to drobiazg. Mogę tylko przerosić Tymoteuszkę i Amigę za dodatkowe kilka kilometrów więcej.
Ale co chyba nie było tak źle prawda ?
Super pogoda, bardzo przyjemne i spokojne drogi i dróżki położone między Brzezinami a Skierniewicami sprzyjały dzisiejszej wycieczce. I czy to byłby kierunek na Łódzkie Wzniesienia czy właśnie tu, nie miało znaczenia. Znaczenie dla tej wycieczki miał fakt odwiedzenie przez bardzo miłych gości (Karoliny i Darka) dość bliskich terenów Głowna.
Spotkaliśmy się w Kołacinku i po chwili na przywitanie i odwiedzenia tutejszego kościółka ruszyliśmy na Lipce Reymontowskie. Tu zwiedzanie zaczęliśmy od Muzeum Czynu Zbrojnego (zamknięte), następnie domku dróżnika w którym to w latach 1888 – 1891 mieszkał Władysław Reymont, a na koniec odwiedziliśmy symboliczny grób Macieja Boryny jednego z bohaterów powieści „Chłopi”. Na koniec wspólnego naszego dzisiejszego rowerowania posiedzieliśmy sobie i pogadaliśmy w Karczmie u Boryny.
W miłym towarzystwie czas płynie nieubłaganie szybko. Chyba dwa razy szybciej? Naprawdę.
Trzeba wracać do domku. Pożegnanie i w drogę powrotna ruszyłem już samotnie. Karolina i Darek ruszyli w przeciwnym kierunku. Bardzo Wam dziękuję że daliście znać o tym że będziecie w pobliżu na rowerowej wycieczce. Do zobaczenia następnym razem ….. może już niedługo bo w przedostatni weekend kwietnia. Pomyślcie i zorganizujcie się na przyjazd do Głowna.

Trasa: Głowno – Grodzisk – Kraszew – Kołącinek – Zacywilki – Przyłęk Duży – Winna Góra – Zagórze – Lipce Reymontowskie – Mszadła – Teresin – Nadolna – Kraszew – Grodzisk – Głowno.

Foto :

Na trasie do Lipiec Reymontowskiech
Na trasie do Lipiec Reymontowskich © GOZDZIK

W Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach Reymontowskich
W Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach Reymontowskich © GOZDZIK

To też tam jest
To też tam jest © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 45.30km
  • Czas 02:15
  • VAVG 20.13km/h
  • VMAX 41.90km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 460m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czas rozpocząć kolejny sezon rowerowej mini przygody

