Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2016

Dystans całkowity:346.10 km (w terenie 101.50 km; 29.33%)
Czas w ruchu:19:32
Średnia prędkość:17.72 km/h
Maksymalna prędkość:44.10 km/h
Suma podjazdów:2029 m
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:86.52 km i 4h 53m
Więcej statystyk
  • DST 65.50km
  • Teren 32.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 17.47km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Podjazdy 488m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień drugi PKWŁ

Niedziela, 26 czerwca 2016 · dodano: 27.06.2016 | Komentarze 5

Drugi dzień pobytu Darii i Rafała w Głownie rozpoczął się bez większych zmian … czyli UPAŁEM…. Jedyną zmianą jaka się szykowała na ten dzień (zgodnie z aplikacją pogodowa w telefonie) to burza około 10 rano i następna około 13.00. Informacje te przyjęliśmy podczas śniadanka ze spokojem i należytą powaga.
Szczególnie Rafał przyswoił tą wiadomość hihihihi.
Dziś w planie mamy wizytę w Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich, czyli właśnie tereny na moim podwórku, a dokładnie po moich ulubionych ścieżkach, szlakach i miejscach w PKWŁ.
Ponieważ sam Park Krajobrazowy nie ma za wielu szczególnych zabytków architektury, czy też miejsc związanych z wielkimi wydarzeniami z historii Polski, wycieczka dzisiejsza w głównej mierze opierać się musiała na walorach krajobrazowych, przyrodniczych i miłemu spędzeniu czasu.
Łatwo powiedzieć trudniej zrobić, bo jak tu pokazać piękno krajobrazu osobą, które Jurę Krakowsko-Częstochowską z jej krajobrazami znają jak własną kieszeń.
Wyzwanie …….. ale biorę to wyzwanie na klatę i………. może zaskoczę ich tym, że PKWŁ to taka mikro jura hihihi ( to jest moja prywatna opinia).
Są podjazdy i zjazdy, drogi asfaltowe, szutrowe, piaszczyste i kamieniste, są lasy, rezerwaty i ładne widoki ze szczytów wzniesień, ale i kilka zabytków i miejsc godnych odwiedzenia.
A czy to się podobało, czy zrobiło wrażenie i było łaaałłłł to już do przeczytania na blogu u Skowronka.
Jeśli chodzi o szczegóły to w pierwszych krokach … mmm pierwszych toczeniach koła pojechaliśmy do Bratoszewic gdzie znajduje się wzniesiony w latach 1921-22 Pałac Rzewuskich dawnego właściciela tych dóbr. Była to letnia siedziba Rzewuskich, którzy na stale mieszkali w Warszawie.
Następnie odwiedziliśmy cmentarz wojenny z okresu I WŚ w Poćwiardówce, by po chwili jazdy wśród pól owsa i polnych kwiatów dotrzeć do młyna wodnego w Dąbrówce Małej a potem do Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Górna Mrożyca.
Chwila przerwy na złapanie oddechu i spędzenie czasu w cieniu i ruszamy dalej w drogę na Polik, a następnie do Byszew i znajdującego się tu dworu wybudowanego przez Teodora Plichtę w XIX w.
Tu podczas krótkiego postoju zbliżające się burzowe chmury zmusiły nas do podjęcia decyzji o powrocie do domu. Jednak droga powrotna nie mogła przebiegać inaczej niż czarnym szlakiem przez Las Janinowski i znajdujący się tu Rezerwat Parowy Janinowskie. To mój ulubiony fragmencik PKWŁ.
Powrót do domu przez Szczecin hi hi hi …. Nie nastręczył nam większych kłopotów, ale jak tylko zdążyliśmy wejść do domu i umyć się to lunęło i to mocno. Burza szczęśliwie ominęła moje miasteczko i szkód nie narobiła, ale deszcz mocno zbił kwiaty w ogrodzie ojjjjjj mocno….
Wszystko co miłe i fajne szybko jakoś się kończy. Również i dwa dni rowerowania w znakomitym towarzystwie Darii i Rafała minęły jak chwila spadającej gwiazdy. Można powiedzie, że jedną cześć PKWŁ (ja ją nazywam Brzezińską bo od strony Brzezin jest) moi goście zaliczyli. Drugą cześć Łódzko-Łagiewnicka będzie czekała na kolejną wizytę.
Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i wspaniale spędzony czas.
Do następnego razu.
Trasa: Głowno – Bratoszewice – Nowostawy Dolne – Niesułkowskie Działki – Poćwiardówka – Dąbrowa Mała – Tadzin – Grzmiąca – Polik – Teodorów – Laski – Byszewy – Stare Skoszewy – Janinów – Niesułków Kolonia – Szczecin – Głowno.
Foto:

Daria i Rafał na szlakach w PKWŁ
Daria i Rafał na szlakach w PKWŁ © GOZDZIK

Dąb Jarosław w Byszewach i Skowronki
Dąb Jarosław w Byszewach i Skowronki © GOZDZIK

Zmęczona i spieczona ale wesoła i szczęśliwa ekipa - baza wypadowa u Goździka (Daria, Rafał,Goździ)k
Zmęczona i spieczona ale wesoła i szczęśliwa ekipa - baza wypadowa u Goździka (Daria, Rafał, Goździ)k © GOZDZIK


Kategoria PKWŁ


  • DST 83.40km
  • Teren 33.50km
  • Czas 05:16
  • VAVG 15.84km/h
  • VMAX 35.10km/h
  • Temperatura 36.0°C
  • Podjazdy 403m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Skowronki w Głownie - dzień pierwszy Twierdza Modlin

Sobota, 25 czerwca 2016 · dodano: 27.06.2016 | Komentarze 4

Jakiś czas temu będąc na wycieczce rowerowej organizowanej przez Skowronki zastanawiałem się jak to jest że udało im się nawet pogodę załatwić na naszą wycieczkę.
Pomyślałem sobie że ja też muszę się bardzo starać i modlić aby podczas wizyty Skowronków u mnie była równie ładna i dobra pogoda ….
Dziś już wiem, że …przesadziłem odrobinę z tymi prośbami,
Ale nie to abym żałował .. nie nie nie.. wszystko jest oki.
A poważnie podchodząc do tematu to faktycznie pogoda była nieziemska i słoneczko dopiekło nas bardzo.
Dobra, ale od początku.
Pod koniec maja lub na początku czerwca ustaliliśmy z Darią i Rafałem termin ich przyjazdu na moje podwórko w sensie dosłownym i w małej przenośni. Mniej więcej założyliśmy co by było do zwiedzania i zobaczenia i powstał plan dwudniowego rowerowania z baza wypadową w Głownie. Od tamtego czasu … jakby to tak ładniej napisać .. od chwili tamtego historycznego sms zostało mi na głowie tylko martwienie się o pogodę. I biorąc pod uwagę informacje ze wstępu … udało się hihihi.
Dziś zgodnie z planem i założeniami ruszymy z Głowna samochodem do Granicy w Kampinoskim Parku Narodowym, a następnie stamtąd już na rowerkach ruszamy na Twierdzę Modlin.
Zanim jednak zdobędziemy twierdzę chciałem abyśmy podjechali do dwóch fortów znajdujących się w okolicy Czeczotki (Fort „Małocice”) i Dębiny (Fort „Dębina”).
No niestety upał jaki już był od wczesnych godzin porannych troszkę zaburzył naszą orientację terenową i wyjechaliśmy, nie wiem jak? w samym środku jakieś bazy wojskowej, w której to Pan ochroniarz z karabinem maszynowym w ręku grzecznie ale bardzo stanowczo poinformował nas, że albo w sekundę znikniemy mu z oczu albo za dwie sekundy będzie tu policja, wojsko, ABW .. i kilka innych. Nasza propozycja wg nas dużo prostsza i łatwiejsza to .. otworzenie bramy, przed którą właśnie stoimy około 1,5 m i wyjście na drogę publiczną i znikniemy w sekundę.
Niestety odrzucona, więc wybraliśmy, choć niechętnie, opcję numer jeden.
Straciliśmy tu sporo czasu i dodatkowo wydłużyliśmy sobie drogę.
Trudno jakieś straty podczas zdobywania bądź, co bądź Twierdzy muszą być.
Samo południe żar tropikalny z nieba się leje. A nasz mały oddział staje przed Muzeum w Modlinie i rozpoczyna zwiedzanie właśnie od miejsca. Następnie była wizyta przez kasynem oficerskim, a potem już sama cytadela, Brama Poniatowskiego i prochownia przy niej, Bloki oficerskie, Wieża Tatarska i cudowny z niej widok na okolice, cmentarz wojenny, a na koniec obowiązkowy objazd Twierdzy zielonym szlakiem wzdłuż murów i rzeki.
Na sam koniec wycieczki podjęliśmy próbę zdobycia spichlerza, ale krzaki, pokrzywy po same uszy i inne trudności spowodowały, że zrezygnowaliśmy z podboju tego obiektu.
Chwilka postoju w cieniu i ruszamy w drogę powrotna.
Co tu dużo pisać?
Mimo ogromnego upału i małych błędach nawigacyjnych wycieczka chyba udana tym bardziej, że dziś, podczas mojej 3 wizyty w twierdzy pierwszy raz udało się wejść na wierzę tatarską i to podczas pierwszej wizyty w twierdzy moich przyjaciół Darii i Rafała. Naprawdę mieliśmy szczęście.
Droga powrotna to walka z upałem, pragnieniem oraz topiącym się asfaltem na trasie Stare Grochale – Nowy Wilków.
A wieczorem nasze przeżycia i wrażenie z tej wycieczki oraz z innych opowiadaliśmy przy biesiadnym stole domownikom, których upał przez cały dzień więził w domu.
PS.
Na koniec muszę podziękować mojemu szwagrowi Tomkowi, który relacjonował mi smsowo mecz, a rzuty karne na żywo przez telefon. Tomek dzięki.
Chłopaki trzymam mocno za was kciuki za zwycięstwo z Portugalią.
Trasa:
Granica – Górki – Cybulice Drugie – Czeczotka – Kazuń Polski – Kazuń Bielawy – Twierdza Modlin – Kazuń Nowy – Sady – Głusk – Leoncin – Nowy Wilków – Górki – Granica.
Foto:
Zewnętrzna ekspozycja  Muzeum w Modlinie
Zewnętrzna ekspozycja Muzeum w Modlinie © GOZDZIK

Widok z Wieży Tatarskiej
Widok z Wieży Tatarskiej © GOZDZIK

Elewator, Młyn i Piekarnia widziane z Wieży Tatarskiej
Elewator, Młyn i Piekarnia widziane z Wieży Tatarskiej © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 60.80km
  • Teren 29.50km
  • Czas 03:36
  • VAVG 16.89km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 487m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybki wypad do PKWŁ

Niedziela, 12 czerwca 2016 · dodano: 12.06.2016 | Komentarze 2

Dziś pierwszy mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej na Mistrzostwach Europy 2016 i aby od samego rana się nie denerwować, nie przeżywać i aby czas do meczu szybciej miną wyskoczyłem sobie na rowerek do PKWŁ.
Chłopaki trzymam za was kciuki mocno.
Pogoda piękna, słoneczko miły ciepły wiaterek, spać się nie chce to cóż na „koń” i w drogę. Przy okazji odwiedziłem miejsca i przejechałem dróżki, którymi już niedługo, mam taką nadzieję, poprowadzę moich przyjaciół z Częstochowy. I dlatego dziś bez zdjęć i bez opisu trasy, aby troszkę niespodzianki zachować J
Trasa : Głowno – PKWŁ – Głowno
Foto : bez Foto


Kategoria PKWŁ


  • DST 136.40km
  • Teren 6.50km
  • Czas 06:55
  • VAVG 19.72km/h
  • VMAX 35.60km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 651m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Białej Rawskiej

Niedziela, 5 czerwca 2016 · dodano: 06.06.2016 | Komentarze 6

Pierwszy czerwcowy weekend wita nas piękną słoneczna pogodą (oby taki był i ostatni bardzo mina tym zależy).
Takich dni nie można marnować na siedzeniu w domu i patrzeniu jak kwiatki rosną.
Rower gotowy, plan wycieczki jest – niezrealizowany wypad do Białej Rawskiej – to ruszamy.
Co prawda można by się przyczepić do chłodnego wiaterku, jaki czasami zawiewał, ale generalnie cieplutko, słonecznie i baaaaaaaaaaardzooooooo zielono i kolorowo jest.
Początek trasy do Makowa delikatnie zmodyfikowany, ale później to już tak jak miało być kilka tygodni temu, a dokładnie miesiąc.
Przy opisie wycieczki „Prawie do Białej Rawskiej” pisałem o tym, że bardzo ładne tereny są w tych okolicach, w tym kierunki. I wiecie co .. nic się nie zmieniło. Nadal bardzo mi się tu podoba. Cała trasa do Białej Rawskiej była naprawdę bardzo urocza.
Na miejsce przybyłem tuż po godzinie 11.00 i po chwili odpoczynku w zadbanym,bardzo uroczym parku rozpocząłem penetrację miasta, a raczej poszukiwania znajdującego się tu Pałacu – Zameczku. Zameczku, ponieważ swoim kształtem i wyglądem przypomina troszkę średniowieczną warownię. Pałac został wzniesiony dla majora wojsk polskich - Aleksandra Leszczyńskiego, herbu Berlina w połowie XIX.
Z informacji i szyldu wynika ze w podziemiach jest jakaś restauracja, ale była zamknięta oraz to że obiekty nie można fotografować.
Troszkę słaba reklama jeśli chce się ściągnąć do siebie jakiś turystów, którzy by odwiedzali to miejsce zajrzeli do restauracji itp. A może jednak ktoś tego nie chce ?? nie wiem . Dziwnie się tam poczułem, mało przyjaźnie, dlatego tylko szybkie dwa zdjęcia z ukrycia i dalej w miasto.
W miasto …. No dość mocno powiedziane, ponieważ objechanie tegoż miasta zajęło mi 30 minut. I właściwie już było po zwiedzaniu no może 40 min.
Nie no oczywiście w centrum przy rynku podziwiać urok starej XIX wiecznej zabudowy miejskiej, która no, co tu dużo mówić różni się od dzisiejszej i jest to ciekawostka. Do zobaczenia jest tez zabytkowy kościół Św. Wojciecha Pierwotny z 1518, odbudowany po pożarze w 1712 z dobudowaną w 1846 neogotycka fasadą, a następnie w roku 1932 dzwonnica.
Ciekawostką jest też to, że w Białej Rawskiej jest ostatnia stacja kolejki wąskotorowej wybudowanej przez Niemców z Rogowa przez Rawę Mazowiecką do Białej Rawskiej w czasie pierwszej WŚ, która to kolej miała za zadanie zaopatrzenie linii frontu w żywność, amunicje i broń, a wywoziła rannych i zabitych. Co prawda tory i bocznicę znalazłem ale nic poza tym. Na internetowej stronie wąskotorowej kolei Rogowskiej wyczytać można że jest planowane przywrócenie w 2016 roku połączenie Rawa Mazowiecka -Biała Rawska, szczegóły wkrótce.
I tyle.
Ale za to ……. słuchajcie.
W centrum na rynku wypatrzyłem kawiarenkę z lodami i ciastami. Ponieważ na obiad było za wcześnie to wszedłem do środka po jakieś ciasteczko na przetrącenie i możliwość jeszcze chwili posiedzenia przed powrotem.
A tu od samego progu przywitał mnie zapach świeżej szarlotki.
Podchodzę bliżej … patrzę ciasto ładnie wygląda, na kruchym spodzie i to takim ładnym, widać kawałki jabłuszek a nie masy jabłkowo-podobnej.
Biorę …… pierwszy kęs ……. immmmmmm niebo w gębie…. Palce lizać .
Dość słuszny kawałek zjadłem w kilka sekund i lecę po jeszcze jeden … i do Pani mówię :
- do tego kawałeczka proszę mi nałożyć dwie gałeczki lodów waniliowych ……
- na ten jeden talerzyk Pan chce ???
- oczywiście, że tak tuż przy szarlotce proszę położyć.
Ciasto przepyszne i mówię to do pani:
- że ciasto przepyszne, takie jak ja u babci jadałem takie prawdziwe na kruchym spodzie,
A jedna z Pań, chyba właścicielka:
- a bo proszę pana tu nie pieką cukiernicy tylko właśnie starsze panie takie bacie nasze……
Po dwóch kawałkach naprawdę sporych, krojonych przy kliencie z dużej blachy ciasta mogłem spokojnie ruszyć w drogę powrotną. I tu nastąpiło pewne rozczarowanie.
A raczej oświecenie … W ta stronę jechało mi się naprawdę cudownie, fajnie leciutko miło…. Myślałem sobie, ze to głód jazdy, że radocha z tego wypadu….. nic bardziej mylnego … nie to znaczy to też, ale główny sprawca to wiatr, który … w tą stronę wiał w plecy, ale z powrotem … wiał mi w twarz.
Umordowałem się w drodze powrotnej dość mocno, ale mimo tego wiatru, mimo mało przyjemnej atmosfery przy pałacu i nie za wielu zabytków, to było warto choćby dla tej szarlotki.
PS.
I na koniec podziękowania dla kolegi rowerzysty, który widząc jak siedzę nad małym stawem tuż przy drodze odpoczywając podjechał i zapytał czy wszystko w porządku i czy nie potrzebuję pomocy. Kolego jeśli jeśli jesteś tu wśród społeczności BS dziękuję i życzę każdemu z nas aby na swojej drodze spotykał takich ludzi. Było to nad stawem w miejscowości Strobów.

Trasa Głowno – Lubianków – Łyszkowice – Pszczonów – Słomków – Maków – Dąbrowice – Strobów – Strzyboga – Nowy Kawęczyn – Kolonia Starorawska – Raducz – Babsk – Biała Rawska - i powrót dokładnie ta samą trasą.

Foto:

Pałac - Zameczek w Białej Rawskiej
Pałac - Zameczek w Białej Rawskiej © GOZDZIK

Centrum Białej Rawskiej, a w tle dzwonnica
Centrum Białej Rawskiej, a w tle dzwonnica © GOZDZIK
A oto i dzwonnica z bliska
A oto i dzwonnica z bliska © GOZDZIK
Maków i zasłużony odpoczynek przy letniej muszli koncertowej - chyba
Maków i zasłużony odpoczynek przy letniej muszli koncertowej - chyba © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy