Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2017

Dystans całkowity:455.10 km (w terenie 136.50 km; 29.99%)
Czas w ruchu:22:51
Średnia prędkość:19.92 km/h
Maksymalna prędkość:45.90 km/h
Suma podjazdów:4118 m
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:75.85 km i 3h 48m
Więcej statystyk
  • DST 75.60km
  • Teren 26.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 18.98km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 785m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mazury Cud Natury - dzień trzeci - Giżycko

Niedziela, 30 lipca 2017 · dodano: 01.08.2017 | Komentarze 4

Dzień trzeci to dzień wyboru etap. Albo jedziemy dookoła jeziora Śniardwy, albo wracamy do Giżycka zwiedzać Twierdzę Boyen, tylko, że oczywiście lokalnymi i bocznymi drogami. Ze względu na drogę powrotna do domu oraz konieczność zwolnienia kwatery wygrała opcja numer 2, czyli ponownie Giżycko i twierdza. Oczywiście trasa dookoła Jeziora Śniardwy nie ląduje do kosza tylko do zeszytu marzeń i planów na przyszłość tuż obok marzenia o szlaku Latarni Morskich.
Ale wracajmy na trasę dzisiejszej wycieczki. Tym razem udało się sprawie rano wyszykować i już około 8.30 mknęliśmy do miejscowości Ławki , gdzie po chwili jazdy dobiliśmy do czerwonego szlaku rowerowego. Potem była mała drogowo-szlakowa improwizacja tak, aby było ciekawiej i do Giżycka wjechaliśmy od strony miejscowości Wronka i Wilkasy.
Słoneczko dziś nie odpuszczało nawet na chwilkę wiec jedynie słusznym kierunkiem w Giżycku powinna być plaża, ale tajemnice i zabudowania Twierdzy Boyen ciągnęły bardziej. Dlatego od razu pojechaliśmy zwiedzać ten obiekt militarny. Potem była oczywiście i woda bardziej w wykonaniu skoku-zjazdu Andrzejowego roweru do wody niż naszym, ale gdyby nie refleks Andrzeja to nie pozostawałoby nam nic innego jak nurkować za nim.
Jeszcze tylko rzut oka na jezioro Niegocin i ruszamy w drogę powrotną, podczas której pochłanialiśmy i zapamiętywaliśmy te widoki, krajobraz, dróżki, małe mieścinki, lasy, pola, jeziora wkomponowane we wzniesienia, górki i pagórki. Zapisać w głowie jak najwięcej, bo nie wiadomo, kiedy tu wrócimy. Żegnając się z naszą kwaterą w Tałtach nad Jeziorem Tałty oraz Mikołajkami nie mogliśmy na 100% powiedzieć do zobaczenia za rok czy dwa. Na 100% mogę powiedzieć tylko tyle, że chciałbym tu jeszcze kiedyś wrócić na weekend może dłużej. Jeszcze tyle do zobaczenia i odwiedzenia tu jest.
Eeeeeeeee .
Kolejna cudowna weekendowa przygoda zakończona. Bardzo Wam Waldku i Andrzeju dziękuję za wspaniały czas spędzony na rowerze i w waszym towarzystwie. Jak wiecie taki wyjazd to moja jedyna forma wakacyjnego wypoczynku i dlatego, z kim jadę i jak spędzam ten czas jest dla mnie najważniejsze.A z Wami mam gwarantowany pełny relaks, spokój i duuuużoooooo fajnego rowerowania.
Do następnego ………………. Roku ?
Mmmmm a gdzie ???
A to się okaże.
Oby zdrowie i możliwości były.
Dzięki panowie.

Trasa: Tałty – Skorupki – Ławki – Stara Rudówka – Monetki – Staropole – Gorazdowo – Szczybały Giżyckie – Wronka – Wilkasy – Giżycko – powrót dokładnie taką samą trasa.

Film autor Waldek
https://youtu.be/AP0JILiJmeo

Foto:

Na trasie do Giżycka - gdzieś na trasie
Na trasie do Giżycka - gdzieś na trasie © GOZDZIK

I takie gdzieś tam na Mazurskich szlakach
I takie gdzieś tam na Mazurskich szlakach © GOZDZIK

Widok na jezioro Niegocin
Widok na jezioro Niegocin © GOZDZIK

W twierdzy Boyen
W twierdzy Boyen © GOZDZIK

Twierdza Boyen w Giżycku
Twierdza Boyen w Giżycku © GOZDZIK

Giżycko w twierdzy
Giżycko w twierdzy © GOZDZIK

Ekspozycje w budynkach twierdzy
Ekspozycje w budynkach twierdzy © GOZDZIK

Ekspozycje w budynkach twierdzy
Ekspozycje w budynkach twierdzy © GOZDZIK

Makieta twierdzy
Makieta twierdzy © GOZDZIK

Na terenie twierdzy
Na terenie twierdzy © GOZDZIK

Kolejka na kanale
Kolejka na kanale © GOZDZIK

I taki widoczek
I taki widoczek © GOZDZIK

Pięknie jest prawda
Pięknie jest prawda © GOZDZIK




  • DST 131.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 06:21
  • VAVG 20.63km/h
  • VMAX 45.90km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 1319m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mazury Cud Natury - dzień drugi - Mamerki

Sobota, 29 lipca 2017 · dodano: 01.08.2017 | Komentarze 1

Dzień drugi zgodnie z prognoza pogody przywitał nas pięknym słonkiem i telefonem od Andrzeja :
- POBUDKA, jadę do was i już wstawać, bo na rower czas….
No nie powiem, że było lekko wstać, bo bym skłamał.
Jakoś tak to powietrze mazurskie wieczorem zadziałało, że rano głowa trochę bolała hihihi. Nie wspomnę już o Waldkowej całonocnej rewolucji żołądkowej, bo to nie blog o zdrowiu i urodzie oraz wylegiwaniu w łóżeczku tylko o rowerowaniu. O czym Andrzejek stojąc nad nami jak kat nad dobrą dusza przypominał nam bardzo wyraźnie i skutecznie.
Zebraliśmy się w szyk bojowy (niestety tylko Andrzej i ja, bo Waldek naprawdę źle się czół po wczorajszej kolacji - kartacze się zwała) około 9.30 i ruszyliśmy na podbój zaplanowanych na dziś Rynu, Mamerek i Giżycka. Cudownym leśnym czerwonym szlakiem biegnącym wzdłuż jeziora Tałty i Ryńskiego dojechaliśmy na zamek w Rynie.
Zamek hotel, czyli zwiedzanie albo niemożliwe, albo tylko z zewnątrz, albo tylko z przewodnikiem. I w tym przypadku ostanie dwa albo się zgadzały. Jednak zwiedzanie z przewodnikiem sobie odpuściliśmy.
Gdy już mieliśmy zbierać się w dalszą część wycieczki dostaliśmy telefon od naszego chorego kompana z wiadomością, że już się czuje dużo lepiej i że nie wybaczyłby sobie gdyby dziś z nami jednak nie jeździł.Poprosi o chwilkę cierpliwości zaraz do nas dobije. I tak się stało niecałą godzinka i byliśmy w komplecie.
Ruszamy zdobywać Mamerki. Zgodnie z naszymi założeniami kluczyliśmy trochę pomiędzy jeziorami wybierając jak najbardziej lokalne i boczne drogi, które dają możliwość poczuć tego mazurskiego pofałdowanego terenu. Cały urok i czar w nich tkwi. Oczywiście podstawa to woda, jeziora, ale my nie żeglarze, więc wodę omijaliśmy, a szutry, piaski, górki i pagórki braliśmy z rozpędu i z uśmiechem na ustach.
Takie wyznaczenie trasy niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa. Niebezpieczeństwa związane z uciekającym czasem, a nie koniecznie proporcjonalnym zbliżaniem się do wyznaczonego celu. Co prawda nie byliśmy bardzo związani godzina powrotu na bazę. Bo nikt na nas z obiadkiem nie czekał, ale jazda główną trasą z Giżycka do Mikołajek (643 a potem 16) po tym jak słonko poszło spać nie należała do przyjemnych, a w teren baliśmy się po zmroku zapuszczać aby nie pobłądzić. Oczywiście zanim jednak pruliśmy jak oszalali tymi asfaltami spędziliśmy bardzo miło czas w Giżycku pod zamkiem obserwując otwieranie przeprawy na Kanale Łuczańskim. A jest to bardzo ciekawe zajęcie, ponieważ otwieranie tej przeprawy odbywa się po przez obrócenie o 90 stopni mostu drogowego. Zbudowany w 1898 roku most stanowi interesujący zabytek techniki, i ze względu na typ konstrukcji jest unikatowy w skali kraju i jeden z kilku mostów tego typu w Europie. Przyznaje się bez bicia, że widziałem to pierwszy raz w życiu. Frajda niesamowita. Żaglówek do przepłynięcia tyle, co samochodów na bramkach na A1. Cudeńka i żaglówki i niektóre „syrenki” na nich się znajdujące hihihihi.
Tak to nas właśnie wciągnęło, że potem trzeba było gać ile sił w nogach. Na kwaterkę dotarliśmy tuż przed 21.00 i gdy emocje już opadły stwierdziliśmy, że przeżyliśmy w trójkę bardzo miły i fantastyczny dzień. Oby takich jak najwięcej było w naszym życiu.

Trasa: Tałty – Skorupki – Mrówki – Rybical – Ryn – Głąbowo – Orłowo – Sterławki Małe – Bogacko – Kamionki – Doba – Pilwa – Radzieje – Stawiska – Kamionek Wielki – Pniewo - Mamerki – Pniewo – Kamionek Wielki – Sztynort – Harsz – Pieczarki – Świdry – Giżycko – Wilkasy – Bogaczewo – Prażmowo – Szymonka – Woźnice – Mikołajki -Tałty.

Foto.

Widok na jezioro Ryńskie
Widok na jezioro Ryńskie © GOZDZIK

Zamek w Rynie
Zamek w Rynie © GOZDZIK

Mazurskie drogi i dróżki
Mazurskie drogi i dróżki © GOZDZIK

Mazurskie drogi i dróżki
Mazurskie drogi i dróżki © GOZDZIK

Bunkry w Mamerkach
Bunkry w Mamerkach © GOZDZIK

W bunkrach - Mamerki
W bunkrach - Mamerki © GOZDZIK

W Mamekach - bunkry
W Mamekach - bunkry © GOZDZIK

Wieża widokowa w Mamerkach
Wieża widokowa w Mamerkach © GOZDZIK

Widok z wieży na jezioro Mamry
Widok z wieży na jezioro Mamry © GOZDZIK

I może jeszcze taki widoczek
I może jeszcze taki widoczek © GOZDZIK

O i opis jednego z bunkrów
O i opis jednego z bunkrów © GOZDZIK

I na koniec on sam
I na koniec on sam © GOZDZIK

Giżycko - zamek
Giżycko - zamek © GOZDZIK

Zamek w Giżycku
Zamek w Giżycku © GOZDZIK

I jeszce jeden widok na zamek
I jeszcze jeden widok na zamek © GOZDZIK

I nasz obrotowy most - stan nie płyniemy
I nasz obrotowy most - stan nie płyniemy © GOZDZIK

Gożycko most obrotowy - stan płyniemy
Giżycko most obrotowy - stan płyniemy © GOZDZIK
I ruszyli
I ruszyli © GOZDZIK




  • DST 25.60km
  • Teren 9.50km
  • Czas 01:28
  • VAVG 17.45km/h
  • VMAX 42.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 265m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mazury Cud Natury - dzień pierwszy - Mikołajki

Piątek, 28 lipca 2017 · dodano: 01.08.2017 | Komentarze 0

Dokładnie 11 lat temu i dokładnie w lipcu i dokładnie na Mazurach rozpoczęła się moja przygoda z weekendowymi wyjazdami rowerowymi. Dziś po 11 latach mogę śmiało też powiedzieć, że ta przygoda rozpoczęła moją przyjaźń z Waldkiem, który wówczas zabrał mnie w tą pełną emocji, wrażeń i przeżyć wycieczkę. Dlatego tak bardzo się cieszyłem, że termin naszego dzisiejszego wyjazdu nadchodzi. Moja radość była jeszcze większa, bo okazało się, że Andrzej mimo obowiązków związanych z pracą również dojedzie do nas na miejsce w sobotę raniutko. Czyli główna wycieczka tegorocznego weekendowego rowerowania będzie w pięknym, można by rzec wymarzonym składzie.
Ten dzisiejszy wypad na Mazury ma jeszcze jeden taki, symboliczny wymiar. I wtedy (tuż po powrocie) i dziś (tuż przed wyprawą) dostałem wiadomości, które zmieniły coś wtedy i zmienią teraz już niedługo, wiele w moim życiu. Może nie dokładnie w pełnym zakresie życia, ale w tym rowerowym życiu. Już się nie mogę doczekać.Ale o tym cicho sza, aby nie zapeszać. Trzeba czekać hihihi.
Ale odkładamy na razie marzenia, odkładamy wspomnienia, odkładamy symbolikę i ruszamy na mazurskie drogi i dróżki.
Plan wycieczki był całkiem prosty w swoich założeniach. Dużo jazdy bocznymi drogami, nawet, jeśli nadkładamy trasy oraz zwiedzanie tego, co możliwe.Widoki dostajemy w pakiecie podróżniczym i chłoniemy je jak gąbka wodę.
Wyjazd 9.00 z Sochaczewa w kierunku Mikołajek, a potem do miejscowości Tałty, gdzie mieliśmy naszą bazę wypadową.
Na dzisiejszy pierwszy dzień pobytu nie planowaliśmy zbyt długiej trasy. Wiadomo podróż, kwatera i aklimatyzacja hihihihi mogą nam zająć trochę czasu. Jak się na miejscu okazało swoje trzy grosze wtrąciła tez pogoda, która niestety po naszym przyjeździe trochę się popsuła i jak już pojechaliśmy rowerami na obiad do Mikołajek przywitała nas rzęsistym deszczem.Co prawda udało nam się jeszcze troszkę pokręcić po samych Mikołajkach i podjechać na przeprawę promową Wierzba, ale dalsza droga do Rucianego-Nida była obarczona zbyt dużym ryzykiem totalnego zmoknięcia. I jak się okazało to całe szczęście, że nie ruszyliśmy tam, bo zdążyliśmy dotrzeć na kwaterę i deszcz rozpadał się już na dobre. Deszcz i tak nam humorów nie popsuł, bo wiedzieliśmy, że pogoda na weekend ma być wymarzona – ciepła i słoneczna .
I była.

Trasa: Tałty – Mikołajki – Wierzba – Mikołajki – Tałty

Foto:

Mikołajki
Mikołajki © GOZDZIK

Przeprawa promowa -Wierzba
Przeprawa promowa -Wierzba © GOZDZIK




  • DST 83.30km
  • Teren 22.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 19.60km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 742m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień trzeci

Wtorek, 11 lipca 2017 · dodano: 11.07.2017 | Komentarze 1

Niedziela to ostatni dzień wizyty Skowronków w moich skromnych progach.
Szybko mija czas jak się robi to, co się lubi, z ludźmi, których się lubi i do tego w sprzyjających okolicznościach przyrody i pogody, oraz odwiedzając ciekawe miejsca. Dopiero, co w piątek spoglądaliśmy na sztuczną plaże na terenie Manufaktury, a tu już niedziela i za kilka godzin …. Pa, Do zobaczenia za rok, cześć ….. eeeeee.
Plan na dziś to Lipce Reymontowskie oraz Rogów z arboretum i Muzeum Kolejki Wąskotorowej.
Jednak na początku naszej dzisiejszej wycieczki zabrałem moich szanownych gości do jedynego w Głownie rezerwatu przyrody „Zabrzeźnia” oraz w miejsce, które jest wpisane program sieci obszarów objętych ochroną przyrody na terytorium Unii Europejskiej – Natura 2000, a jest to miejsce zwane Kowaliki. Bardzo urocze miejsce i chyba warte tego abyśmy je odwiedzili.
Po chwili spędzonej w Kowalikach i robiąc małe kółeczko wpadamy na właściwą trasę biegnąca do Lipiec. Niestety już wczoraj dowiedziałem się od właściciela Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach, że muzeum będzie nieczynne i możemy zobaczyć tylko to co znajduje się na zewnątrz i to z za ogrodzenia. Ale na całe szczęście nie tylko to jest w Lipcach Reymontowskich do zobaczenia. I właśnie w te inne miejsca się udaliśmy. Chwila na jedzonko, chwila na sklep i uzupełnienie zapasów i chwila na zwiedzanie wypełniły nam pobyt w Lipcach.
Oj bym zapomniał. Jeszcze chwila na naprawę zerwanego łańcucha w moim sprzęcie.
Tu mogę zaśpiewać: Mam tę moc, mam tę moc………., a to wszystko po to, aby pokazać kobiecie, że ma się jednak „tę moc”, po tym jak stwierdziła, że:
- oj chłopcy słabi dziś jesteście coś….
Oczywiście po naprawie z tą mocą było różnie, ale generalnie fajnie mi się dziś jeździło, pomimo jakiś drobnych problemów z żołądkiem.
W Rogowie natomiast odniosłem wrażenie, że większą część czasu zajęło nam sterczenie przed szlabanami, które chyba wiecznie są zamknięte. Ale dobra nie narzekamy i możemy przyjąć ten stan rzeczy, jako jedną z atrakcji, a oprócz tego odwiedziliśmy i arboretum i muzeum kolejki, a w drodze powrotnej jeszcze ruiny młyna w Jasieniu.
Ten dzisiejszy czas przemkną z prędkością światła i już po chwili byliśmy w domu. A to oznaczało definitywne zakończenie wizyty Darii i Rafała u Goździków.
Trudno, co robić? Pożegnania nadszedł czas
Trzeba już dziś zacząć obmyślać plany wycieczek i miejsca, które warto odwiedzić w przyszłym roku, aby mieć czym kusić. Zaproszenie jest otwarte.

Bardzo Wam dziękuję za te wspólne chwile. Cieszę się również z tego, że chociaż na jeden dzień mógł do nas dołączyć Andrzej. Cudownie tak udać się na rowerową wycieczkę w większej grupie, a nie samemu. Ale no cóż tak się to wszystko ułożyło, że jest tak jak jest i trzeba się cieszyć z takich właśnie chwil i takich, w których mogę na rowerową wycieczkę skusić Andrzeja lub wybrać się na jurę K-Cz.

Trasa : Głowno – rez. „Zabrzeźnia” – Wyskoki – Kowaliki – Bratoszewice – Szczecin – Dmosin – Grodzisk – Janów – Kraszew – Nadolna – Siciska – Mszadla – Lipce Reymontowskie – Zagórze – Winna Góra – Przyłek Duży – Józefów – Rogów – Józefów – Rogów Mały – Mroga Górna – Jasień – Kołacin – Kołacinek – Kresy – Kraszew – Janów – Grodzisk – Dmosin – Głowno

Foto:

W lesie na Kowalikach
W lesie na Kowalikach © GOZDZIK

W Muzeum Kolejki Wąskotorowej
W Muzeum Kolejki Wąskotorowej © GOZDZIK

Podróżni w komplecie ... można ruszać
Podróżni w komplecie ... można ruszać © GOZDZIK

Jasień - ruiny młyna wodnego
Jasień - ruiny młyna wodnego © GOZDZIK

I dziękuję że byliście tu
I dziękuję że byliście tu © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 99.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 04:32
  • VAVG 21.84km/h
  • VMAX 39.10km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 559m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień drugi

Sobota, 8 lipca 2017 · dodano: 11.07.2017 | Komentarze 0

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy z małym poślizgiem. I powiem szczerze, że nie wiem jak i kiedy on się pojawił, bo wszystko szło zgodnie z planem. A tu nagle gdy zasiadaliśmy do śniadania, Andrzej u bram mych stoi i się dziwi czemu my jeszcze w piżamach ganiamy ????
Właściwie dobre pytanie ?????
Skoro umówiłem się z nim o 8:45 to powinniśmy być już przynajmniej w kaskach i rękawiczkach.. prawda…..?
Ale cóż … my dopiero do śniadanka zasiadamy.
Trzeba trochę skompresować ruchy, bo Andrzejek śniadaniem nie dał się przekupić i stał nad nami jak kat nad dobrą duszą czekając na nas maruderów.
Jeszcze tylko łyczek herbatki na drogę i już uciekamy.
Nieeee nooo nieee jest źle … 9.20 już właściwie jedziemy. Mamy cały dzień. Damy radę.
Główną naszą dzisiejsza atrakcją była Zagroda Bednarza w Bednarach. Ta sama zagroda, która odwiedziłem w zeszłym roku i która była zamknięta, nieczynna, pan właściciel nie miał dla mnie czasu, a i tak przegadaliśmy, a właściwie opowiadał mi Pan o eksponatach przez prawie półtorej godziny. To co będzie dziś kiedy jesteśmy umówieni, zapowiedziani i oczekiwani ???????
Ojjjjj było…… opowiadania, anegdoty, dowcipy, opisy…… było pięknie, ciekawie i miło. Miejsce i jego gospodarz wyjątkowe.
Przepełnione pasja, wiedzą o posiadanym sprzęcie…… i miłością do zwierząt.
Opowieści są ciekawe, a do tego można każdą rzecz dotknąć sprawdzić nie ma tu gablot, szyb, sznurków i napisów „proszę nie dotykać eksponatów”.
Naprawdę miejsce godne polecenia i z czystym sumieniem polecam wszystkim, którzy będą w okolicy. To miejsce ma po prostu urok i klimat.
Panie Marcinie dziękujemy i życzymy zdrówka i wszystkiego dobrego.
Oczywiście będąc w Bednarach nie mogliśmy sobie odmówić wizyty w prywatnym browarze. Ci, co lubią piwko mieli piwko ci, co lody mieli …… godzinę czekania na nie hihihihi
Druga atrakcja to Skansen w Małrzycach. Znajduje się tu ekspozycja etnograficzna prezentująca budynki dawnej wsi Łowickiej. Miejsce również bardzo ciekawe i godne polecenia. Tuż przy skansenie na rzece Słudwi znajduje się pierwszy na świecie most spawany oddany do użytku w 1929 roku, a zaprojektowany przez prof. Stefana Bryłę. Reszta informacjo do poczytania w necie, a ciekawy to temat.

Dzień, a właściwie wycieczka pomału dobiega do końca. Jeszcze tylko kilkanaście kilometrów po spokojnych łowickich i bielawskich wiejskich drogach i dróżkach, po leśnych duktach lasu Stanisławów i Głowno.
Jeszcze tylko myciu, myciu, paciorek i spać …….. jakie spać? jakie spać ?….
Ognicho i nocne rozmowy Polaków czas zacząć.
I tak zakończył się dzień drugi.
Jaki był ???? wydaje mi się ze udany. Spędziłem go w bardzo miłym towarzystwie Darii Rafała i Andrzeja, odwiedziłem niesamowite miejsce, ale cóż najważniejsze, aby goście czuli się dobrze i im się podobało.

Pogoda
Zapowiadana: przelotne burze i deszcze
Była: nawet kropla deszczu na nas nie spadła

PS
Pozdrawiamy również grupę rowerzystów turystów z Rogowa i Brzezin których spotkaliśmy po drodze i w Bełchowie pod kościołem troszkę sobie pogadaliśmy.

Trasa: Głowno – Lubianków – Łyszkowice – Bełchów – Arkadia – Mysłaków – Janówek – Bednary – Kompina – Łowicz – Małszyce – Klewków – Niedźwiada – Maurzyce – Strugienice – Urzecze – Chruślin – Wojewodza – Władysławów Bielawski – Wola Zbrożkowa – Głowno.

Foto:

W Zagrodzie Bednarza... słuchamy
W Zagrodzie Bednarza... słuchamy © GOZDZIK

KLEMENTYNKA.... i goście..... oraz Niesamowity GOSPODARZ
KLEMENTYNKA.... i goście..... oraz Niesamowity GOSPODARZ © GOZDZIK

Piwko i lody w browarze Bednary
Piwko i lody w browarze Bednary © GOZDZIK





  • DST 40.60km
  • Teren 19.00km
  • Czas 02:16
  • VAVG 17.91km/h
  • VMAX 37.50km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 448m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień pierwszy

Piątek, 7 lipca 2017 · dodano: 11.07.2017 | Komentarze 0

W końcu się udało.
Przyjazd Darii i Rafała do mnie w tym roku był tak wiele razy przekładany, odwoływany, przesuwany, że już właściwie straciłem nadzieję, że w ogóle dojdzie do skutku.
Już od kwietnia wszystkie nasze planowane i możliwe terminy skutecznie bombardowała pogoda.
Jak nie pogoda to konieczność uczestniczenia w zajęciach obowiązkowych zwanych – PRACA. I tak mijał tydzień za tygodniem, weekend za weekendem i …….
I przyszedł lipiec.
A dokładnie drugi weekend lipca. Piątek, Sobota, Niedziela .. jesss, jessss, jesss
Daria – wolne w pracy
Rafał – wolne w pracy
Andrzej – wolna tylko sobota
I ja – piątek wolne od 13.00 sobota i niedziela wolne
Pogoda no cóż mówi się że na dwoje babka wróżyła prawda. Ale w tym przypadku to trzeba powiedzieć nie na dwoje tylko na tyle ile prognoz pogody w TV jest na tyle wróżyli. Powiem tylko tyle, że u nas w okolicy Głowna pogoda całkowicie odbiegała od tego co pokazywały mapy pogodowe i twierdzili prezenterzy ze szklanych ekranów. Ale to będę prezentował przy opisie poszczególnych dni.

Już od samego poniedziałku czekałem z niecierpliwością na piąteczek. Wlekły się te dni tygodnia w pracy makabrycznie, ale w końcu jest.
Przyszedł piąteczek i sms :
„Wyjeżdżamy z Częstochowy”
Noooo i właściwie dopiero teraz czas staną.
Patrzę na ten zegarek i nic chyba stoi w miejscu…..
W pracy nie za bardzo można się skupić na ważnych sprawach, bo właściwie już myślami jestem na rowerze. Myślę którędy jak pojechać gdzie, co pokazać czy się spodoba czy będzie fajnie czy….. ja pierdziu można zwariować ze szczęścia hihihihihi.
SMS:
„Jesteśmy na węźle w Strykowie”
Huraaaaaaaaa koniec pracy. Światełko, laptopik, papiery – pa pa
W auto i do Łagiewnik skąd rozpoczynamy pierwszy dzień naszego wspólnego penetrowania okolic Głowna dalszych i bliższych.
Na dziś zaplanowałem wizytę w kapliczkach św. Rocha i św. Antoniego, Więzienie Radogoszcz, Muzeum Kanału Dętka, jak się uda to Cmentarz Żydowski, Stacja Radegast, a potem małe włóczęgostwo po PKWŁ cześć między trasa Łódź – Stryków a trasą Zgierz – Stryków z odrobina Lasu Łagiewniki.
I tu właściwie powinienem zakończyć opis, bo czy było fajnie i czy się podobało należy odesłać czytelnika na profil skowronka.
Ja mogę tylko powiedzieć, że nie udało się wejść na teren cmentarza, ponieważ był tylko do 15.00 otwarty. Pozostałe punkty zaliczyliśmy.
A pogoda.
Zapowiadana na różnych portalach : przelotne deszcze przez cały dzień
W rzeczywistości: zaczęło podać około 18.00

Trasa: Łagiewniki – Łódź – Dobra - Skotniki – Łagiewniki

Foto:
Kapliczki w Łagiewnikach
Kapliczki w Łagiewnikach © GOZDZIK

Radogoszcz
Radogoszcz © GOZDZIK

Rzut oka na ul. Piotrkowską w Łodzi....
Rzut oka na ul. Piotrkowską w Łodzi.... "Pietryna" © GOZDZIK

Stacja Radegast
Stacja Radegast © GOZDZIK

Wzniesienia Łódzkie .. taki tam widoczek z czarnego szlaku
Wzniesienia Łódzkie .. taki tam widoczek z czarnego szlaku © GOZDZIK


Kategoria PKWŁ