Info
Suma podjazdów to 105398 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień2 - 0
- 2026, Marzec3 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Wrzesień2 - 0
- 2025, Sierpień7 - 1
- 2025, Lipiec5 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 0
- 2025, Maj3 - 0
- 2025, Marzec4 - 0
- 2025, Luty1 - 1
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień3 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec3 - 4
- 2024, Czerwiec6 - 0
- 2024, Maj4 - 0
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2024, Luty2 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 0
- 2023, Sierpień5 - 2
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj3 - 0
- 2023, Kwiecień2 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2022, Październik2 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 1
- 2022, Sierpień6 - 0
- 2022, Lipiec4 - 3
- 2022, Czerwiec2 - 0
- 2022, Kwiecień3 - 0
- 2022, Marzec4 - 7
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień2 - 0
- 2021, Sierpień4 - 1
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec6 - 1
- 2021, Maj3 - 1
- 2021, Kwiecień2 - 0
- 2021, Marzec4 - 4
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik3 - 3
- 2020, Wrzesień1 - 0
- 2020, Sierpień8 - 5
- 2020, Lipiec3 - 2
- 2020, Czerwiec3 - 0
- 2020, Maj4 - 0
- 2020, Kwiecień1 - 2
- 2020, Marzec1 - 3
- 2020, Luty1 - 2
- 2020, Styczeń1 - 2
- 2019, Listopad1 - 2
- 2019, Październik2 - 4
- 2019, Wrzesień1 - 1
- 2019, Sierpień2 - 3
- 2019, Lipiec6 - 17
- 2019, Czerwiec4 - 8
- 2019, Maj2 - 7
- 2019, Marzec3 - 8
- 2019, Luty2 - 5
- 2018, Listopad1 - 3
- 2018, Październik1 - 3
- 2018, Wrzesień2 - 3
- 2018, Sierpień3 - 12
- 2018, Lipiec6 - 22
- 2018, Czerwiec1 - 5
- 2018, Maj3 - 11
- 2018, Kwiecień3 - 16
- 2018, Marzec2 - 7
- 2018, Luty2 - 6
- 2018, Styczeń1 - 11
- 2017, Listopad1 - 3
- 2017, Wrzesień2 - 6
- 2017, Sierpień3 - 7
- 2017, Lipiec6 - 6
- 2017, Czerwiec4 - 9
- 2017, Maj3 - 10
- 2017, Kwiecień2 - 9
- 2017, Marzec3 - 16
- 2016, Listopad1 - 1
- 2016, Październik1 - 1
- 2016, Sierpień5 - 19
- 2016, Lipiec4 - 14
- 2016, Czerwiec4 - 17
- 2016, Maj2 - 19
- 2016, Kwiecień2 - 8
- 2016, Marzec2 - 6
- 2016, Luty1 - 1
- 2015, Grudzień1 - 5
- 2015, Listopad1 - 5
- 2015, Październik3 - 14
- 2015, Wrzesień3 - 5
- 2015, Sierpień7 - 21
- 2015, Lipiec5 - 4
- 2015, Czerwiec4 - 9
- 2015, Maj4 - 13
- 2015, Kwiecień4 - 4
- 2015, Marzec5 - 10
- 2015, Luty1 - 2
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad3 - 7
- 2014, Październik2 - 2
- 2014, Wrzesień3 - 11
- 2014, Sierpień8 - 19
- 2014, Lipiec3 - 8
- 2014, Czerwiec3 - 9
- 2014, Maj3 - 6
- 2014, Kwiecień2 - 4
- 2014, Marzec4 - 13
- 2014, Luty2 - 7
- 2014, Styczeń1 - 1
- 2013, Grudzień1 - 7
- 2013, Październik2 - 7
- 2013, Wrzesień1 - 1
- 2013, Sierpień6 - 23
- 2013, Lipiec5 - 16
- 2013, Czerwiec6 - 8
- 2013, Maj7 - 16
- 2013, Kwiecień5 - 11
- 2013, Marzec3 - 15
- 2012, Listopad3 - 10
- 2012, Październik2 - 12
- 2012, Sierpień5 - 19
- 2012, Lipiec3 - 17
- 2012, Czerwiec4 - 4
- 2012, Kwiecień5 - 0
- 2012, Marzec4 - 5
Wycieczki i wyprawy
| Dystans całkowity: | 10667.78 km (w terenie 2868.50 km; 26.89%) |
| Czas w ruchu: | 574:30 |
| Średnia prędkość: | 18.57 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 71.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 48369 m |
| Liczba aktywności: | 125 |
| Średnio na aktywność: | 85.34 km i 4h 35m |
| Więcej statystyk | |
- DST 80.76km
- Teren 29.00km
- Czas 04:35
- VAVG 17.62km/h
- VMAX 33.80km/h
- Podjazdy 178m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Nad Zegrze i po okolicy
Sobota, 17 lipca 2021 · dodano: 21.07.2021 | Komentarze 0
Zachęcenie zeszłoroczna wycieczką przygotowaną przez lenne i
Grzegorza a poprowadzoną m. in. wzdłuż Wisły i w granicach aglomeracji Warszawa
z niecierpliwością czekaliśmy na nową ich propozycję. Tym razem mieliśmy do
wyboru dwie wycieczki w skrócie oznaczone jako Północ lub Południe. Ale za nim
ruszyliśmy na trasę to z niepokojem przez prawie cały tydzień obserwowaliśmy
pogodę tą za oknem i ta w prognozach. Ani jedna ani druga nie napawała
optymizmem. I nawet jeszczew piątek
rano wcale nie byliśmy pewnie że się zobaczymy w sobotę na dworcu Wschodnim w
Warszawie i ruszymy na trasę. Po obejrzeniu kolejnej prognozy, chwyciliśmy się
promyka nadziej na to, że jednak sobotą będzie bez ulew, nawałnic, burz i podobnych zjawisk. Przynajmniej w tej
centralnej części kraju i przynajmniej tak do 15 no może 16 godziny. Z obawy o
to że jednak może coś nas spotkać niemiłego oraz zcharakteru trasy Południe (sporo ścieżek
wśród bujnej przyrody, blisko wody itp.) zdecydowaliśmy się na kierunek
Północny. Szerokie twarde szutry, asfalty i w razie co można się schować tu i
ówdzie.
Czyli Północ.
A co to ta Północ ????
Północ to znaczy kierunek na Nieporęt i Zalew Zegrzyński.
Początek trasy to ścieżki wzdłuż Wisły tuż przy jej brzegu, a potem do samego
Nieporętu wzdłuż kanału Żerańskiego. Bardzo fajna ścieżka, częściowo szutrowa,
a częściowo asfaltowa. Widać że całkowicie rekreacyjna trasa dla rowerzystów,
spacerowiczów i rolkowców (jeśli tak można ich nazwać). Ten 31 kilometrowy
odcinek bardzo mi się podobał. W Nieporęcie zrobiliśmy przerwę nad wodą na mały
odpoczynek w cieniu drzew, jedzenie i uzupełnienie płynów. Droga powrotna to
jednak jazda w samo południe to po pierwsze, a po drugie znacznie więcej
kilometrów. No i oczywiście ewentualneniebezpieczeństwo pogorszenia pogody. Dlatego przerwa nam się należała.
Co też skrupulatnie wykorzystaliśmy.
Ruszamy w drogę powrotna.
W tej części wycieczki Grzegorz przygotował dla nas atrakcję
związane z przejazdem wśród łąk wzdłuż rzeczki Czarnej do granic Rezerwatu
Przyrody Puszcza Słupecka, przejazd przez puszczę, a następnie wizyta w
miejscowości Ossów. Miejscowość ta jest ważnym punktem na mapie historii
Polski. W dniach 14–15 sierpnia 1920 r. pod Ossowem rozegrała się jedna z bitew
znanych jako Bitwa Warszawska. Zakończyła się ona zwycięstwem Polski nad
bolszewikami. W bitwie tej zginął Ignacy Skorupka. Walki upamiętnia kaplica,
Cmentarz poległych w bitwie Warszawskiej, krzyż oznaczający miejsce śmierci
kapelana Ignacego Skorupki i jego pomnik, oraz pawilon historyczny.
To była naprawdę bardzo ciekawa i fajna wycieczka. Różnorodność
nawierzchni, przyroda,ciekawe miejsca,
odrobina historii i miejsc Pamięci Narodowej, doborowa ekipa to wszystko
sprawiło, że nie wiadomo kiedy, a byliśmy już na dworcu i razem z Waldkiem
czekaliśmy na nasz pociąg powrotny. I tu niespodzianka. Jak tylko ruszył pociąg
z warszawy Wschodniej dostaliśmy sms od Grzegorza że dorwała ich potężna ulewa.
Mieliśmy naprawdę wiele szczęścia. Niebiosa się ulitowały nad nami. No bo co to
taka ulewa gdy się siedzi w pociągu lub już prawie widać schronienie w zaciszu
swoich czterech kątów.
Dzięki za super dzień.
Trasa: Warszawa –Brzeziny - Nieporęt – Aleksandrów - Rezerwat Przyrody Puszcza Słupecka – Biedocin
– Nadma – Kobyłka – Turów – Ossów – Zielonka – Rembertów – Warszawa
Foto:
Warszawa © GOZDZIK
Też Warszawa © GOZDZIK
Ekipa nad kanałem Żerańskim © GOZDZIK
Nad Zalewem Zegrzyńskim. I kto tu komu przeszkadza ??? © GOZDZIK
Humory dopisują © GOZDZIK
Na dzikich łąkach przy rzeczce Czarna © GOZDZIK
W rezerwacie ........... © GOZDZIK
Ossów © GOZDZIK
Ossów © GOZDZIK
- DST 75.30km
- Teren 59.00km
- Czas 04:38
- VAVG 16.25km/h
- VMAX 48.00km/h
- Podjazdy 687m
- Sprzęt Góralek
- Aktywność Jazda na rowerze
W cudownej Jurze
Sobota, 26 czerwca 2021 · dodano: 02.07.2021 | Komentarze 1
Od 2019 roku czekałem na taki wyjazd.
Wyjazd w tereny Jury Krakowsko-częstochowskiej.
Zeszłoroczne plany storpedowała pandemia, a raczej strach i obawa przed przywleczeniem czegoś do domu.
W tym roku jest inaczej.
Może obawy i strach jest i to dobrze bo zachowuję czujność, dezynfekcje itp., ale te uczucia są mniejsze. Może a raczej na 100% ma na to wpływ przyjęcie przez nas szczepionki. Nie wynikam w teorie spiskowe i nie spiskowe dotyczące szczepień. Po prostu jesteśmy zaszczepieni i koniec tematu.
Tak, na ten dzień czekałem z niecierpliwością i niestety przez ostatnie wydarzenia pogodowe z wielką niepewnością czy na pewno uda nam się go spędzić tak jak chcemy. Czyli bezpiecznie przemierzając na rowerze jurajskie ścieżki, dróżki i szlaki.
Uwielbiam te wycieczki przygotowane i opracowane przez Darią i Rafała. Mam 100% pewność, że nie będę się nudził na asfaltowych drogach pokonując i zaliczając tylko puste kilometry, że poznam nowe piękne, urocze i niezwykłe miejsca, które są wyjątkowe w swojej postaci lub pozwalają zobaczyć nietuzinkowe krajobrazy z pewnej zdobytej nierzadko na pieszo wdrapując się na skałki wysokości. I tym razem nie zawiodłem się.
Było ciężko, ale tylko chwilami hihihi, było uroczo w większości i było cudownie i wspaniale cały czas. Od chwili startu naszej wesołej ekipy z parkingu nieopodal Olsztyna do powrotu na ten parking. Nie jestem wstanie dokładnie opowiedzieć gdzie dokładnie byliśmy i jak tam się dostaliśmy. Kilka z tych miejsc oczywiście znam i pamiętam z czasów kiedy to sam z Beatką (żona) przyjeżdżaliśmy w jurę na trasy które sam typowałem na dana wycieczkę. Ale to zupełnie inne czasy i inna jazda. Dziś widoki ze Skałek Rajcy i Góry Bukowie oraz szlak Ku Źródłom z Ostrężnika do Złotego Potoku skradły moje serce, ukoiły oczy i zachwyciły na amen. Nie to, że pozostałe miejsca były jakieś złe czy nudne, bo i droga ze Złotego Potoku była super, oczywiście przejazd przez Rezerwat Sokole Góry też wspaniały, ale te miejsca wymienione powyżej po prostu rewelacja.
Czas przeznaczony na dzisiejsze podróżowanie dobiegał końca. Obiadek zjedzony nad stawem Amerykan zwiastował to rychłe zakończenie naszej wspólnej wycieki. Gdy dotarliśmy na miejsce naszej zbiórki byłem trochę zmęczony. Dobra nie trochę tylko całkiem sporo. Ale to zmęczenie było całkiem miłe.
Pożegnanie z Darią, Rafałem i Marcinem, podziękowanie za wspaniały dzień i uroczą wycieczkę, podczas której pokazali mi swoje ulubione miejsca i szlaki definitywnie zakończyło ten wspaniały wyjazd. Teraz już tylko czekała mnie jeszcze droga powrotna całkowicie rozkopaną i modernizowaną autostradą z max prędkością 70 km/h. Masakra.
Dziękuję wam przyjaciele za ten dzionek.
Trasa: szczegółowa trasa jest w opisie u Skowronka. Ja ją opisze tak : cudowne szlaki, drogi, dróżki, szutry, piaski i kamienie na jurajskich terenach.
Foto:
Pielgrzym © GOZDZIK
Gdzieś na szlaku - foto Daria © GOZDZIK
Odpoczynek przy studni Gromadzkiej w Krasawie © GOZDZIK
Na jurajskich szlakach - foto Daria © GOZDZIK
Prawda że ciekawie jest © GOZDZIK - foto Daria
Skały Rajcy i widok z nich © GOZDZIK
Skały Rajcy i Goździk na nich - foto Daria © GOZDZIK
Strażnica Przewodziszowice © GOZDZIK
Góra Bukowie © GOZDZIK
Na Górze Bukowie - Foto Marcin © GOZDZIK
Gdzieś na szlaku - foto Marcin © GOZDZIK
A w oddali Sokole Góry - foto Marcin © GOZDZIK
Gdzieś na szlaku - foto Marcin © GOZDZIK
Złoty Potok © GOZDZIK
Aleja Klonów - Złoty Potok © GOZDZIK
Góra Bukowie - cytując słowa piosenki Pana Z. Wodeckiego - Lubie wracać w strony , które znam. Po wspomnienia zostawionr tam - foto Daria © GOZDZIK
- DST 59.20km
- Teren 12.00km
- Czas 03:11
- VAVG 18.60km/h
- VMAX 34.70km/h
- Podjazdy 250m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Green Velo 2021-Dzień Czwarty
Niedziela, 6 czerwca 2021 · dodano: 24.06.2021 | Komentarze 0
I przyszedł.
Przylazł.
Nikt go nie zapraszał, a nadszedł.
Nadszedł i się panoszy i śmieje mi w twarz.
Ostatni dzień mojego wakacyjnego wyjazdu.
Nie chce cię, idź sobie.
Został i jest.
Tak to już nasz ostatni dzień tegorocznego wałęsania się po Wschodnim Szlaku Rowerowym. Ostatni etap naszej wycieczki to droga do Zwierzyńca, a potem teleportacja do Lublina. I tu muszę od razu wyjaśnić i podziękować. Bo tak jak wyglądał nasz ostatni etap rowerowej podróży w całości zależał od tej teleportacji.
Aby ten dzień był właśnie taki jaki był, czyli spokojny, turystyczny i relaksacyjny to poprosiłem o pomoc mojego przyjaciela od szkolnych ław podstawówki – Przemka. Chodziło o to abyśmy jakoś dostali się (nie na rowerach, ale z nimi) ze Zwierzyńca do Lublina na pociąg do Warszawy. Było to kluczowe wyznawanie na ten dzień bo inaczej doszedłby nam problem z czasem. I pewnie zamiast tych dzisiejszych spokojnych 60 km i odpoczynku w Zwierzyńcu byśmy musieli gnać w kierunku Zamościa aby zdążyć na pociąg do Lublina (a właściwie na pociąg z Lublina do Warszawy). I to kluczowe zadanie Przemek, pomimo tego że nie było go w tych dniach w Lublinie, zorganizował nam razem z Wojtkiem w sposób perfekcyjny. No po prostu Mistrzostwo Świata. Nie wiem jak chłopakom się odwdzięczę. Naprawdę ten przejazd busem ze Zwierzyńca do Lublina pozwolił nam na spokojną jazdę i podziwianie widoków (kto mógł hihihi), odpoczynek i suty obiad w Zwierzyńcu, oraz spokojne oczekiwanie i już wspomnienie tegorocznej trasy na ostatnim przystanku nieopodal dworca w Lublinie.
Przemku, Wojtku bardzo Wam dziękujemy.
A co do dzisiejszej trasy.
Tak jak pisałem powyżej. Spokojna rekreacyjna jazda. Kilka postojów w cieniu i łyk wody na ochłodę w ten słoneczny ciepły i piękny dzień. Przejazd przez Roztoczański Park Narodowy to czysta poezja dzisiejszej drogi. Nie mogłem się napatrzeć na tą wijącą się przez las drogę. Tak prawda trzeba było uważać bo sporo ludzi na rowerach i pieszo poruszało się na tym szlaku, ale i tak był to niezapomniany odcinek dzisiejszej trasy i tegorocznej wycieczki.
I co i koniec.
To co najważniejsze i to co chciałem opowiedzieć to opowiedziałem w tych kilku zdaniach z poszczególnych dni. Nie potrafię tak dobrze oddać w słowach emocji jakie towarzyszą mi kiedy jestem na takim wyjeździe z moją grupa. Nie, nie moją to jest nasza grupa. Grupa ludzi pozytywnie zakręconych i dobrze się czujących razem na szlaku i poza nim (jak się czasami uda spotkać). Dzięki wam za te chwile.
A trasa, szlak ? Znaczy tegoroczny odcinek z Rzeszowa do Zwierzyńca liczący 332 km.
No cóż jak dla mnie rewelacyjny (nic nowego poprzednie były tez takie). Jest wszystko. Drogi asfaltowe, szutrowe, piaszczyste, utwardzone, gliniaste i błotniste, są zjazdy i podjazdy, są widoki, atrakcje, wsie, miasteczka i miasta i są tam ludzie, których się spotyka zagada, pogada i pośmieje. Krótko mówiąc REWELACJA.
Jedynie do czego mógłbym się przyczepić to do, tak mi się wydaje, mniejszej ilości w porównaniu np. z odcinkiem GV jaki robiliśmy w 2018 i 19 roku po Podlasiu znaków GV z oznaczeniem ile km jest do najbliższej większej miejscowości. Takie miałem wrażenie że prawie ich nie było. Oczywiście oznaczenia są ale chodzi mi o oznaczenie z nazwą miejscowości i km do niej. Ale może to tylko się wydaje mi.
Trasa: Jędrzejówka – Narol – Maziły – Wólka Łosiniecka – Susiec – Hamernia – Józefów – Górecko Stare – Florianka – Zwierzyniec Teleportacja do Lublina.
Foto
A za tym laskiem nasza kwatera była © GOZDZIK
Narol - nie ma to jak dobre śniadanko w podróży © GOZDZIK
Gdzieś po drodze na Green Velo © GOZDZIK
Nastąpiła mała pomyłeczka w nawigacji hihihi © GOZDZIK
Roztoczański Park Narodowy © GOZDZIK
W Roztoczańskim PN © GOZDZIK
Roztoczański PN - to naprawdę kawałek pięknej trasy © GOZDZIK
Zwierzyniec - Czarny Staw w Roztoczańskim PN © GOZDZIK
- DST 103.21km
- Teren 21.00km
- Czas 05:33
- VAVG 18.60km/h
- VMAX 42.30km/h
- Podjazdy 633m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Green Velo 2021-Dzień Trzeci
Sobota, 5 czerwca 2021 · dodano: 22.06.2021 | Komentarze 0
Dzisiejszy poranek nie był tak bardzo miły i przyjemny jak wczorajszy. Nie dość że nie było słoneczka, to było raczej chłodno i jakoś tak niemiło. Nie wiem może to też zmęczenie dniem wczorajszym wpłynęło na moje samopoczucie. Nawet śniadanko zjedzone w bardzo przyjemnych okolicznościach przyrody pod wiatą wędkarską nad rzeką Wisznia nie poprawiło mi nastroju. A nawet zrobiło się jeszcze chłodniej i nieprzyjemnie. Zresztą na dziś i tak zapowiadali jakieś deszcze burze ale to bliżej południa miało być, a nie tak od rana. Dobra nie ma co narzekać trzeba ruszać w drogę bo dziś też jest około 100 km do zrobienia, a jak faktycznie nas spotka ulewa z burzą lub burza z ulewą to trzeba będzie się chować a nie jechać.
Ruszamy w drogę.
I właściwie zaraz się zatrzymujemy bo widzimy jakąś tablicę informacyjną, a w oddali jakiś kopiec, góra, wzgórze jest czy coś takiego. Zatrzymujemy się i czytamy. Okazuje się że jest to Kopiec Monastyr, stanowisko archeologiczne objęte prawna ochroną jako obiekt o charakterze grodziska-osady datowanym na XII-XIII w. Zgodnie z informacja na tabliczce obiekt zwiedzamy a raczej oglądamy z pobocza drogi.
Chwila na foto i uciekamy dalej.
Droga raczej spokojna w porównaniu z tym co było wczoraj i przedwczoraj to można powiedzieć że nudna. Ale może to i dobrze należy nam się chwila wytchnienia. Oczywiście wszystko co jest do zobaczenia przy szlaku staramy się zobaczyć i odwiedzić. Cerkwie w miejscowości Wólka Żmijowska oraz Brusno Nowe oczywiście nie zostały pominięte.
Niestety zgodnie z zapowiedziami naszą sielankową dziś jazdę najpierw nawiedził drobny deszczyk, potem grubszy deszczyk a potem i z lewej i z prawej zauważyliśmy wyładowania i usłyszeliśmy grzmoty. Znaczy się idzie burza a tu do najbliższej miejscowości Horyniec-Zdrój jakieś 15 km. Deszcz co raz mocniejszy, burza raczej daleko. Decydujemy się na chwilę przerwy aby zobaczyć w którym kierunku rozwinie się to wszystko. Deszcz pomału ustaje, grzmoty też jakby mniejsze więc nie ma co zwlekać pędzimy do tej miejscowości z nadzieją na: po pierwsze że nas nie dopadnie duży deszcz i burza, a po drugie zatrzymamy się na jakiś obiad bo zaczynają nam kiszki marsza grać. Pierwsza nadzieja się spełniła, druga no i tu zaczyna być kłopot bo w jednej z restauracji wszystko zostało zarezerwowane dla jakieś grupy a do drugiej malutkiej knajpki zajechaliśmy my w 5 osobowym składzie i jeszcze jedna wycieczka z dziećmi małymi i starszymi i tam było z 8 osób. Stolików w ogródku chyba 4 może 5 w lokalu 2 . Kolejka do zamawiania …….. delikatnie mówiąc długaaaaa. Nawet nie chciałem myśleć o tym ile będziemy czekać za zamówieniem, ale nie było wyjścia poczekamy tyle ile trzeba, zjemy bo już naprawdę musimy i ruszymy w dalszą trasę, a przez cały ten czas będziemy wznosić modły aby żadna burza się więcej nie przypałętała. Trudno będzie późno i nie będzie czasu na kolejne postoje i ewentualne zwiedzanie, ale wyjścia nie ma. Zamawiamy.
Mmmmmmm, mniam, mniam, dobre, mmm smaczne… ooooo i prawie dwie godziny zjedliśmy razem z pierogami, flaczkami i innymi całkiem smacznymi potrawami.
Ruszamy i faktycznie już niestety nigdzie się nie zatrzymujemy (nie licząc Brusna Nowego), a dotyczy to miejsca gdzie niedaleko trasy w lesie na wzgórzu Hrebcianka pozostawione są bunkry Linii Mołotowa. Nie są one tuż przy drodze dlatego odpuściliśmy ich odszukanie i zwiedzanie, drugi obiekt to Wodospad Polanka, też niestety w lesie kawałek od szlaku. Szkoda i trudno. Nieraz tak się składa, że nie wszystko się składa w cały i pełny plan wycieczki.
Mkniemy do Narola aby tam zrobić jakieś małe zakupy na kolacje i wrócić 1,5 do miejscowości Jędrzejówka gdzie w agroturystyce Stawiska Nad Tanwią mieliśmy nocleg. I tu nastąpiła kumulacja atrakcji. Nie dość ze gospodarze bardzo mili, grzeczni, uczynni, nie dość że ugościli nas własnej roboty smalcykiem, chlebkiem, kiełbaską i kieliszeczkiem własnego alkoholu to na koniec mogliśmy wygrzać strudzone mięśnie i kości w ogromnej balii z gorącą wodą gdzie wodę podgrzewa się spalanym drewnem pod czy zboku balii. Nie ważne. Wieczór, a właściwie noc, światła zgaszone, świeże powietrze, gorąca woda i my. Błogość czułem w całym ciele. To było naprawdę wspaniałe zakończenie dnia. Relaks, odpoczynek i regeneracja w jednym. Rano czułem się fantastycznie..
PS.
A wracając do tej agroturystyki to naprawdę polecam wszystkim to miejsce. Jest gdzie się wyspać, można rozbić namiot czy hamak, odpocząć i zrelaksować się. Super.
Trasa: Stubno – Hruszowice – Chotyniec – Załazie – Młyny – Budzyń – Kobylnica – Wołoska – Wielkie Oczy – Żmijowiska – Wólka Żmijowska – Krowica – Hołodowska – Budomierz – Huta Kryształowa – Radruż – Horyniec-Zdrój – Nowiny Horynieckie – Brusno Nowe – Stare Brusno – Huta Złomy – Dębiny – Jędrzejówka – Narol – Jędrzejówka.
Foto. 
Kopiec Monastyr © GOZDZIK
Gdzieś na trasie od prawej Lena,Grzegorz,Goździk,Waldek i Andrzej © GOZDZIK
Wólka Żmijowska - cerkiew p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny © GOZDZIK
Gdzieś na szlaku © GOZDZIK
Dopadła nas deszcz © GOZDZIK
Brusno Nowe - Cerkiew Św. Paraskewy © GOZDZIK
W końcu mamy i My © GOZDZIK
Jak się nazywa mural na drewnianej ścianie ??? - Nasza kwatera © GOZDZIK
W tej właśnie bali wieczorem moczyliśmu nasze umeczone mięśnie. A nsz domek w oddali © GOZDZIK
- DST 113.30km
- Teren 16.00km
- Czas 06:35
- VAVG 17.21km/h
- VMAX 71.00km/h
- Podjazdy 1090m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Green Velo 2021-Dzień Drugi
Piątek, 4 czerwca 2021 · dodano: 16.06.2021 | Komentarze 0
Dzisiejszego poranka przywitało nas piękne słoneczko, co zapowiadało ciepły i przyjemny dzień. Chociaż patrząc na profil dzisiejszej trasy robiło się ciepło od samego tego patrzenia. Ale z drugiej strony jak jest podjazd to musi być i zjazd a bonusem w tym wszystkim będą wspaniałe widoki. Ale zanim rozpoczniemy dzisiejszy dzień jazdy to najpierw trzeba znaleźć sklep aby kupić i jak się uda zjeść w miłych okolicznościach otoczenia od razu jakieś dobre pożywne śniadanko. Ten plan udało się zrealizować po kilku kilometrach i to dosłownie kilku.
Najedzeni, wyspani z zapasami picia w sakwach ruszamy w stronę Przemyśla. Do Przemyśla ponoć najgorzej potem to już bułka z masłem. I tej myśli się trzymałem. Byle do Przemyśla.
Długo nie trzeba było czekać na pierwsze wzniesienie. Do Jawarnika Ruskiego gdzie odbiliśmy na Iskań było pierwsze wyzwanie. Rowery z sakwami, niedawno zjedzone śniadanko, kondycja i siły raczej umiarkowane, to wszystko raczej nie pomagało wspinać się szybciej niż kilka km/h. Nie licząc naszego drogiego przyjaciela i dyrektora sportowego tej wyprawy czyli Waldka. No ale funkcja do czegoś zobowiązuje. Z językami do pępka zdobyliśmy szczyt. Co tu dużo gadać widoki wspaniałe. Zachwycamy się i staramy się nie słuchać Waldka który informuje nas że to dopiero początek tego co nas czeka. Chwilo trwaj……. (stoimy i odpoczywamy i patrzymy).
Dobra niestety nie uciekniemy od tego na co sami i to z wielką radością się zapisaliśmy ruszamy dalej.
Ojjjj przyjemnie się pędzi z górki. Szkoda że czas zjazdu jest zupełnie inny niż czas podjazdu i mija tak jak wszystko co jest przyjemne. Czyli migiem. Oczywiście to co można było zobaczyć na szlako zostało zauważone i odwiedzone. Cerkiew Św. Dymitra w m. Piątkowa było jednym z takich miejsc.
Pędzimy dalej.
Pędzimy jak jest z górki, a jak nie to się właściwie wtaczamy, a nie jedziemy.
Kolejne podjazdy. Język już przy kolanach. Jak tak dalej pójdzie to będzie się po asfalcie wlekł. A słoneczko umila, ale nie pomaga.
Iskań – przerwa w cieniu i łapanie równowagi między wdechami i wydechami.
Troszkę płaskiego wzdłuż Sanu pozwala nam na relaksacyjną jazdę i podziwianie tej rzeki i oczywiście krajobrazów. Nie wspominając już o kilku ciekawych mostach przewieszonych na Sanem.
Dobra zrobiło się nudno. Odbijamy od rzeki aby …… tak oczywiście aby zdobyć kolejne wzgórza. Babice, Skopów, Wola Węgierska, Olszany, Zalesie to mieszanka podjazdów i zjazdów. Raz w niebie raz w piekle, góra, dół, 3km/h i … no właśnie i pobity rekord 71 km/h. uffffff ale adrenalina i strach w oczach. Już nigdy więcej, więcej ……
PRZEMYŚL …… jest i jesteśmy głodni jak wilki. Zatrzymujemy się przy kładce pieszo rowerowej w pierwszym napotkanym miejscu z jedzeniem. Nie mamy ani siły ani czasu na zwiedzanie miasta. Jemy, wpadamy na rynek przywitać się z Dzielnym Wojakiem i ruszamy dalej. Jeszcze przed nami ponad 30 km i co prawda po zjedzeniu morale w ekipie znacznie się podniosły, to jednak cały dzień trudnej trasy w pełnym słoneczku zabrało nam sporo sił i ochoty na wałęsanie się po mieście. Trochę szkoda. Trudno. Trzeba będzie tu przyjechać jeszcze raz … kiedyś ……..
Na ostatnich 12 km dopadł mnie mały kryzys i myślałem tylko o wygodnym łóżku w stadninie koni w Stubnie. Jeszcze tylko małe zakupy na mała kolację i lulu.
Dzień bardzo udany. Ciężki, trudny ale wspaniały. Wiele wrażeń, emocji i śmiechu. Żałuje tego, że w Przemyślu to właściwie nic nie zobaczyliśmy. Bo czy tak naprawdę kiedyś tu wrócę ???? penie życia braknie…….. aaa dobra . Kolejny dzień na Green Velo, a raczej z Green Velo zakończony.
PS
Naprawdę za Przemyślem jest prawie płasko hihihi.
Trasa: Siedliska nad Sanem – Jawornik Ruski – Żohatyn – Piątkowa – Tarnawka – Iskań – Bachów – Babice – Półanki – Skopów – Wola Węgierska – Średnia – Wola Krzywicka – Krzywcza – Kupna – Mielnów – Olszany – Zalesie – Prałkowce – Przemyśl – Buszkowice – Bolestraszyce – Wyszatyce – Walawa – Niziny – Chałupki Dusowskie – Nakła - Stubno
Po pierwszym podjeździe © GOZDZIK
Piątkowa - Cerkiew Św. Dymitra © GOZDZIK
Piątkowa © GOZDZIK
Tuż nad Sanem © GOZDZIK
Mosty nad Sanem © GOZDZIK
Dla takich widoków warto się pomęczyć © GOZDZIK
Naprawdę warto © GOZDZIK
I już w Przemyślu © GOZDZIK
Męskie rozmowy © GOZDZIK
I ostatnia przeprawa nad Sanem © GOZDZIK
- DST 55.80km
- Teren 10.00km
- Czas 03:22
- VAVG 16.57km/h
- VMAX 55.20km/h
- Podjazdy 670m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Green Velo 2021-Dzień Pierwszy
Czwartek, 3 czerwca 2021 · dodano: 14.06.2021 | Komentarze 0
I w końcu nadszedł ten dzień. Dzień radosny, dzień wesoły, dzień moich wakacyjnych wojaży. Dzień wyjazdu na pokonywanie kolejnych wspaniałych, nowych i ciekawych odcinków szlaku rowerowego Green Velo.
Tym razem rozpoczynamy naszą przygodę w Rzeszowie i kierujemy się w stronę Zwierzyńca. Ale zanim dojedziemy do tego Zwierzyńca to miałem nadzieję na przeżycie wspaniałych dni w gronie moich przyjaciół.
I nie myliłem się. To były naprawdę cudowne cztery dni i trzy noce, a raczej wieczory spędzone na pogaduchach i dobrej zabawie.
Ale od początku.
Bilety na pociąg Warszawa Wschodnia – Rzeszów zakupiliśmy dokładnie miesiąc wcześniej, więc spokojnie mogliśmy się skupić na czekających nas na szlaku atrakcjach. Tym bardziej, że podróż tym pociągiem trwała ponad 5 godzin. Ale to nie było wcale takie złe, bo chociaż wyspałem się za ostatnie kilka miesięcy. Bardzo cierpię na deficyt snu, ale niestety taki los….. i tyle.
Dojechaliśmy. Uffffff
Wyładunek rowerów i sakw zajął nam dosłownie chwilkę i ruszyliśmy na poszukiwanie szlaku, ale i na malutkie zwiedzanie miasta. Najpierw Rynek, potem Letni Pałac Lubomirskich i na koniec Zamek Lubomirskich. Oczywiście do zwiedzania jest jeszcze mnóstwo, ale my chcemy zwiedzać i poznawać szlak Green Velo i to co jest w jego najbliższym położeniu. Poza tym aby tak naprawdę zwiedzić i poznać duże miasto to trzeba mieć czas, a my go mamy troszkę za mało aby ruszyć w ulice i uliczki Rzeszowa.
Szlak odszukany więc jesteśmy już szczęśliwi i weseli.
Plan na dziś to dotrzeć do Dynowa i tam zrobić zakupy na kolację lub coś po porostu zjeść na mieście a potem pojechać na kwaterkę. A biorąc pod uwagę to, że dziś jest Boże Ciało to może być krucho z tymi zakupami. Oczywiście po drodze to co było do zobaczenia i do pozachwycania się krajobrazem, widokami, przyrodą czy jakimiś zabytkami, nie umknęło naszej uwadze. A widoki po wdrapaniu się na jedno czy drugie wzniesienie były wspaniałe. Chociaż dzisiejsze podjazdy to tylko małe preludium do tego co nas czekało jutro w drodze do Przemyśla.
Nasza kwatera dziś to Siedliska Nad Sanem. Bardzo przyjemna miejscówka z wielkim ternem do rekreacji i odpoczynku nad wodą. Ciche i spokojne miejsce, a wkoło wspaniałe widoki.
Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla nas bardzo wcześnie, dla mnie właściwie to prawie nie zakończył się dzień poprzedni. Bo aby dostać się do Warszawy musiałem wstać o 1.30, dlatego nie siedzieliśmy długo i poszliśmy spać. Jutro czeka nas ciężki dzień ponad 100 km długości i ponad 1000 m w górę. Będzie trochę potu do wylania. Kolejny wspaniały dzień na naszym szlaku Green Velo zakończony. Oczywiście w tym roku to pierwszy.
Trasa: Rzeszów – Budziwój – Błażowa – Ulanica – Dynów – Dąbrówka Starzeńska – Siedliska nad Sanem.
Foto: 
Sochaczew - tu rozpoczynamy naszą przygodę © GOZDZIK
Rzeszów Główny © GOZDZIK - foto Waldek
Nasz Grupa na rynku w Rzeszowie © GOZDZIK
Letni Pałac Lubomirskich w Rzeszowie © GOZDZIK
Rzeszów - Zamek Lubomirskich © GOZDZIK
Gdzieś na trasie © GOZDZIK
Piękne widoki na trasie © GOZDZIK
Gdzieś na trasie © GOZDZIK
Dziś niewielkie podjazdy © GOZDZIK
Dąbrówka Starzeńska © GOZDZIK
Ruiny zamku © GOZDZIK
Zasłużony odpoczynek - Siedliska nad Sanem © GOZDZIK
Na kwaterze © GOZDZIK
- DST 82.80km
- Teren 10.00km
- Czas 04:14
- VAVG 19.56km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 227m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Po Ziemi Łowickiej
Niedziela, 9 maja 2021 · dodano: 11.05.2021 | Komentarze 1
O o taka pogodę to ja lubię.
Słoneczko, cieplutko, milutko, aż się chce z domu wyjść i ruszyć
przed siebie.
Ta wycieczka była już przekładana
kilka razy. A to ze względu na deszcz, a to z powodu braku czasu i
możliwości w danym terminie. W końcu jak się zrobiło ciepło to
nikomu nie pasowało bo mieli inne zobowiązania.
No kurcze jak tak będziemy się
skrzykiwać na wycieczki bo nigdzie razem nie pojedziemy. Więc nie
oglądałem się na moją ekipę i sam w ten piękny słoneczny
dzionek ruszyłem w trasę. Trasa bardzo malownicza bo wiodła przez
pola i sady pobliskich wiosek, które obfitują właśnie w ten
rodzaj gospodarstwa. Ziemia Łowicka to płaskie treny z dużą
ilością łąk, sadów, i pól a co za tym idzie teraz pięknie się
pokrywające kwiatem i soczystą zielenią. Wadą tych terenów jest
natomiast to ze jak wieje wiatr to niestety na tych przestrzeniach
pól i łąk ma się gdzie rozpędzić i droga powrotna z Maurzyc to
w większości walka z pozostaniem na siodełku hihihi. No może
trochę przesadziłem ale ostatnie 15 km to naprawdę walka o
przetrwanie, która chyba trwała ponad godzinę. Takie tempo było.
Maurzyce to niewielka wioska koło
Łowicza, ale z wielkim skansenem, którego odwiedzenie serdecznie
polecam. Ja już tu byłem kilka razy, więc do środka, znaczy na
teren skansenu, nie wchodziłem, ale przed wejściem na ławeczce
odpocząłem, zjadłem popiłem i w drogę. Ale powiem wam że ludzi
to było bardzo dużo. Nie myślałem nawet że tyle narodu tego dnia
się tam zjawi. Ale nie ma co się dziwić. Pierwszy od dłuższego
czasu tak ciepły dzień no i chyba pierwszy dzień luzowania
obostrzeń które nakazywały zamknąć takie obiekty. Chociaż to
jest teren otwarty więc nie wiem czy było to zamknięte czy nie.
Wiem że te budynku do których można było wejść i zobaczyć czy
to izbę chaty wiejskiej czy szkoły na wsi czy kuchni itp. są
zamknięte. Przynajmniej tak jest napisane na stronie internetowej.
Tak jak pisałem wcześniej, większa
część trasy powrotnej była pod wiatr dlatego i przerw było
więcej i dłużej się jechało. Ale i tak frajdę z jazdy w
krótkich spodenkach i koszulce miałem nieziemską. W końcu wyszło
słońce od którego jestem uzależniony i jak go nie widzę to
usycham i mam po prostu doła. Teraz już widzę światełko w
tunelu. Szkoda tylko że nie pojechała ze mną moja Green Velowa
ekipa. Może innym razem, a już na 100% niedługo na szlaku Green
Velo z Rzeszowa do Zwierzyńca.
Trasa : Głowno – Ostrołęka –
Albinów – Domaniewice – Skaratki – Skaratki Pod Lasem –
Traby – Chruślin – Urzecze – Strugienice – Maurzyce –
Szymanowice – Zduny – Jackowice – Dąbrowa – Bogoria Dolna –
Bogoria Pofolwarczna – Bogoria Górna – Sobota – Marywil –
Helin – Mroga – Bielawy – Zgoda – Helenów - Głowno
Foto:
Gdzieś na trasie © GOZDZIK
Też gdzieś na trasie © GOZDZIK
Bzura w okolicy Urzecza © GOZDZIK
Skansen w Maurzycach © GOZDZIK
Niedaleko Soboty © GOZDZIK
Zameczek w Sobocie © GOZDZIK
- DST 70.60km
- Teren 34.00km
- Czas 03:51
- VAVG 18.34km/h
- VMAX 48.10km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 356m
- Sprzęt Góralek
- Aktywność Jazda na rowerze
Leśny ogród, dinozaury i wąskotorówka
Niedziela, 11 kwietnia 2021 · dodano: 12.04.2021 | Komentarze 0
Nie, to nie ja wymyśliłem taki ładny tytuł tej wycieczki. Tytuł, jaki i cała wycieczka, no może nie cała tylko cześć ale o tym zaraz powiem, zostały zaczerpnięte z Przewodnika Krajoznawczo-Rowerowego pt.: „ Okolice Łodzi na Rowerze”. Przewodnika wydawnictwa COMPASS z czystym sercem i sumieniem polecam. W przewodniku tym znajdziemy 19 różnych tras rowerowych rozplanowanych w okolicach Łodzi. Trasy rozpoczynają i kończące się w różnych miastach i miasteczkach które są w województwie łódzkim. I właśnie dziś jedną z tych tras wybrałem . Rozpoczyna się i kończy w miejscowości Brzeziny i nazywa dokładnie tak jak w tytule. A ponieważ do jednego z punktów tej trasy mam od siebie dość blisko bo około 12 km ( w zależności od wariantu dojazdu) to oryginalna trasa wycieczki zwiększyła się o dojazd z domu do Kołacina i powrót z tegoż to Kołacina po zrobieniu opisanej w przewodniku pętelki do domu. Nie wjeżdżałem do samego miasta Brzeziny bo byłem w tym mieście kilkanaście razy, a chore przepisy pandemiczne ponoć nakazują w mieście rowerzystom jeździć w maseczkach. Nie wiem czy tak jest ale wolałem nie ryzykować i do miasta powiatowego nie wkraczać.
Co do samej trasy opisanej wycieczki to mnie się bardzo podobała. Jest mocno zróżnicowana pod względem nawierzchni jak i wysokości. Pomkniemy po asfaltach, ale i po fajnych szutrach i duktach leśnych, pojedziemy troszkę w górę i troszkę w dół, pojedziemy wśród lasów, łąk i sadów. Odwiedzimy Park Jurajsko-Botaniczny „Dino-Park” w Kołacinku, młyn oraz zajazd poczty konnej z 1859 r w Kołacinie, Arboretum i Muzeum Kolejki Wąskotorowej w Rogowie, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Górna Mrożyca, Cmentarz Żydowski w Brzezinach ale i nie tylko bo Muzeum i dom w którym urodził się Pan Zbigniew Zamachowski, a w fundamentach kościoła pw. Św. Ducha wytrawni eksploratorzy mogą odszukać śladów dawnego zamku Lasockich. Dodatkowymi walorami tej trasy są roztaczające się w koło piękne widoki z okolicznych wzgórz, które pokonujemy realizując plan wycieczki. I tylko gdyby nie wiatr wiejący jak szalony na otwartych przestrzeniach to mógłbym powiedzieć że było wspaniale. Ale trasa wycieczki bardzo fajna i urocza. Na 100% będę wpadnie do moich ulubionych na które chętnie zabiorę przyjaciół i znajomych. Przecież przez modyfikację dojazdu do wyznaczonej pętli i powrotu do domu zawsze ta trasa będzie troszkę inna hihihi.
Trasa: Głowno – Grodziski – Janów – Kamień – Karwoszczyzna – Kołacinek – Zacywilki – Stefanów – Przyłęk Duży – Rogów – Romanówek – Wągry – Olsza – Mroga Górna – Rozworzyn – Szymaniszki – Syberia – Kołacin – Nagawki – Dmosin – Dmosin Drugi – Osiny – Głowno
Foto :
W okolicach Kołacinka © GOZDZIK
Rogów - Cmentarz z I WŚ © GOZDZIK
Gdzieś na trasie. W oddali elewatory zbożowe w Rogowie © GOZDZIK
Mroga Dolna © GOZDZIK
Rozworzyn i widok w kierunku Brzezin © GOZDZIK
I jedno z moich ulubionych miejsc w PKWŁ - Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Górna Mrożyca © GOZDZIK
- DST 72.00km
- Teren 5.00km
- Czas 04:09
- VAVG 17.35km/h
- VMAX 41.20km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 206m
- Sprzęt VAMP-irek
- Aktywność Jazda na rowerze
Nasz grupa rozpoczyna sezon 2021
Sobota, 27 marca 2021 · dodano: 29.03.2021 | Komentarze 0
Data rozpoczęcia sezonu rowerowego naszej Grupy Rowerowej Green Velo była wyznaczona już dawno i w żaden sposób nie braliśmy pod uwagę tego, że będzie to czas kulminacji trzeciej fali pandemii. Dlatego z wielkim niepokojem nasłuchiwaliśmy komunikatu o kolejnych obostrzeniach życia w tych ciężkich czasach. Bardzo się baliśmy, że zostanie wprowadzony zakaz przemieszczania się tak jak było to w zeszłym roku. To by nam całkowicie storpedowało naszą wycieczkę, która została wyznaczona drogami i dróżkami Mazowsza.
Ufffff nic takiego nie ogłoszono więc mamy zielone, powiedzmy że lekko zielone światło do tego aby się spotkać (oczywiście w ścisłym reżimie sanitarnym mmmmm) i razem popedałować to tu to tam.
Założeniem wycieczki było zobaczenie kilku dworów i pałaców zlokalizowanych w okolicach Żyrardowa i Mszczonowa z naciskiem na odwiedzenie jednego z kultowych miejsca dla wszystkich fanów serialu Ranczo. A mianowicie serialowy dom, pałac, posiadłość Lucy i Kusego znajdujący się w miejscowości Sokule. I to zamierzenie udało się zrealizować. Co prawda tylko z daleka, zza ogrodzenia i krzaków, bo jest to miejsce prywatne i nie chcieliśmy jakoś mocno komuś paradować pod oknami, ale widziałem, zobaczyłem, wspomniałem Pana Pawła Królikowskiego i niektóre sceny z filmu, które były tu właśnie nagrywane. To naprawdę niesamowite uczucie być w takim miejscu i widzieć na własne oczy to co się widziało w telewizorze. No cóż teraz w planach musi być wycieczka do serca serialu czyli do Wilkowyj, a dokładnie do miejscowości Jeruzal. Może się uda jeszcze w tym roku.
Ale dobra wracajmy do naszej wycieczki. Bo akurat Sokule było ostatnia atrakcją dzisiejszego dnia, a wcześniej były inne miejsca.
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w miejscowości Miedniewice, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej. Zerknąłem tylko na dziedziniec z myślą taką, że jak wrócimy to spróbuję wejść do środka. Ale jak wróciliśmy i zaczęliśmy pakować rowery do auta to lunął deszcz i już mi się nie chciało wychodzić. Trudno może jeszcze kiedyś będzie okazja. Miejsce to jest związane z drzeworytem ludowym z 1674 a przedstawiającym Świętą Rodzinę i przypisywanym mu cudów, potwierdzonych przez biskupa poznańskiego, a dokładnie przez komisję jaka powołał w 1675 r. W podziemnej części sanktuarium znajdują się krypty zakonników reformatów oraz osób związanych z tym miejscem.
Po przywitaniu ruszyliśmy w drogę. W drogę która okazała się dość trudno bo przez większą cześć była po prostu pod wiatr i to czasami jego porywy były naprawdę mocne. W takich okolicznościach przyrody (muszę tu dodać że pomimo wiatru to było bardzo ciepło i przyjemnie) dojechaliśmy do Żyrardowa gdzie odwiedziliśmy Willę Karola Dittricha, Pałacyk Tyrolski, budynki robotnicze przy ul. Narutowicza i Stary Rynek Miasta. Chwilkę pokręciliśmy się po ulicach miasta i ruszyliśmy do Radziejowic gdzie znajduje się zespół pałacowo-parkowy, który również jest związany z pewnym programem telewizyjnym w którym to niesforne dziewczynki uczyły się dobrych manier. W miejscu tym byłem w roku 2006 razem z Waldkiem, kiedy to tak naprawdę rozpoczynałem moja przygodę z trochę poważniejsza turystyką rowerową. Chwilka na podziwianie tego miejsca i w drogę do Grzegorzewic w których znajduje się oczywiście, że pałac hihihi oraz Gospodarstwo Rybackie. Nie ukrywam, że mieliśmy nadzieję, że uda nam się zamówić tam jaką pyszną rybkę - oczywiście na wynos. I udało się. Była pyszna.
Posilenie, wypoczęci ruszyliśmy w dalsza drogę, która od tego miejsca jest już drogą powrotna, ale jeszcze odwiedziliśmy Mszczonów w którym znajduje się Centrum Nurkowania i najgłębszy basen nurkowy w Polsce, a już przy wyjeździe z miasta Dworek Czarneckich. Mona powiedzieć że byliśmy i widzieliśmy. W drodze powrotnej przejeżdżając przez miejscowość Wręcza odwiedziliśmy ruiny pałacu rodziny Kossakowskich. Miejsce bardzo zaniedbane i zanieczyszczone. A opis pałacu na jednej ze stron internetowych Gminy Mszczonów wskazywał na to że obiekt ten był wspaniałą rezydencją :
„Pałac we Wręczy był imponującą rezydencją. Jego wnętrza były luksusowo wyposażone. Biblioteka pałacowa obfitowała w znaczące pozycje literackie. W jednym z salonów stał biały fortepian, którego dźwięki letnimi wieczorami docierały, aż do wiejskich zabudowań. Szlachecka siedziba posiadała własną kaplicę. Zachowane w części do dzisiaj głębokie piwnice służyły jako magazyn żywności i win. Otoczenie pałacu stanowił romantyczny, rozległy park. Pięknie komponował się z nim żyzny ogród oraz stawy rybne „
No cóż tak się dzieje z niektórymi obiektami. Albo nie maja właściciela i upadaj, niszczeją popadają w ruinę i zapomnienie, albo mają właściciela i stają się prywatne i niedostępne. Tak oczywiście są też i takie które można oglądać i zwiedzać tylko nie w czasie pandemii.
Ostatnią atrakcja, a właściwie przed ostatnią był pałacyk z Rancza o którym wspomniałem na początku. O sanktuarium w Miedniewicach też już pisałem na początku. Czyli właściwie można kończyć dzisiejszą wycieczkę.
Fajnie było się spotkać z przyjaciółmi po kilku miesiącach rozłąki. Co prawda brakowało doi pełnego składu Leny i Mateusza, ale i tak było fajnie, wesoło i bardzo przyjemnie. Deszcz który spadł i ochłodzenia jakie z nim przyszło było już po tym jak skończyliśmy jazdę. Chociaż Andrzej i Waldek wracali do swoich domów rowerami, a ja z Grzegorzem samochodami to i tak deszcz nie zrobił chłopakom krzywdy.
Było super.
Trasa : Miedniewice – Starowiskitki – Działki – Żyrardów – Korytów – Tartak Brzózki – Radziejowice – Zboiska – Grzegorzewice – Ciemno-Gnojna – Mszczonów – Marków-Świnice – Wręcza – Aleksandria – Pniowe – Mrozy – Jasionka – Sokule – Starowiskitki – Miedniewice.
Foto:
Sanktuarium w Miedniewicach © GOZDZIK
Żyrardów willa Karola Dittricha © GOZDZIK
Pałacyk Tyrolski © GOZDZIK
Pałac w Radziejowicach © GOZDZIK
Grzegorzewice - Pałac © GOZDZIK
Mszczonów - Dworek Czarneckich © GOZDZIK
Wręcza - ruiny pałacu © GOZDZIK
Sokule - Dworek Lucy © GOZDZIK
- DST 84.50km
- Teren 30.00km
- Czas 04:38
- VAVG 18.24km/h
- VMAX 37.80km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 290m
- Sprzęt Góralek
- Aktywność Jazda na rowerze
Bolomowski Park Krajobrazowy - Chyba cz. 1
Piątek, 9 października 2020 · dodano: 13.10.2020 | Komentarze 2
Był niedawno Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich, a dziś będzie Bolimowski Park Krajobrazowy. Jeden od drugiego niewiele oddalony i jeden i drugi blisko mnie znajduje się ,a oba są mi bardzo bliskie. PKWŁ ze względu na swój wzgórkowaty teren, na swoją bliskość Głowna i ładne i ciekawe krajobrazy, Bolimowski przede wszystkim ze względu na historie I WŚ gdzie na linii Rawki od grudnia 1914 do lipca 1915 roku przebiegała linia frontu, ale i samego charakteru miejsca niby płaskiego, a jednak bardzo ciekawego i spokojnego nawet poruszając się asfaltowymi drogami między lokalnymi wioskami.
Pomysł i trasę dzisiejszej wycieczki zaproponował Waldek i wytyczył ją tak abyśmy zwiedzili i poznali puszczę w linii północ -południe. Pomysł ten jak się okazało na koniec wycieczki miał drugie dno. A mianowicie już na samym początku wycieczki w głowie Waldka rodziła się myśl drugiej części zwiedzania Parku przebiegającej w linii wschód-zachód. W ten oto sposób bardzo dokładnie zwiedzimy i poznamy ten utworzony w roku 1986 Park Krajobrazowy. I to zwiedzimy we wszystkich kierunkach będąc w najdalszych punktach parku na wschodzie, zachodzie południu i północy. Taki mamy plan i nadzieję, że uda się to zrobić jeszcze w tym roku, kiedy to las przywdziewa kolorowy płaszcz jesieni.
Nietypowy dzień na wycieczki, bo to pracujący piątek, to i niestety było nas tylko dwóch mogących przemierzać te leśne i wiejskie drogi, dróżki i dukty.
Niesamowity klimat tajemniczości i niedostępności stwarzał dzisiejszego dnia leciutko padający deszczyk, gdzieniegdzie występująca delikatna mgła i oczywiście Rawka, która sama w sobie jest rezerwatem więc wyglądało to wszystko bajecznie.
Trasa: Nieborów – Budy Grabskie – Ruda – Samice – Kamion – Suliszew – Stara Rawa – Nowy Dwór – Raducz – Psary – Dzwonkowice – Doleck – Jeruzal – Patoki – Sewerynów – Budy Grabskie – Joachimów Mogiły – Bolimów – Nieborów.
Foto.
Gdzieś na szalki w Bolimowskim PK © GOZDZIK
Ojjjj bujała się kładeczka bujała © GOZDZIK
Dzika i tajemnicza Rawka © GOZDZIK
Kapliczka w środku puszczy © GOZDZIK
Niesamowicie bajeczne miejsce © GOZDZIK
Stara Rawa - Grodzisko © GOZDZIK
Idę się wprosić na biesiadę do grodziska © GOZDZIK
I takie miejsca też są w Bolimowskim PK © GOZDZIK
I na koniec Pałac w Nieborowie © GOZDZIK



