Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2022

Dystans całkowity:385.50 km (w terenie 106.00 km; 27.50%)
Czas w ruchu:21:29
Średnia prędkość:17.94 km/h
Maksymalna prędkość:39.70 km/h
Suma podjazdów:1622 m
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:64.25 km i 3h 34m
Więcej statystyk
  • DST 56.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 18.67km/h
  • VMAX 36.40km/h
  • Podjazdy 244m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podlaski Szlak Bociani - Dzień 4

Wtorek, 30 sierpnia 2022 · dodano: 14.09.2022 | Komentarze 0

Jak ja nie lubię takich dni. Dni gdy kończy się wyprawa rowerowa. A dziś to już podwójnie nie lubię tego dnia. Bo wyprawa się nie kończy. Wyprawa kończy się dla mnie. Dziś pożegnam Waldka i Grzegorza i ja pojadę w stronę Białegostoku, a moi przyjaciele w stronę końca Podlaskiego Szlaku Bocianiego. Ale zanim nastąpi pożegnania czas to jeszcze przejedziemy wspólnie parę kilometrów naszym szlakiem i zjemy pod sklepem śniadanko w terenie.
Noc była spokojna. Nad ranem zaczął się trochę trzepotać namiot.
Wyjrzałem.
I niebo niestety nie zapowiadało nic dobrego na dzisiejszy dzień. Chociaż to była dopiero 5 rano wiec może jednak się przetrze bo wiatr wiał dość silny. Dobra na razie nie ma co się przejmować. Jeszcze przynajmniej 2 godziny snu.
Gdzieś około 6 rano.
Głośno jak na wielkiej pardubickiej.
Co u licha jest???
Ponownie zapuszczam żurawia z namiotu.
I co widzę. Stado koni przemyka w pobliży namiotów. Pewnie na pastwisko gdzieś.
Dobra poszły.
Za chwile szczekanie, ujadanie tumult kopyt.
Co tym razem?
Tym razem krowy pędzone są też w tą samą stronę co konie. Za chwile kolejne stado i kolejne. No jak nic jesteśmy na śniadaniowym szlaku zwierząt zagrodowych.
Nie było szansy na dalszy sen.
To urok spania na dziko.
Widok na rzekę, wschodzące słońce, zwierzęta i przyrodę budzącą się ze snu. Tak jak my. Fajne doświadczenie, fajna pobudka.
Dobrze, czas zebrać manatki, posprzątać nasze obozowisko, zabrać śmieci i ruszyć dalej.
Ruszamy na szlak do wioski Stękowa Góra.
Po pierwsze tu jest najbliższy sklep, po drugie tu się rozstaniemy, a po trzecie ta wioska jest dla nas symbolem. Miejscem niezwykłym z punktu widzenia tego co nas dzisiaj łączy,
W 2018 roku, kiedy to Waldek, Andrzej i ja ruszyliśmy pierwszy raz szlakiem Green Velo i zatrzymaliśmy się na jeden z postojów właśnie w Stękowej Górze, pierwszy raz spotkaliśmy i zamieniliśmy kilka słów z Leną i Grzegorzem. Przez kolejne 3 dni czasami gdzieś na szlaku się spotkaliśmy i pogadaliśmy. Dziś razem z Leną i Grzegorzem tworzymy jedną paczkę i wspólnie obmyślamy plany kolejnych wspólnych już wypadów. Takie przypadkowe, niewinne spotkanie pod wiejskim sklepikiem w Stękowej Górze zaowocowała przyjaźnią, która mam nadzieję będzie trwała latami. Dziś w tym dla nas symbolicznym miejscu jemy śniadanko i się żegnamy. Chłopaki ruszaj dalej Podlaskim Szlakiem Bocianim do Stańczyków, a potem za kilka dni do Suwałk. A ja najpierw szlakiem GV do Tykocina, potem Obwodnicą rowerową Narwiańskiego Parku Narodowego do miejscowości Choroszcz, gdzie ponownie wpadam na szlak GV, który doprowadza mnie pod same drzwi Stacji PKP w Białymstoku.
Cała dzisiejsza 56 kilometrowa trasa to uciekanie przed deszczem który niewątpliwie mnie gonił i się zbliżał. Co prawda chmury nie wyglądały bardzo złowrogo, ale było widać jak gdzieniegdzie pada deszcz. I można powiedzieć, że prawie mi się udało. Drobny deszczyk złapał mnie w miejscowości Choroszcz, a następnie już w Białymstoku gdzie podczas obiadu zastanawiałem się czy ruszyć do centrum na zwiedzanie. Czasu do pociągu miałem prawie 3 godziny więc jak najbardziej zasadne byłoby to wyzwanie, ale deszcze skutecznie wybił mi ten pomysł z głowy. Nie chciało mi się potem siedzieć w mokrych ciuchach w pociągu.
Zostałem więc w lokalu i wspominałem te wspólnie spędzone 3 dni.
Czas na małe podsumowanie mojej pierwszej namiotowej wycieczki.
Ale może najpierw o szlaku.
Jak dla mnie troszkę słabo oznaczony. W niektórych newralgicznych miejscach nie było oznaczenia, lub było ono mało widoczne. Oczywiście są oznaczenia na szlaku, ale w tej chwili mogę porównać je z oznaczeniem szlaku GV, które dla mnie na Podlasiu jest idealne. Widoczne i jednoznaczne w newralgicznych miejscach. Natomiast Podlaski Szlak Bociani nie jest tak wyrazisty. Ale generalnie oznakowanie jest.
Trasa. No jak dla mnie kwintesencji wyprawy rowerowej. Były, asfalty, szutry, dukty leśnie, piach, tarka, podjazdy, zjazdy. Było wszystko aby nie czuć asfaltowej nudy.
Cudownie poprowadzony szlak. Oczywiście moja opinia dotyczy tylko tej części co jechałem. Jak było od Carskiej Drogi to nie wiem. Mogę się tylko domyślać, bo trochę ten szlak pokrywał się ze szlakiem GV z 2018 roku, a poza tym chłopaki przesyłali mi zdjęcia z trasy, które tylko potwierdzały moje przypuszczenia co do dużej atrakcyjności szlaku.
Tak czy siak mam nadzieję ze kiedyś wrócę na ten szklak i przejadę go całego. Dziś mogę z czystym sercem polecić Podlaski Szlak Bociani.
Kwatery. Znaczy bazy noclegowe. Całą szkołę średnia i pierwsze dwa lata studiów spędzałem wakacje pod namiotem. A to na obozach, a to wyjeżdżając z paczką pod namiot nad morze czy jezioro na kilka dni. Wówczas mając lat 16-22 to była niesamowita frajda. Dziś mam 52 lata i ……. Kurcze fajnie było. Podobało mi się. Tak wiem nie wiadomo czy tak samo by mi się podobało jakby co noc lało, była burza itp. Ale wówczas to pewnie byśmy szukali kwatery jakieś agroturystyki, anie spali nad brzegiem rzeki pod drzewami. A że była tak pogoda jak była (Waldek i Grzegorz spędzili kolejne noce pod namiotem i w hamaku) to mogliśmy korzystać z dobroci natury, dzikiego obozowania i wstawania ze zwierzakami hihihi.
Zdecydowanie piszę się na kolejny taki wyjazd. Musze tylko trochę re-konfigurować swój sprzęt w szczególności sakwy (będą ciężkie negocjacje w domu) co mi pozwoli na pozbycie się worka leżącego w poprzek bagażnika i sakw czyniąc je bardzo mało dostępne podczas postoju. I będzie wówczas super.
Waldek, Grzegorz bardzo Wam dziękuję za te 3 dni sielanki, trzy dni oderwania od rzeczywistości, kłopotów, problemów, pracy, trzy dni śmiechu i radości. Przepraszam, że trochę odstawałem, ale ten sezon jest dla mnie całkowicie stracony. No może nie cały ale początek był do bani i brak jazdy wychodził na trasie.
No to by było na tyle.

Trasa: Zajki – Stękowa Góra – Łoś-Toczyłowo – Hermany – Nieciece – Tykocin – Siekierki – Złotoria – Choroszcz – Barszczewo – Sikorszczyzna – Białystok

Foto:
Koni mi sie nie udało złapać bo mnie zaskoczyły, ale mućki i owszem
Koni mi się nie udało złapać bo mnie zaskoczyły, ale mućki i owszem © GOZDZIK

Widok na nasze miejsce biwakowe. Było naprawdę urocze. Foto Waldek
Widok na nasze miejsce biwakowe. Było naprawdę urocze. Foto Waldek © GOZDZIK

Stękowa Góra i nasz symboliczny sklep. Dziś jako sklep pożegnalny.
Stękowa Góra i nasz symboliczny sklep. Dziś jako sklep pożegnalny. © GOZDZIK

W Tykocinie
W Tykocinie © GOZDZIK

I jeszcze jedno z Tykocina
I jeszcze jedno z Tykocina © GOZDZIK

W Białymstoku niedaleko PKP - To już jest koniec.
W Białymstoku niedaleko PKP - To już jest koniec. © GOZDZIK




  • DST 75.50km
  • Teren 12.00km
  • Czas 04:18
  • VAVG 17.56km/h
  • VMAX 36.40km/h
  • Podjazdy 254m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podlaski Szlak Bociani - Dzień 3

Poniedziałek, 29 sierpnia 2022 · dodano: 12.09.2022 | Komentarze 0

Aby przejść do opisu dzisiejszego dnia. Musze cofnąć się we wspomnieniach do roku 2018. W którym to roku wyruszyliśmy pierwszy raz na szlak Green Velo. Trasa tamtej wycieczki prowadziła z miejscowości Łapy do Suwałk. Główna atrakcję dnia pierwszego tej wycieczki miała być przeprawa kładkami z Waniewa do Śliwna i dotarcie do szlaku GV w okolicy miejscowości Rogowo-Kolonia. Niestety pech chciał, że wówczas z tego co pamiętam, kładki były w remoncie. I główna atrakcja musiała zostać ominięta. Alternatywną trasą był wówczas właśnie Podlaski Szlak Bociani, którym dotarliśmy do miejscowości Saniki. Dziś po 4 latach od tamtej wycieczki udało się wskoczyć na upragnione przez mnie ( tak to ja trułem ekipie o tym aby wrócić tu i zaliczyć ta atrakcję) kładeczki. Dlatego tym razem ze szlaku bocianiego odbijamy w Waniewie i ponownie spotkamy się z nim w miejscowości Saniki zaliczając niezliczony fragment GV z roku 2018. Czyli można powiedzieć że dzisiejsza wycieczka spięła dwa szlaki.
O to tytułem wprowadzenia.
A teraz dzień 3 naszej wycieczki.
Ponieważ dzisiejsza noc spędziliśmy na kampingu gdzie była również restauracja pozwoliliśmy sobie dziś na odrobinę luksusu i zjedliśmy śniadanko właśnie tam. Miejsce to nazywa się Bajdarka.
Bardzo fajne miejsce.
Dostęp do toalety, prysznica, a nawet (ale to chyba za dodatkowa opłatą) sauny i bali z gorąca woda jest.
Śniadanko w postaci szwedzkiego stołu za opłatą rzędu 30 zł i jesz ile się zmieści w brzuszku. Mogę polecić to miejsce.
Ruszamy na szlak. Dziś jestem bardzo podekscytowany i już nie mogę się doczekać kiedy dotrzemy do Waniewa a następnie będziemy się przeprawiać przez Narew. Dodatkowej pikanterii i pewnej dozy grozy do dnia dzisiejszego dodaje pogoda. Ma padać może i zagrzmi. Ale co nie ma co się bać trzeba ruszać na szlak co będzie to będzie.
Nawet nie wiem kiedy i jak, a stanęliśmy w Waniewie przed pierwszą pływającą kładką.
Oooooo jest ekscytacja. Pierwszy złapałem się za łańcuch i przyciągnąłem kładeczkę. Ale fajnie hihihihi. Cieszyłem się jak dziecko. Rowery zładowaliśmy i ruszamy. Super. Krótko, niewiele co widać ale fajnie. Teraz odcinek kładki stacjonarnej. Kilka zakosów, skrętów i jesteśmy na wieży widokowej. Tu postanawiamy spędzić dłuższy czas. Nasycić się widokiem, ukoić spokojem i ciszą. O matusiu jak tu było cudownie. Zapomnieliśmy o płynącym czasie i totalnie się nie nudząc spędziliśmy tu chyba 2 godziny, albo i lepiej.
Trzeba było się w końcu zebrać i ruszać dalej w drogę. W drogę podczas której prawie do samego Tykocina towarzyszył nam deszcz. Na początku większy, który przeczekaliśmy pod drzewami, nie wiedząc, że 100 m dalej jest piękny i suchy MOR, albo mniejszy, który całkowicie zignorowaliśmy i jechaliśmy sobie dalej. Tą sielska podróż niestety przerwały nam dwa kapcie jakie złapał Waldek w swojej maszynie. Ale doświadczenie w tego typu naprawach chłopak ma więc przy delikatnej pomocy Grzegorza awarie te usunięto w mig.
W Tykocinie podstawową sprawa do załatwienia były zakupy na nasz dzisiejszy biwak na dziko, oraz zjedzenie dobrego obiadu. Wybór padł na Alumnat. To kultowe miejsce w którym kręcono sceny do filmu U Pana Boga w …….. . To miejsce to restauracja Pani Struzikowej i potem jej faceta czyli „Bociana” hihihihi.
Niestety Pani Halinki Struzikowej nie zastaliśmy. Ale obiad był zacny.
Został już tylko kilkanaście kilometrów do naszego wypatrzonego na mapie obozowiska. Musimy ruszać bo nie wiadomo jak ono w rzeczywistości i teraźniejszości wygląda. Przede wszystkim czy są te drzewa i czy odległość miedzy nimi pozwoli Waldkowi rozłożyć hamak. Miejsce to wyglądało na zdjęciach i różnych obrazach w sieci na idealne, ale jak będzie to się okaże. Dlatego nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższy pobyt w Tykocinie. Zresztą nie było też i po co. Tykocin zwiedziliśmy w 2018 roku. Uliczki, plac, zamek wówczas mieliśmy sporo czasu.
Muszę się tu przyznać, ze na tym ostatnim kilku kilometrowym odcinku szlaku dopadł mnie mały kryzys. Kiepsko mi się jechało i zostawałem dość mocno. Wychodzą braki w tegorocznym jeżdżeniu. Oj wychodzą. Żal patrzeć.
Ale w końcu docieramy na miejsce. Tuż nad brzegiem rzeki Narwi. Wspaniałe miejsce. Teraz tylko my z Grzegorzem czekamy nie rozkładając sprzętu, aż Waldek dokona pomiarów.
Jest prawie ze git. Zostajemy. Huraaaaaa bo chyba bym już nie dał rady jechać dalej.
Zakładamy obóz nr 3. Wskakujemy do rzeki na kąpiel, potem malutka przekąska z odrobiną zupy chmielowej i idziemy spać.
To moja ostatnia nocka pod namiotem i jutro ostanie 7-8 km z moimi przyjaciółmi Waldkiem i Grzegorzem. Jutro chłopaki pojadą dalej Podlaskim Szlakiem Bocianim, a ja wrócę do Białegostoku, a potem do domku.
Na koniec może małe podsumowanie dotyczące kładek. Niewątpliwie jest to atrakcja niesamowita, niewątpliwie wygląda to fascynująco. Ale czy przyjechałbym tu jeszcze raz ??? Nie wiem. Zobaczyć, przejść i przepłynąć raz jak najbardziej tak. Czy kolejny raz ????? Może inna pora roku. Może wczesną wiosną. Takim początkiem maja. Dziś no cóż kładka i pomosty wśród ogromnej łąki. Oczywiście ma to swój urok i czar. Ale raz chyba wystarczy.
I drugie spostrzeżenie które dotyczy samego załadowani się z rowerem objuczonym w sakwy i namiot na ruchoma kładkę i zejścia z niej. Nas było trzech jeden trzymał pomost drugi podawał rowery trzeci je odbierał. Przy takim niskim stanie wody i taka dużą różnicą wysokości miedzy kładką pływającą, a pomostem stałym samemu ta operacja wymagałaby naprawdę dużej zręczności, siły i szczęścia. Nie byłaby to z pewnością łatwa i przyjemna operacja.
Dobra to co dzień zakończony.
Kolejny wspaniały, ciekawy i radosny dzień na Podlaskim Szlaku Bocianim.

Trasa: Suraż – Turośń Dolna – Bacity – Wólka Waniewska – Jeńki – Waniewo – Śliwno – Rogowo-Kolonia – Pańki – Rzędziany – Leśniki – Saniki – Tykocin – Tatary – Piaski – Łazy Duże – Zajki.

Foto:
Suraż - Bajdarka. Maszyny gotowe do drogi, a my na śniadanku
Suraż - Bajdarka. Maszyny gotowe do drogi, a my na śniadanku © GOZDZIK foto Waldek

Bajdarka. Na polu namiotowym
Bajdarka. Na polu namiotowym © GOZDZIK foto Waldek

Wólka Waniewska - Miejsce Pamieci Narodowej
Wólka Waniewska - Miejsce Pamięci Narodowej © GOZDZIK

Na szlaku
Na szlaku © GOZDZIK

Waniewo tuż przed przeprawą
Waniewo tuż przed przeprawą © GOZDZIK foto Waldek

Od lewej Waldek, Goździk, Grzegorz na kładkach Waniewo-Śliwno
Od lewej Waldek, Goździk, Grzegorz na kładkach Waniewo-Śliwno © GOZDZIK foto Waldek

Na kładkach Waniewo - Śliwno
Na kładkach Waniewo - Śliwno © GOZDZIK

Tu była baza na odpoczynek i regeneracje.
Tu była baza na odpoczynek i regeneracje. © GOZDZIK

Widok z wieży widokowej
Widok z wieży widokowej © GOZDZIK

Tablica informacyjna przy wieży
Tablica informacyjna przy wieży © GOZDZIK

I zaczęło padać. A tam w dole za Waldkiem jest MOR
I zaczęło padać. A tam w dole za Waldkiem jest MOR © GOZDZIK

Pierwsza awaria. Za kilka kilometrów była następna.
Pierwsza awaria. Za kilka kilometrów była następna. © GOZDZIK

Tykocin i Alumnat
Tykocin i Alumnat © GOZDZIK

Baza nr 3 założona
Baza nr 3 założona © GOZDZIK

Wieczorne mycie
Wieczorne mycie © GOZDZIK

Słonko kładzie się spać, a my zasiadamy do nocnych rozmów Polaków
Słonko kładzie się spać, a my zasiadamy do nocnych rozmów Polaków © GOZDZIK




  • DST 75.70km
  • Teren 25.00km
  • Czas 04:17
  • VAVG 17.67km/h
  • VMAX 30.10km/h
  • Podjazdy 246m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podlaski Szlak Bociani - Dzień 2

Niedziela, 28 sierpnia 2022 · dodano: 11.09.2022 | Komentarze 0

Powiem tak.
Fajnie jest obudzić się w ciepłym łóżeczku pod miła kołderka. Miło jest po obudzeniu pójść pod prysznic. Ale nie ma nic bardziej ekscytującego jak wstać rano odsunąć ekspres namiotu i widzieć słońce, słyszeć szum rzeki, śpiew ptaków, rześkie miłe poranne powietrze. Oczywiście jest to tez cudownie miłe gdy jest ciepło, świeci słońce. Jak będzie jak będzie padało, będzie zimno i chłodno ?????? Na razie nie wiem. Penie mniej miło ale myślę, że równie ekscytująco.
Dobrze. Moja pierwsza po blisko 30 latach noc w namiocie przebiegła bez kłopotów. Wstałem rześki, bez żadnych bólów pleców, szyi, rąk czy też innych członków ciała.
Od rana polecieliśmy do sklepiku po zakupy na śniadanko, które zjedliśmy nad brzegiem rzeki w słonku i przy szumie przepływającej rzeki.
Chwila na pakowanie, zwijanie obozowiska, sprzątanie wszelkich oznak naszej bytności tu i ruszamy w drogę.
Już po kilku minutach jazdy wiedzieliśmy, że dziś słonko da nam w kość. Jednak na koniec dnia okazało się, że słonko miało po drodze jeszcze kompanów w postaci piachu i szutrowej „tarki”. No cóż było trzech na trzech. I wygraliśmy tą walkę.
Dzisiejszym motywem przewodnim naszej wycieczki, oprócz oczywiście tytułowego szlaku, można śmiało powiedzieć że była rzeka Narew, którą kilka razy przekraczaliśmy. I właściwie cała dzisiejsza trasa biegła w mniejszej lub większej odległości od niej. Niesamowitą atrakcją było przejście przez kładkę nad rzeka, która nie budziła naszego zaufania. Bo choć była to kładka stacjonarna to jednak dość ruchoma, ale się udało.
Druga atrakcja dnia to pobyt w wiosce Trześcianka, która jest nazywana Kraina Otwartych Okiennic. Tu udało nam się zjeść naprawdę bardzo dobry swojski obiad w przeuroczym miejscu. Swojskim, prostym i klimatycznym miejscu. W takich miejscach obiad smakuje inaczej. Domowo
To był wspaniały dzień. Pełen wrażeń, emocji (przejście przez kładkę z objuczonym rowerem to naprawdę wyzwanie), pięknych widoków, obcowania z przyrodą, śmiechu i radości. Ciężki dzień i wymagająca trasa. To prawda, ale było pięknie i sympatycznie.

Trasa: Narewka – Zabłotczyzna – Podlewkowie – Podochrymy – Eliaszuki – Suszcza – Bieńdziuga – Odrynki – Bruszkowszczyzna – Narew – Ancuty – Trześcianka – Puchły – Kaniuki – Zajączki – Czerewki – Doktorce – Suraż

Foto:
Narewka - chwila zadumy przed ruszeniem na trasę dnia 2 - foto Waldek
Narewka - chwila zadumy przed ruszeniem na trasę dnia 2 - foto Waldek © GOZDZIK

Na szlaku foto Waldek
Na szlaku foto Waldek © GOZDZIK

Gdzieś na szlaku
Gdzieś na szlaku © GOZDZIK

Ruchomy, choć stacjonarny moztek nad rz. Narew - foto Waldek
Ruchomy, choć stacjonarny mostek nad rz. Narew - foto Waldek © GOZDZIK

Trześcianka - nasza jadłodajnie - foto Waldek
Trześcianka - nasza jadłodajnie - foto Waldek © GOZDZIK

W oczekiwaniu na obiadek - Trześcianka
W oczekiwaniu na obiadek - Trześcianka © GOZDZIK

Yrześcianka Cerkiew św. MIchała Archanioła
Trześcianka Cerkiew św. Michała Archanioła © GOZDZIK

Nie może zabraknąć okiennic - Trześcianka
Nie może zabraknąć okiennic - Trześcianka © GOZDZIK

I może jeszcze jedno, a było tego bardzo dużo - Trześcianka
I może jeszcze jedno, a było tego bardzo dużo - Trześcianka © GOZDZIK

Tareczka na szlaku - foto Waldek
Tareczka na szlaku - foto Waldek © GOZDZIK

Suraż - baza nr 2 założona tuż nad rzeką Narew
Suraż - baza nr 2 założona tuż nad rzeką Narew © GOZDZIK

A to widok tuż przy namiocie - Suraż
A to widok tuż przy namiocie - Suraż © GOZDZIK




  • DST 72.10km
  • Teren 43.00km
  • Czas 03:49
  • VAVG 18.89km/h
  • VMAX 34.80km/h
  • Podjazdy 360m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podlaski Szlak Bociani - Dzień 1

Sobota, 27 sierpnia 2022 · dodano: 07.09.2022 | Komentarze 0

Nie udało się pojechać z ekipą w czerwcu szlakiem Green Velo (kolejnym jego odcinkiem z Rzeszowa do Końskich)
Nie udało się pojechać z ekipą na wycieczkę szlakiem Kanału Elbląskiego.
Została już ostatnia w tym roku wycieczka hamakowo-namiotowa. I tak bardzo bałem się, że też nie uda mi się pojechać na tą wycieczkę, że nawet w piątek wieczorem nie wierzyłem w to, że rano jadę. To ostatnia dłuższa wyprawa opracowana i zaplanowana przez Waldka.
Kierunek to oczywiście jego, ale i moje ulubione tereny. Czyli Podlasie.
Pomysł na tą ostatnią wyprawę to przejechanie całego (plus małe dodatki na dojazdy ze stacji i do stacji PKP) Podlaskiego Szlaku Bocianiego. Jest to najdłuższy wytyczony i oznakowany turystyczny szlak na Podlasiu. Liczy on blisko 413 km. .
Szlak biegnie z Białowieży do Stańczyków. Nasza trasa miała początek w miejscowości Czeremcha, a koniec w Suwałkach, a w środku był nasz bociani szlak. Bohater naszej wycieczki. Wycieczka opracowana i zaplanowana na 7 dni. Ja niestety z przyczyn ................... życiowych mogłem Waldkowi i Grześkowi towarzyszyć tylko przez pierwsze 3 dni. Czwartego dnia musiałem już odbić ze szlaku i wracać do Białegostoku na pociąg do Łodzi.
W tym miejscu muszę jeszcze powiedzieć, aby dopełnić całego obraz wyprawy, że ta wyprawa to kolejny szczebel w mojej edukacji, w moim rozwoju turystyki rowerowej, kolejny etap. Bo jest to maja pierwsza wyprawa z namiotem. Tak, tak jeszcze dwa lata temu mówiłem, że jestem za stary aby po całym dniu jazdy na rowerze rozbijać gdzieś w krzakach namiot i iść spać. Bez kąpieli w ciepłej wodzie, bez miękkiego i ciepłego łóżeczka w miłym pokoiku. Co się dzieje????????
Czy mi się podobało ?? Czy po powrocie namiot i pozostałe gadżety turystyczne wylądowały w koszy ??? Czy w przyszłym roku będę czekał z niecierpliwością na wycieczkę hamakowo-namiotową ????   o tym będzie w ostatnim odcinku relacji.

Do Czeremchy przybywamy dzięki uprzejmości  PKP trochę po g. 11.
Drobne zakupy w najbliższym sklepie i już ruszamy na szlak. Dziś niestety mało czasu na rozrywki i spokojna jazdę. Trzeba dotrzeć do zaplanowanego w Narewce miejsca biwakowania, a przecież po drodze mnóstwo atrakcji, a droga wcale nie asfaltowa przez cały czas. 
Nie trzeba było robić wielu kilometrów, aby poczuć smak i klimat Podlasia. Dosłownie po kilku kilometrach wjechaliśmy na cudowne szutrowe drogi biegnące przez spokojne pola, łąki i lasy. Spokój, cisza, bezkresna przyroda, to bieguny które przyciągają w te rejony Polski. Ja wiem, że bieguny są dwa, ale tu jest ich całe mnóstwo i przyciągają.
W Białowieży tuż przy miejscu gdzie rozpoczyna się szlak zrobiliśmy sobie przerwę na obiadek. Urzeczeniu pięknem i potęga lasów Puszczy Białowieskiej  przerwa przeciągnęła nam się odrobinę.
Przywitanie z naszym szlakiem i ruszamy do Narewki, gdzie nad brzegiem rzeki Narewki czekał na nas pierwszy nocleg. Mój pierwszy po 30 latach nocleg pod namiotem.
Na miejsce naszego biwaku przybywamy gdzieś w okolicy godziny osiemnastej. Szybkie zakupy w pobliskim sklepie (hurrraaaaaaa jutro handlowa niedziela), rozbicie namiotu i chlup do Narewki. O kurcze jaka zimna..... eeee nieeeee. Chwila pływania, pluskania i było przyjemnie.
Dalsza część wieczoru to męskie pogaduchy przy małym kufelku piwa.
Bardzo miły dzień, cudowny wieczór i wspaniały relaks.
Tego mi brakowało.
Tego potrzebowałem.

Trasa: Czeremcha - Repczyce - Dobrowoda - Pohulanka - Wojnówka - Starzyna - Majdan - Topiło - Podcerkwy - Białowieża - Pogorzelce - Narewka

Foto:
No to ruszamy - oznakowanie szlaku na trasie
No to ruszamy - oznakowanie szlaku na trasie © GOZDZIK
Na trasie
Na trasie © GOZDZIK
Opaka Duża - Cerkiew Narodzenia NMP
Opaka Duża - Cerkiew Narodzenia NMP © GOZDZIK . A dookoła las

Szutrowe autostrady i właściwe na nich bolidy
Szutrowe autostrady i właściwe na nich bolidy © GOZDZIK

Topiło - Kapliczka Leśna upamiętniająca leśników zabitych w latach 1939-45
Topiło - Kapliczka Leśna upamiętniająca leśników zabitych w latach 1939-45 © GOZDZIK

Narewka - baza nr 1 założona. Czas na odpoczynek
Narewka - baza nr 1 założona. Czas na odpoczynek © GOZDZIK




  • DST 46.10km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 16.97km/h
  • VMAX 34.40km/h
  • Podjazdy 204m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bez ładu, składu i pomysłu

Czwartek, 25 sierpnia 2022 · dodano: 04.09.2022 | Komentarze 0

I ponownie minęło kawał lata, a ja nie wsiadłem na rower.
Wszystko się jakoś komplikuje w tym sierpniu. Ba nie sierpniu tylko roku.
13.08 miałem wyjechać razem z moja grupą na wycieczkę szlakiem Kanału Elbląskiego.
Ale co niestety nie udało się. Co nie pozwoliło mi jechać ??? ŻYCIE .......
Było mi bardzo przykro i źle ponieważ to miała być moja pierwsza wycieczka rowerowa ze spaniem na dziko w namiocie. Spanie tam gdzie się nam spodoba, gdzie nas siły opuszczą, a krajobraz wzrok przykuje. Tam gdzie szum wody, może lasu, widok zachodzącego słońca. Po prostu tam gdzie nam się spodoba. Wszystko zostało zakupione i............
Serce zabolało, płakać się chciało...... nie, nie chciało...... ryczałem jak bóbr....... nie wstydzę się tego. Co chłopaki nie płaczą ??? Gucio prawda płaczą tylko że nikt tego nie widzi.
Czas najwyższy aby się trochę posklejać i pojechać na rowerek. Przecież od 16.08 jestem na moim ukochanym urlopiku.
Zebrałem się ale dzisiejszy wyjazd to wycieczka całkowicie bez ładu składu i pomysłu. po prostu jechałem skręcałem tam gdzie mi się spodobało. Jechałem bo jechałem. i tyle się uzbierało. Nawet zdjęć nie robiłem. Całkowicie byłem pochłonięty myślami o tym czy uda mi się wyjechać razem z Waldkiem i Grzegorzem na ostatni zaplanowany na ten rok namioyowo-hamakowy wyjazd Podlaskim Szlakiem Bocianim. Wyjazd jest zaplanowany na 27.08. Zobaczymy.

Trasa: Głowno - Grodzisk - Janów - Kamień - Karwoszczyzna - Kołacinek - Kołacin - Wola Cyrusowa - Lubowidza - Nowostawy Dolne - Nowostawy Górne - Kalinów - Głowno

PS
Udało się wyjechać na 4 dni...... opisy niebawem


Kategoria Po okolicy


  • DST 60.10km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:22
  • VAVG 17.85km/h
  • VMAX 39.70km/h
  • Podjazdy 314m
  • Sprzęt Góralek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Wzniesieniach.

Piątek, 5 sierpnia 2022 · dodano: 18.08.2022 | Komentarze 0

Oczywiście mówię tu o Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich. Czyli najbliżej mnie położonego i bardzo ładnego Parku Krajobrazowego. Nie tylko ładnego, zróżnicowanego terenowo, ale też bardzo ciekawego. Z wieloma ciekawymi miejscami i historycznymi wydarzeniami. W poprzedniej wycieczce odwiedziłem cmentarz z czasów I WŚ, a dziś miejsce Pamięci Narodowej z czasów II WŚ. Co ciekawe oba te miejsca są w tym samym kompleksie leśnym. I to dzisiejsze miejsce do którego się udałem, było właśnie tym miejscem, które w poprzedniej wycieczce nieopacznie ominąłem. Ale co się odwlecze to nie uciecze jeśli tylko chęci są i ciśnienie aby zobaczyć to co uciekło.
Skwar dziś był okrutny. Dlatego starałem się maksymalnie ułatwić sobie trasę i omijałem odcinki szutrowe, piaszczyste i ze złą nawierzchnia. Tak, po prostu wybierałem paskudny asfalt. Wzniesień i podjazdów nie unikałem bo to sól tego parku.
Co tu dużo opowiadać. Wszystko było superowe.

Trasa: Głowno - Wyskoki - Bratoszewice - Rokitnica - Stryków - Cesarka - Warszewice - Głąbie - Stare Skoszewy - Borchówka - Byszewy - Laski - Moskwa - Lipiny - Rezerwat Przyrody Wiączyń - Teolin - Plichtów - Byszewy - Stare Skoszewy - Bartolin - Sierżnia - Lipka - Niesułków Kolonia - Nowostawy Dolne - Nowostawy Górne - Kalinów - Głowno.

Foto :

Dwór w Byszewach
Dwór w Byszewach © GOZDZIK
Rezerwat Wiączyń - Zbiorowa Mogiła
Rezerwat Wiączyń - Zbiorowa Mogiła © GOZDZIK

Tablica na mogile ofiar II WŚ
Tablica na mogile ofiar II WŚ © GOZDZIK
Ale w lesie przyjemnie było
Ale w lesie przyjemnie było © GOZDZIK
Stacja Skoszewy - bardzo miłe miejsce
Stacja Skoszewy - bardzo miłe miejsce © GOZDZIK
I na koniec moje Głowno
I na koniec moje Głowno © GOZDZIK


Kategoria PKWŁ