Niedziela, 5 marca 2017 · dodano: 06.03.2017 | Komentarze 8

Nie było takiej mocy abym dziś 5 marca nie rozpoczął sezonu rowerowego 2017. Nawet to, że 4 marca obchodzę razem z synem urodziny (on 22-gie, a ja oczywiście nieustające 18-ste hihihi) i mieliśmy duuużo gości. Po imprezce posprzątane, pomyte wszystko ustawione….. zielone światełko od trenera i dyrektora drużyny w jednej osobie (żonka) dostałem , chorągiewka w dół i……….. poszedł w trasę.
I tak zima przetrzymała mnie w domowym ciepełku baaaardzo długo. Ostatnie lata sezon się zaczynał w styczniu w lutym, a tu teraz śnieg i mróz trzymały i trzymały. Tak ja wiem były dni, w których całe rzesze rowerzystów sezon zaczęło, niektórzy nawet nie zważają na takie drobnostki jak śnieg, mróz i lód uwagi, ale cóż ja jestem inny… dla mnie temperatura poniżej 12 stopni C jest nie do przyjęcia. A dziś była pogodowa bajeczka.
Dobra już nie ważne, co ja i jak i czemu nie … ważne ze sezon 2017 uważam za otwarty.
Cóż jak zwykle planów i pomysłów na różne wycieczki i wypady sporo.
Co z nich wyjdzie okaże się w trakcie.
Mam jedynie taka cicha nadzieję, że nie będzie powtórki z 1 września ubiegłego roku…. NIEEEEEEE !!!!!!.
Dzisiejsza trasa była ułożona tak, aby odwiedzić jedno ciekawe i interesujące miejsce. Może nie ze względu na jego historyczne znaczenie czy też przyrodniczą atrakcję, ciekawa formę, kształt czy tez zabytek, ale ze względu na to że….. i tu małe wprowadzenie musi być aby wiedzieć czemu toi miejsce jest takie ciekawe.
A więc:
- od kiedy tak naprawdę zająłem się trochę bardziej poważnie rowerowaniem a nie kopaniem piłki czyli od jakiegoś 2003 roku to przejeżdżałem obok tego miejsca kilkadziesiąt razy. Z prawej strony z lewej z górki pod górkę, latem, wiosną, jesienią no naprawdę kilkadziesiąt. Miejsce oddalone od mojego domu jakieś 10-11 km dobra może 12 km niech będzie że to daleko ……. No po prostu nic tam nie widziałem, nic się nie rzucało w oczy NIC…
Nic do chwili kiedy to siedząc sobie w styczniowy jakiś niedzielny czy też sobotni dzionek znaczy się wieczorek i penetrując mapy w celu wytypowania fajnych miejsc do odwiedzenia podczas szybkich wypadów po okolicy w oczy moje wpadło oznaczenie ….. bunkru/schronu ….
Coooooo ?????? gdzie tam jakiś bunkier jest ???????
Przecież przejeżdżałem tam 100 razy. Nic tam nie ma ???? mało tego tą mapę mam już z 5 lat. Przewracana, wertowana, studiowana 1000 razy zabierana na wycieczki, aby na wszelki wypadek była i nigdy tam nic nie widziałem ani w terenie ani na mapie. No dorysował mi to ktoś jak nic…….
Prawda że nie było innej opcji na pierwszą wycieczkę ???
Prawda !.
A że to dość blisko mnie to tak troszkę bardziej na około, aby nacieszyć się jazdą na rowerze i jednocześnie zaliczyć tą CIEkAWOSTKĘ……
Nie będę tu opowiadał o tym, że prawie płuca wyplułem na asfalt, a język wkręciłem w łańcuch jak musiałem uciekać przed dwoma wściekle goniącymi mnie psami.. psami mutantami jakimiś…. No po prostu po jakiś 2 km ucieczki byłem bez życia bolały mnie płuca, gardło, brzuch nogi jak z waty,no mówię nic tylko dorwą mnie i zeżrą na miejscu. Nawet nie odciągną na pobocze…..nie… nic już nie powiem.
W każdym razie dojechałem tu gdzie chciałem. Rowerek o drzewo oparłem, wgramoliłem się na niewielki pagórek i…. no i kucze coś jest faktycznie w tej ziemi, ale czy to jest bunkier???? Czy może jakaś ziemianka? Czy może jakiś mini domek z piwnicą był ….. nie wiem sami oceńcie to coś. Oczywiście wybiorę się do Muzeum Regionalnego w Brzezinach może coś więcej będą tam wiedzieć, a może uda mi się coś jakoś w necie odszukać.
Generalnie odwiedziłem to intrygujące mnie miejsce, zobaczyłem co i jak i ruszyłem dalej w trasę w kierunku Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, aby się tak po zimie przywitać tylko.
Było superowo do domku wróciłem szczęśliwy i fajnie zmęczony….

Trasa: Głowno – Albinów – Wola Lubiankowska – Kuźmy – Nadolna Kraszew – Grodzisko – Nagawki – Wola Cyrusowa – Niesułków – Nowostawy Dolne – Szczecin – Głowno.

Foto :
O dokładnie to jest to miejsce
O dokładnie to jest to miejsce © GOZDZIK

Krzaczory na małym wzniesieniu ukrywają
Krzaczory na małym wzniesieniu ukrywają © GOZDZIK

....... to, co na mapie oznaczono jako bunkier/schron
....... to, co na mapie oznaczono jako bunkier/schron © GOZDZIK

No tak to wygląda ogólnie rzecz ujmując
No tak to wygląda ogólnie rzecz ujmując © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 29.20km
  • Teren 7.30km
  • Czas 01:39
  • VAVG 17.70km/h
  • VMAX 28.60km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kończyć sezon czas

Niedziela, 20 listopada 2016 · dodano: 21.11.2016 | Komentarze 1

Ojjjj tak sobie myślę, że czas chyba kończyć ten sezon rowerowy, którego tak naprawdę nie potrafię zaklasyfikować.
Czy był udany czy też nie, dobry czy też zły, fajny czy do bani????
O ile początek i środek, a zwłaszcza środek, był bardzo obiecujący i fajny, to koniec zupełna porażka (od 1 września do dziś 2 razy na rowerze – no rewelacja).
Czyli może należy go określić, jako prawie udany, gdzie słowo prawie ma bardzo głębokie znaczenie J.
Dobra, ale nie czas i miejsce na to, aby płakać nad rozlanym mlekiem. Są rzeczy, sprawy, zdarzenia, na które nie mamy wpływu i tyle. Trzeba je przetrawić i pozostawić, jako czas przeszły. Było, mam nadzieję ze minęło, a teraz będzie lepiej, a przynajmniej nie gorzej.
Nie wiem, co za licho, co za diabeł, czort czy tez inna zła istota siedząca mi na ramieniu podpowiedział mi, aby dziś, po wczorajszym całodziennym deszczu (i jeszcze pół nocy lało), wybrać się dziś na leśne dukty i dróżki. I to w taki teren, do takiego lasu gdzie nawet latem jest dość wilgotno.
To był naprawdę genialny pomysł.
Po 3 km jazdy byłem ufajdany od czubka butów do samego daszka na kasku, a rower….. płakać mi się chce jak sobie pomyślę, że trzeba dziś po pracy zabrać się za jego czyszczenie i naprawdę nie będzie to łatwe zadanie. A po wzroku mojej żony i jej minie, gdy zobaczyła stan zabrudzenia moich ciuszków rowerowych odnoszę nieodparte wrażenie, że sezon rowerowy 2016 został mi już zamknięty hihihihi.
Chociaż tak sobie teraz myślę, że jakby się przytrafiła w jakąś niedzielę taka pogodynka jak wczoraj czy dziś…… to trzeba będzie pertraktować i obiecać, że się nie ubrudzi czyściutkich i pachnących świeżością ubranek.
Ale jakby co i pogody by już nie było, to kolejna wizyta na BS z wpisem rowerowej przygody dopiero w 2017 roku. A czy to będzie styczeń, luty czy może dopiero marzec to się okaże.
A teraz wszystkim, z którymi miałem przyjemność i zaszczyt w tym roku spotkać się na rowerowej wycieczce bardzo bardzo dziękuję. Było mi naprawdę miło z Wami się spotkać i wspólnie penetrować drogi, ścieżki i szlaki naszego pięknego kraju. Miło było poznać kolejnych pozytywnie zakręconych rowerzystów również i tych, z którymi na razie tylko piszę wiadomości licząc oczywiście na to, że w nowym sezonie uda nam się spotkać również na turystycznych szlakach.
Trzymajcie się ciepło i zdrowo.
PS
Gdyby jednak się udało jeszcze wyskoczyć na rowerek w tym roku to to co napisane powyżej jest oczywiście aktualne hihihi
Trasa: Głowno – Bronisławów – Domaradzyn – zb. wodny Szczypiorniak – Pludwiny – Koźle – Wola Błędowa – Bratoszewice – Wyskoki – Głowno.
Foto
Moje jeziorko układa się do snu zimowego
Moje jeziorko układa się do snu zimowego © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 31.60km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:40
  • VAVG 18.96km/h
  • VMAX 33.10km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po koszmarnym wrześniu przeszedł .............. ????? październik

Niedziela, 2 października 2016 · dodano: 03.10.2016 | Komentarze 1

Skończył się wrzesień.
Jeden z najgorszych miesięcy, jakie miałem od kilkunastu lat.
Za oknami cudowna pogoda, ciepło, miło………a ja nie mogę z tego korzystać…….
Byłem pewny, że przygotowując się na pewne wydarzenia, nieuniknione i nieuchronne, przez prawie 22 lata to będę, to jestem wstanie je jakoś znieść, podźwignąć…… NIEPRAWDA.

Dobra ………….. idziemy dalej i próbujemy cieszyć się każdym kolejnym dniem…….

Piękna słoneczna pogoda oraz pewne stabilizacja pozwoliły mi, po ponad miesięcznej przerwie, wyjechać na drogi i dróżki mojej najbliższej okolicy.
Na razie najbliższej……… ale może toczące się życie pozwoli na rozwinięcie skrzydełek.

Po pierwszych 5 kilometrach nogi jak z ołowiu, a sił w nich tyle, co wróbel udźwignie…..MASAKRA.
Jednak po kolejnych kilometrach jakoś to było i gdyby nie to że za późno troszkę się zebrałem na ten wyjazd i pora była wracać to chętnie jeszcze bym pojeździł.
Ale cóż dobre i to……
Ważne, że od piątku patrzę na to wszystko z minimalnym optymizmem i mam nadzieję, że tak będzie dalej.
A jak tak to mogę jeszcze pomyśleć o Puszczy Kampinoskiej i pomarzyć o Jurze.

Trasa: Głowno – Szczecin – Nowostawy Dolne – Lubowidza – Nagawki – Janów – Grodzisko – Głowno

Foto.
Prawie jak Mazury....... Moje Głowno
Prawie jak Mazury....... Moje Głowno © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy