Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2014

Dystans całkowity:459.97 km (w terenie 44.60 km; 9.70%)
Czas w ruchu:22:11
Średnia prędkość:20.73 km/h
Maksymalna prędkość:51.40 km/h
Suma podjazdów:1636 m
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:57.50 km i 2h 46m
Więcej statystyk
  • DST 104.85km
  • Czas 04:48
  • VAVG 21.84km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 391m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Skierniewice

Czwartek, 28 sierpnia 2014 · dodano: 01.09.2014 | Komentarze 2

W końcu troszkę słońca w czasie mojego urlopu zawitało na niebo, więc czym prędzej wskoczyłem na rowerek i pomknąłem do Skierniewic. Odwiedzenie tej miejscowości nie było w tegorocznych planach, ale tak jakoś wyszło, że sam rowerek mnie tam poniósł. I tak właśnie wylądowałem na rynku w Skierniewicach. Byłem już tu kiedyś i odwiedziłem co ważniejsze miejsca, teraz to tylko wizyta na rynku i w ratuszu miejskim, chwilę powałęsałem się po mieście i w drogę powrotną.
Było naprawdę fajnie, choć samotnie i tuż przed domem dopadła mnie ulewa to jednak słonko, rower, ciepło, urlop i przyroda to jest to co kocham :-)

Trasa: Głowno – Bratoszewice – Szczecin – Dmosin – Grodzisk – Ząbki – Rozdzielna – Wola Lubiankowska – Łyszkowice – Seligów – Stachlew – Wola Makowska – Mokra lewa Skierniewice – Maków – Słomków – Jacochów – Seligów – Łyszkowice – Wola Lubiankowska Rudniczek – Głowno.

Foto:

Skierniewicki Ratusz
Skierniewicki Ratusz © GOZDZIK

Ratusz w Skierniewicach
Ratusz w Skierniewicach © GOZDZIK

Taki ogólny widok na rynek i ratusz w Skierniewicach
Taki ogólny widok na rynek i ratusz w Skierniewicach © GOZDZIK

A to mnie jednak dopadło na 7 km przed domem
A to mnie jednak dopadło na 7 km przed domem © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 19.22km
  • Czas 00:52
  • VAVG 22.18km/h
  • VMAX 35.98km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 72m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pogoda rządzi :-(

Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 · dodano: 25.08.2014 | Komentarze 2

Proszę o cisze i powagę oraz zapłakanie nad tym dystansem …..
Niee no masakra kolejny raz pogoda popsuła mi plany i nie ma o czym mówić. To znaczy jest przez tą niecałą godzinę wiatr przewiał mnie do szpiku kości i pierwsza rzecz, jaką zrobiłem po powrocie do domu to gorąca herbata z malinami i cała cytryną.
I tyle, koniec tematu.
Trasa : Szkoda gadać
Foto: zamarzł mi mózg o ile jest i nie widziałem nic ciekawego.
Jestem zły i wściekły…… a dzisiejsza wycieczka miała być do kolejnego miejsca związanego z powstaniem styczniowym to jest do Głogowca gm. Kutno.


Kategoria Po okolicy


  • DST 72.90km
  • Teren 1.90km
  • Czas 03:18
  • VAVG 22.09km/h
  • VMAX 40.79km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 395m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Szlakiem Powstania Styczniowego na Ziemiach Polskich (PTTK) część 4 - Brzeziny

Czwartek, 21 sierpnia 2014 · dodano: 24.08.2014 | Komentarze 0

Trwa cudowny czas urlopowy, więc można pozwolić sobie na mały wypad w środku tygodnia, tym bardziej, że i Gołąbek czwartki ma troszkę wolniejsze i już o godzinie 13 mogliśmy ruszyć w trasę.
Trasę dość ambitną, jak na popołudnie i niezbyt pewna pogodę bo mieliśmy jechać do Lubochni pod Tomaszowem Mazowieckim. Niestety jak się tego obawiałem plany już w Jeżowie musieliśmy zmienić ze względu na zbliżające się dość mocno ciemne deszczowe chmurzyska, a ponieważ tak całkowicie nie chciałem tracić motta przewodniego tego wyjazdu (Powstanie Stoczniowe 1863) postanowiłem, że będziemy zawracać w kierunku domu ale zawadzimy o Brzeziny gdzie na cmentarzu parafialnym znajduje się mogiła zbiorowa powstańców. Niestety ta decyzja okazała się mało przyjemna bo choć oczywiście zaliczyłem kolejne miejsce związane z postaniem to niestety dopadło nas deszczysko i dość mocno zlało. Dopiero bliżej Głowna się wypogodziło i spokojnie dojechaliśmy do domów.
No taki mam ten sierpień, że karty rozdaje pogoda jak na razie. Mam nadzieję ze kolejne dni będą bardziej pogodne i spokojnie gdzieś jeszcze się wyskoczy w tygodniu.

Trasa : Głowno – Dmosin – Kołacin – Kobylin – Jeżów – Popień – Leszczyny – Wągry – Brzeziny – Tadzin – Marianów Kołacki Wola Cyrusowa – Lubowidza – Dmosin – Głowno.

Foto:

Widok z punktu widokowego w Leszczynach - w oddali elewatory koło Rogowa
Widok z punktu widokowego w Leszczynach - w oddali elewatory koło Rogowa © GOZDZIK

Wsi spokojna, wsi....... no nie znam dalej :-)
Wsi spokojna, wsi....... no nie znam dalej :-) © GOZDZIK

Brzeziny - zbiorowa mogiła powstańców 1863
Brzeziny - zbiorowa mogiła powstańców 1863 © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 37.80km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 16.20km/h
  • VMAX 32.98km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 117m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pod Toruniem - dzień Trzeci Toruń

Niedziela, 17 sierpnia 2014 · dodano: 23.08.2014 | Komentarze 5

Ostatni dzień wyjazdowy to tradycyjnie moje samotne jakieś tam rowerowanie po okolicy. Dużo kilometrów tym razem nie było. Zamotałem się całkowicie w drodze do Torunia chcąc do niego dojechać czerwonym szlakiem wzdłuż Wisły, a nie starą trasą i zaczęło brakować czasu na powrót rowerem do Aleksandrowa K. Dodatkowo w Toruniu jest tyle do zobaczenia, zwiedzenia, wejścia np. na wieżę Ratusza gdzie niestety można stracić poczucie uciekającego czasu. Kasia dziękuję za zapakowanie mojego mustanga do bagażnika i podwózkę.
Oczywiście plany na ten dzień był bardziej ambitny bo chciałem jeszcze zobaczyć ruiny zamku w Złotorii i Bierzgłowie, ale tak jak mówię całkowicie się zamotałem na czerwonym szlaku przy jakichś jeziorkach, rozlewiskach tuż przed dawną przeprawą promową na którą zresztą liczyłem, a niestety nie było do Silna. I oprócz tego że nie dało się tam jechać na rowerze przez około 1,5-2 kilometrów to dodatkowo rower przez długi czas niosłem na plecach. Krzaki po szyję, powalone świeżo drzewa na skarpie, które tylko dały się obejść wchodząc na tą skarpą .
No masakra jakaś.
Powiem tak było chłodno, miałem tylko koszulkę rowerową było mi raczej zimno, a tam pot lał się strugami i był moment że chciałem zawrócić do domku … znaczy się na kwaterkę na obiadek… bo muszę się przyznać, że jak sobie pomyślałem ile kleszczy będę miał po tym przedzieraniu się przez chaszcze,to mój entuzjazm gasł jak zapałka w deszczu. Ale jakoś się udało.
Dobra dosyć usprawiedliwiania, lamentowania i zwalania winy na rzeczy martwe … mmmmm no nie martwe…. bo na przyrodę …. ale właściwie to, dlaczego nie …. chaszcze, drzewa, pogoda, deszcz i super widoki z wieży uniemożliwiły mi realizację mojego planu … a co … to przez nich… to nie moja wina.
I tak zakończyła się moja , nasza kolejna rowerowa mini wyprawa. Wyprawa, która jest raz do roku, na tylko 2-3 dni i jest jak dla mnie lekiem na całe zło.
Kasiu, Waldku i wam Marcinki dwa, dziękuję za te chwile w których mogłem zapomnieć o pewnych sprawach, rzeczach, kłopotach i zmartwieniach.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku Waldkowi jednak uda się przylecieć do Polski na kilkanaście dni i ponownie gdzieś pojedziemy razem, a jak nie to …….. może Szlak Orlich Gniazd w dwa dni… ??? Zobaczymy.

Trasa: Aleksandrów Kujawski – żółtym do czerwonego w okolicach Wołuszewa – czerwonym przez Otłoczyn – Brzozę – Czerniewice do Torunia – wałęsanie się po starym mieście.

Foto: Każdy zabytki i atrakcje Torunia zna, nie ma sensu ich pokazywać. Dlatego fotki tylko z wieży Ratusza i na końcu dla porządku fotki zaliczonych dwóch zamków.
Toruń - widok z wieży ratuszowej
Toruń - widok z wieży ratuszowej © GOZDZIK
Toruń - widok z wieży ratuszowej
Toruń - widok z wieży ratuszowej © GOZDZIK
Toruń - widok z wieży ratuszowej
Toruń - widok z wieży ratuszowej © GOZDZIK
Toruń - widok z wieży ratuszowej
Toruń - widok z wieży ratuszowej © GOZDZIK
Toruń - widok z wieży ratuszowej
Toruń - widok z wieży ratuszowej © GOZDZIK
Zamek Dybów - Toruń
Zamek Dybów - Toruń © GOZDZIK
Zamek Dybów - Toruń
Zamek Dybów - Toruń © GOZDZIK
Toruń zamek Krzyżacki
Toruń zamek Krzyżacki © GOZDZIK
Toruń zamek Krzyżacki
Toruń zamek Krzyżacki © GOZDZIK\
Podziemia zamku krzyżackiego w Toruniu
Podziemia zamku krzyżackiego w Toruniu © GOZDZIK
A tak chyba wyglądał zamek w Toruniu
A tak chyba wyglądał zamek w Toruniu © GOZDZIK




  • DST 100.00km
  • Teren 1.50km
  • Czas 04:37
  • VAVG 21.66km/h
  • VMAX 35.50km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 259m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pod Toruniem - dzień Drugi Kruszwica

Sobota, 16 sierpnia 2014 · dodano: 21.08.2014 | Komentarze 1

Dzień drugi na naszych wypadach to tzw. Główna atrakcja, najważniejsza trasa wypadu, którą tym razem była trasa do Kruszwicy. To znaczy nie sama trasa jest atrakcją, nie no oczywiści że również jest, ale chodzi mi o miejsce a tegorocznym głównym miejscem, atrakcją było odwiedzenie Mysiej Wieży w Kruszwicy. Chociaż wszelkie prognozy pogody oraz Ona sama tego ranka nie zapowiadała nic dobrego to i tak ekipa w składzie Kasia, Marcin, Gołąbek oraz Goździk (Waldek niestety leczył obolałe miejsca po bliskim spotkaniu z ogrodzeniem) ruszyła na trasę.
Pierwsze kilometry jazdy to właściwie moja walka z porannym bólem głowy… nie wiem skąd on się bierze na naszych wycieczkach na drugi dzień, chyba zmiana klimatu hi hi hi.
Następne kilometry to oglądanie się dookoła siebie i patrzenie, z której chmury nas zleje, a ostatnie 10 kilometrów przed Kruszwicą to jazda w deszczu i patrzenie - rozglądanie się czy nam jakiś zabłąkany piorunek nie przysmaży dupska bo grzmoty było słychać a błysków nie.
Totalnym zaskoczeniem było to że w samej Kruszwicy deszczu nie było a to nam [pozwoliło spokojnie wejść na wieże i tu się porozglądać dookoła siebie. Ojjjjjjj naprawdę fajne widoczki na Gopło i okolice, a przez wypożyczone lornetki mogliśmy pooglądać jeszcze bardziej odległe okolice (chyba Inowrocław widzieliśmy, znaczy się kawałeczek).
Jeszcze chwila powłóczenia się po samym mieście w poszukiwaniu jakiegoś miłego miejsca na posiłek i w drogę powrotną, a w niej oczywiście od nowa zabawa z chmurami, deszczem i burzą którą przeczekaliśmy w jakiejś restauracji pod Kruszwicą w której oczekiwano Młodej Pary i gości weselnych a nie nas. Tylko w drodze powrotnej było troszkę odwrotnie zaczęło się od burzy, potem jazda w deszczu a na koniec ucieczka przed kolejnymi napływającymi po niebie bandytami. Ufff udało się nam umknąć …………. Ale tylko dzięki temu że napędzała nas myśl o oczekującym na nas smacznym i pyszny obiadku.
Wieczór zakończyliśmy miłymi rozmowami i wspominkami z poprzednich wyprawach HiHiHiHiHiHi…

Trasa : Aleksandrów Kujawski – Ostrowąs – Straszewo – Dąbrowa Biskupia – Bąkowo – Papros – Kruszwica – Papros – Dabrowa Biskupia – Ostrowąs – Aleksandrów Kujawski.

Foto:
Po piasku nie wszystkim chiało się pedałować
Po piasku nie wszystkim chciało się pedałować © GOZDZIK

Mysia Wieża w Kruszwicy
Mysia Wieża w Kruszwicy © GOZDZIK

Nie wszystkie Gołąbki są z tego zachwycone - wejście na wieże
Nie wszystkie Gołąbki są z tego zachwycone - wejście na wieże © GOZDZIK

Widok z wieży
Widok z wieży © GOZDZIK

Widok z wieży - Kruszwica
Widok z wieży - Kruszwica © GOZDZIK

Kruszwica - pozostałości muru obronnych zamku królewskiego
Kruszwica - pozostałości muru obronnych zamku królewskiego © GOZDZIK

I trochę padało
I trochę padało © GOZDZIK




  • DST 27.00km
  • Czas 01:21
  • VAVG 20.00km/h
  • VMAX 35.30km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pod Toruniem - dzień Pierwszy Raciążek

Piątek, 15 sierpnia 2014 · dodano: 20.08.2014 | Komentarze 4

Tak długo i niecierpliwie wyczekiwany długi sierpniowy weekend w końcu nadszedł. A jak nadszedł to znaczy, że mogłem z grupą przyjaciół wyjechać na trzydniową przygodę z rowerem w okolice Torunia.
Co jest podstawą takiego wyjazdu?
Dla mnie to trzy podstawowe elementy.
Grupa zaufanych, zgranych i wesołych ludzi …. O to byłem spokojny.
Pogoda, no tu miałem ostre obawy ale jest ryzyko jest zabawa są przygody z deszczem i burzami szczególnie w sobotę .
I trzeci element to kwatera wybierana z Internetu na podstawie zdjęć i rozmowy telefonicznej. W zeszłym roku niestety kwatera była do bani. Nawet nie chcemy jej wspominać.
Tak wiem z wycieczek rowerowych wraca się wieczorem i kwatera służy tylko jako noclegownia, ale…. No bez przesady jakoś musi tam być.
Dlatego w tym roku jechaliśmy na kwaterkę z pewna nutą obawy i ostrożności tym bardziej, że nasze lenistwo wzięło górę i kwaterka była zamówiona z wyżywieniem (śniadanko i obiodo-kolacja).
Po dojechaniu na miejsce do Aleksandrowa Kujawskiego i zakwaterowaniu się w przygotowanych dla nas pokojach, okazało się, że jest pięknie. Czyściutko, dużo miejsca, kwatera otoczona drzewami, balkonik, a do tego przywitani zostaliśmy bardzo miło i serdecznie. Naprawdę pierwsze wrażenie wspaniałe.
Co będzie dalej to zobaczymy, bo zaraz po rozpakowaniu rowerów i złożeniu ich w całość znaczy się w cztery całości ( do kangura wsadziłem 4 rowery i czterech facetów z bagażami kocham to auto) ruszyliśmy na małą przejażdżkę do Raciążka pod ruiny zamku oraz na rekonesans po miasteczku, w którym rozłożyliśmy nasze obozowisko. Nie wiem, czemu ale jakieś takie dziwny ten Aleksandrów Kujawski, jakiś taki nie wiem jak go nawet nazwać. Przejechaliśmy głównymi ulicami troszkę tez bocznymi. Objechaliśmy je w 40 minut może i tak bez emocji, bez historii po prostu byliśmy w Aleksandrowie Kujawskim i koniec tematu.
Temat zaczął się dopiero po powrocie, kiedy to usiedliśmy do naszego pierwszego posiłku. No ludziska kochane mówię wam mistrzostwo świata. Pyszne pachnące cieplutkie domowe dosłownie domowe prawdziwe jedzonko a do tego taka ilość, że nie było szansy na zjedzenie całości nam podanej.
I powiem tu od razu aby zakończyć temat kwatery i jedzenia, że śniadania były również tak pyszne, smaczne, różnorodne i w odpowiednio dużej ilości jak obiado-kolacje. Kwatera jako całość – rewelacja, budynek, pokoje, właściciele super, jedzonko niebo w gębie.
Tą kwaterę http://agroturystyka.kpodr.pl/profil/galeria/agro... z czystym sumieniem polecam każdemu, kto się chce wybrać w okolice Torunia i powałęsać się po nich jak i po samym Toruniu, chociaż dojazd do Torunia rowerem wg mnie taki sobie, ale o tym w trzecim dniu wycieczki.
Dzień pierwszy zakończony, choć nie obeszło się bez drobnych kontuzji i małego, ale bliskiego i bolesnego spotkania z siatką ogrodzeniową, to jednak całość supernowa.


Trasa : Aleksandrów Kujawski - Raciążek

Foto
Raciążek - ruiny zamku
Raciążek - ruiny zamku © GOZDZIK

Raciążek - ruiny zamku
Raciążek - ruiny zamku © GOZDZIK

Raciążek - ruiny zamku
Raciążek - ruiny zamku © GOZDZIK




  • DST 28.10km
  • Teren 23.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 16.21km/h
  • VMAX 30.12km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Podjazdy 57m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Puszcza Kampinoska - dla niektórych po raz pierwszy

Sobota, 9 sierpnia 2014 · dodano: 11.08.2014 | Komentarze 2

Minął dokładnie rok od ostatniego spotkania z moim przyjacielem Waldkiem, który to wyemigrował na „Zieloną Wyspę” i odwiedza naszą Polskę tylko raz w roku.
Niestety tylko raz w roku, ale za to podczas takiego pobytu możemy wspólnie tak jak przed Waldkową emigracją ruszyć wspólnie na rowerki oraz powspominać odbyte wycieczki.
Tym razem jeszcze przed 3 dniowym tradycyjnym wyjazdem w długi sierpniowy weekend (okolice Torunia) udało nam się wspólnie wyskoczyć na chwilkę do ukochanej (mojej i Waldka) Puszczy Kampinoskiej. Radość z wyjazdu bezcenna tym bardzie, że swój pierwszy raz hi hi hi w puszczy odnotowałMarcin zwany Gołąb.
Bardzo mi zależało na tym aby Gołąbkowi spodobała się jazda po puszczańskich szlakach. Dlatego już dużo wcześniej z Waldkiem ustaliliśmy trasę naszego wypadu. Trasę która nam się wydawała najbardziej fajna, ładna, zróżnicowana i która pozwoli naszemu „pierwszakowi” zakochać się w puszczy jak my. Trasa nie za długa nie za krótka lecz w sam raz. Troszkę błotka, ciut piachu, odrobina wzniesień oraz sporo zieleni, która na pewnym odcinku Kacapskiej Drogi z Granicy do Kanału Łasica całkowicie przesłaniała ścieżkę.
Tak jak już kiedyś gdzieś pisałem Puszcza Kampinoska dla mnie to nie tylko sam las, przyroda ale również kawał historii naszego państwa i ogrom ludzkiej tragedii związanej z walką o wolność i niepodległość Polski.
Nie wiem może te dwa elementy jednocześnie docierające do mojej głowy powodują, że czuję się tu inaczej, że jest to jakieś takie miejsce które się nie nudzi, nawet te miejsca które odwiedzam już po raz kolejny. Jadę i wyobrażam siebie co tu się działo, myślę o tych dla których pewnie te ścieżki którymi teraz jeździmy były ostatnią drogą.
Eeeeee dobra dosyć tego wspominania - smutkowania… ruszamy na szlak.

Ruszyliśmy spokojnie, powoli oglądamy, podziwiamy, odwiedzamy ciekawe miejsca i z każdym pokonanym kilometrem widzimy z Waldkiem jak nasz Marcinek dostaje skrzydeł w tej puszczy. Jedzie jak szalony przez wodę, błoto zielsko po szyję .. rwie do przodu z uśmiechem na twarzy i tylko co jakiś czas widzimy go na skrzyżowaniu szlaków z zadowoleniem na twarzy i pytaniem: - gdzie teraz ?????
Na taki odbiór i zapał Marcina do jazdy po puszczy, serca nam się radują i stwierdzamy, że Gołąbek, nasz drogi przyjaciel połknął bakcyla puszczy, złapał przynętę i już chyba nie puści – taką mam nadzieję, bo ciekawych miejsc i wspaniałych szlaków jest jeszcze mnóstwo do objechania.
Cóż można więcej powiedzieć o takim wypadzie.
Miałem wszystko to co mnie cieszy: rower, puszczę i dwóch wspaniałych kompanów, a wiec żyć i się radować z takich chwil.

Trasa: Granica – żółtym – Kanał Łasica – żółtym do niebieskiego – niebieskim do Górek – Górczyńską drogą do zjazdu do Granicy.

Ciekawe miejsca ; Granica, Dąb Powstańców, Wystawka, Kanał Łasica, Sosna Powstańców

Foto:

Dąb Powstańców
Dąb Powstańców © GOZDZIK

Kanał Łasica
Kanał Łasica © GOZDZIK

Pogaduchy nad kanałem
Pogaduchy nad kanałem © GOZDZIK

Sosna Powstańców
Sosna Powstańców © GOZDZIK

Trzech szczęśliwych....... Waldi Goździk Gołąb
Trzech szczęśliwych....... Waldi Goździk Gołąb © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 70.10km
  • Teren 7.20km
  • Czas 03:11
  • VAVG 22.02km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do Łowicza

Sobota, 2 sierpnia 2014 · dodano: 04.08.2014 | Komentarze 3

Tym razem się udało dojechać do celu.
Chociaż muszę powiedzieć, że o poranku to pogoda była taka siebie. Mglisto, zachmurzone niebo, brak słoneczka, ale było cieplutko to fakt. Prognozy nic złego nie zapowiadały wiec w drogę.
Tak mi się chciało już jakiegoś rowerowania (w ostatnie weekendy niestety nie mogłem sobie pozwolić na wycieczki), że na miejsce spotkania z Gołębiem (pod jego blokiem) stawiłem się 30 minut przed czasem, czym dość mocno zaburzyłem przygotowania do wyjazdu, ponieważ Marcin musiał rano, bardzo rano być w pracy i dopiero co wrócił.
To czekamy… znaczy się sam czekam …..no nie ja i mój rower .. to czekamy jednak J
Ruszamy punkt 9.00 do znajdującego się dość blisko w linii prostej Łowicza. Ale linia prosta to nie do końca mi odpowiada wiec troszkę bardziej na około trasa w głowie była wyznaczona. Nawet Marcin w pewnym momencie zaczął się zastanawiać czy aby na pewno my do Łowicza jedziemy… jedziemy jedziemy….. a w głowie .. kurczę jakoś chyba za bardzo na około mnie poniosło, ale spoko już, już jesteśmy na miejscu prawie….
I dojechaliśmy …… odwiedziny w wybranych miejscach: dwa to miejsca pamięci straconych przez moskali powstańców styczniowych 1864, oraz stary rynek z klasycystycznym Ratuszem Miejskim. Potem odpoczynek na pomoście nad Bzurą i do domu.
Nie wiem czy tez tak macie, ale ja mam tak że jak coś jest miłe, fajne, przyjemne to czas zapiernicza dwa albo trzy razy szybciej, a jak jest coś do bani to się wlecze … że łeeeee….
I właśnie tym razem było tak samo .. nie wiem jak i kiedy a tu już 12 chwila moment i 13… i wieczór….a potem to już niedziela….. i tak kolejny tydzień i weekend minął bezpowrotnie. Zostanie tylko na fotkach i w pamięci, oraz mam nadzieję ze tu… przez wiele wiele lat…….
A zapomniałem jeszcze o swojej domowej kronice pisanej ręcznie. Tak ręcznie długopisem, bo stwierdziłem że całkowicie się uwsteczniłem w pisaniu, pisząc tylko i wyłącznie na komputerze. Masakra…. Dlatego od 3 lat bazgram opisy w kajecie. Polecam, naprawdę spora frajda hi hi hi.

Trasa : Głowno – Lubianków – Czatolin – Łyszkowice – Kuczków – Uchań Dolny – Łowicz – Jastrzębia – Pilaszków – Dąbkowice Górne – Rogóźno – Sapy – Strzebieszew – Głowno.

Foto:
W laski miejskim w Łowiczu
W laski miejskim w Łowiczu © GOZDZIK

To włąśnie to cudo - przepraszam za jakość, ale nie było jak go zrobić przy białym niebie
To właśnie to cudo - przepraszam za jakość, ale nie było jak go zrobić przy białym niebie © GOZDZIK

Przy stadionie miejskim OSiR
Przy stadionie miejskim OSiR © GOZDZIK

Tablica na pomniku
Tablica na pomniku © GOZDZIK

Na Nowym Rynku
Na Nowym Rynku © GOZDZIK

Tablica na pomniku
Tablica na pomniku © GOZDZIK

Łowicz - Ratusz
Łowicz - Ratusz © GOZDZIK

Jezioro Okręt w pobliżu Rogóźna - raj dla ptaków
Jezioro Okręt w pobliżu Rogóźna - raj dla ptaków © GOZDZIK

Jezioro Okręt
Jezioro Okręt © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy