Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2017

Dystans całkowity:262.00 km (w terenie 78.50 km; 29.96%)
Czas w ruchu:13:36
Średnia prędkość:19.26 km/h
Maksymalna prędkość:58.30 km/h
Suma podjazdów:2285 m
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:87.33 km i 4h 32m
Więcej statystyk
  • DST 71.70km
  • Teren 40.00km
  • Czas 04:31
  • VAVG 15.87km/h
  • VMAX 58.30km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 1012m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jurajskie Warownie i Pustynia

Środa, 23 sierpnia 2017 · dodano: 29.08.2017 | Komentarze 1

Na ostatnią wycieraczkę nie miałem ochoty.
Nie chciało mi się jechać.
Zero radości ze zbliżającego się wyjazdu.
No po prostu nic, zero.
A do tego wszystkiego jeszcze myślałem jak się wyślizgać z tej jazdy.
Ewidentnie coś mi było i to coś mnie dołowało.
A w takich stanach duszy i ciała najlepiej jest przekonać się o co chodzi w boju, czyli na rowerze, na wycieczce, a najlepiej w dobrym towarzystwie i w pięknych okolicznościach przyrody i krajobrazu.
Doktorami mojego stanu ducha zostali Daria i Rafał, a lekarstwem Jura Krakowsko-Częstochowska z jej warowniami.
Prawda że taki zestaw gwarantował 100% wyleczenie mnie z tego nie wiadomo czego.
Co prawda wstanie o 4 rano aby dojechać na czas na miejsce spotkania do Podzamcza nie za bardzo mi się uśmiechało, ale perspektywa spotkania z Darią i Rafałem i to do tego na jurze gwarantowało powetowanie tych strat w śnie.
Jedynie żałowałem tego, że Andrzej nie mógł uczestniczyć w tej naszej wycieczce, ale niestety praca go zatrzymała.
Do Podzamcza na miejsce zbiórki udałam się więc samemu.
Trasa wycieczki była całkowicie przygotowana przez Skowronków i w głównej mierze opierała się o niebieski szlak warowni jurajskich oraz i czerwony Szlak orlich Gniazd z małymi odstępstwami to tu to tam, ale tak aby zobaczyć cos ciekawego. Generalnie plan naszej wycieczki zakładał dojechanie do Pustyni Błędowskiej z odwiedzeniem możliwie wszystkich znajdujących się po drodze zamków i innych atrakcji i ciekawych miejsc.
Niestety dziś pogoda nas nie rozpieszczała a dodatkowo przygotowała nam atrakcję w postaci deszczu w Kluczach, choć takowego w tych okolicach, a właściwie w tym rejonie Polski prognozy podawane dzień wcześniej nie przewidywały. Ale cóż deszczowe chmury o tym nie wiedziały i przywędrowały skutecznie mocząc nas w drodze z Rabsztyna do Klucz. Jeszcze potem dostaliśmy mała poprawkę w drodze z Klucz na punkt widokowy na Pustynię Błędowską w Chechle.
Szkoda bo jednak dla mnie „ciepłolubnej kluchy” pogoda jest ważnym elementem, ale trudno widoki, atrakcje i towarzystwo rekompensowały mi ta pogodowa niedogodność.
Dobra co tu dużo pisać.
Wiadomo jurajskie szlaki nie należą do najłatwiejszych, więc troszkę w kość dostałem. Podjazd na Świniuszkę mimo że asfaltem, a nie terenem to dla mnie walko o oddech, ale wygrana bo choć dopiero po tygodniu ale piszę tą relację hihihi.
Atrakcji całe mnóstwo. Zamki, strażnice, widoki, szlaki… wszystko cudowne i fajne. Jednak mimo tego wszystkiego coś nadal ze mną i jeżdżeniem nie tak. Dziś zamiast iść na rower w przedostatni dzień mojego urlopu, w piękną słoneczna pogodę to siedziałem w domu bez żadnego ładu składu i celu. Eeeeeeeeee.
A może podświadomie koszmarny zeszłoroczny wrzesień i przeżycia z nim związane jakoś nie pozwalają mi się cieszyć tym co jest, co mam, co mogę….. ???????.
Dobra czas się ogarnąć ……………

Trasa: Mam nadzieję ze nic nie pokręciłem.
Podzamcze – Ryczów – Złożeniec – Smoleń – Krzywopłoty – Bydlin – Cieślin – Golczowice – Jaroszowiec – Bogucin Duży – Bogucin Mały – Rabsztyn – Klucze – Chechło – Ogrodzieniec – Podzamcze.

Foto

Zamek Ogrodzieniec
Zamek Ogrodzieniec © GOZDZIK

Straznica Ryczów
Strażnica Ryczów © GOZDZIK

Zamek Smoleń
Zamek Smoleń © GOZDZIK

Ruiny Zamku Smoleń foto Daria
Ruiny Zamku Smoleń foto Daria © GOZDZIK

Zamek Bydlin
Zamek Bydlin © GOZDZIK

Zamek Rabsztyn
Zamek Rabsztyn © GOZDZIK

Ruiny Zamku Rabsztyn
Ruiny Zamku Rabsztyn © GOZDZIK

Gdzieś na jurajskim szlaku
Gdzieś na jurajskim szlaku © GOZDZIK foto Daria

Daria, Rafał i Goździk.... a w tle Pustynia Błędowska punkt widokowy Chechło
Daria, Rafał i Goździk.... a w tle Pustynia Błędowska punkt widokowy Chechło © GOZDZIK

Widok na Pustynie Błędowską z punktu widokowego Czubatka w Kluczach
Widok na Pustynie Błędowską z punktu widokowego Czubatka w Kluczach © GOZDZIK





  • DST 118.00km
  • Teren 5.50km
  • Czas 05:33
  • VAVG 21.26km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 798m
  • Sprzęt VAMP-irek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mały "Rajd Kolarski Dookoła Ziemi Łódzkiej" odznaka PTTK cz 6

Czwartek, 17 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 3

Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo nie chciało mi się jechać na wycieczkę. Od samego popołudnia dnia poprzedniego już myślałem co by tu zakombinować aby znaleźć pretekst do siedzenia w domu. A przecież było wszystko jak należy. Mam urlop, pogoda … no co prawda od samego rana tak do 13 nie była moją wymarzoną, ale oki jako całodniowa była super, rower przygotowany wszystko naszykowane, trasa wytyczona. No po prostu nie wiem.
Może to, że tym razem wyruszałem sam, a nie tak jak poprzednich siedem wycieczek we wspaniałym towarzystwie Darii, Rafała, Andrzeja czy Waldka?
A może to, że jakoś tak spadł mi zapał do zaliczenia kolejnego odcinka trasy niezbędnej do zdobycia Odznaki PTTK : „Mały -Rajd Kolarski dookoła Ziemi Łódzkiej”????
A może to, że byłem trochę zmęczony pracami domowymi i ogrodowymi jakie sobie wymyśliłem na czas urlopu i każdego dnia je sumiennie realizowałem ?????
Nie wiem…. A może wszystkiego po trochu ???
Ale tak bardzo mi się nie chciało, że nawet siedząc już w pociągu do Zduńskiej Woli (najpierw do Ł. Kaliskiej gdzie była przesiadka i cudowny pretekst aby nie wsiadać do następnego pociągu) myślałem o tym, że dobra na następnej stacji wysiadam i sobie tu tylko pojeżdżę, nie no dobra na następnej , nie, nie na jeszcze jednaj. I takim sposobem dojechałem do Zduńskiej Woli czyli startu mojego dzisiejszego rowerowania.
Po takim wstępie nie trudno się domyśleć, że raczej wycieczka bez większego szału, radości i podniecenia z kolejno wykręcanych kilometrów.
Oczywiście muszę tu powiedzieć, że trasa naprawdę bardzo miła i sympatyczna. Boczne lokalne dróżki, prawie bez żadnego ruchu samochodowego. Lasy, pola, łąki i spokój i cisza i małe miasteczka i wioski. Naprawdę bardzo urocza trasa.
I co właściwie to już…..

Trasa: Zduńska Wola – Szadek – Marcelin – Łobudzice – lichawa – Zygry – Dzierzązna Szlachecka – Ruda Jeżewska – Góra Bałdrzychowska – Rąkczyn – Poddębice – Tarnowa – Psary – Skórka – Parzęczew – Wytrzyszczki – Kowalewice – Wiktorów – Emilia – Kania Góra – Dzierżązna – Biała – Szczawin – Swędów – Smolice – Stryków – Bratoszewice – Wyskoki – Głowno

Foto (nawet tych jest tyle co kot napłakał):

Dwór Złotnickich w Zduńskiej Woli
Dwór Złotnickich w Zduńskiej Woli © GOZDZIK

Zygry - maszt radiowo-telewizyjny 346 m
Zygry - maszt radiowo-telewizyjny 346 m © GOZDZIK

Gdzieś na trasie  - takie widoczki mi towarzyszyły
Gdzieś na trasie - takie widoczki mi towarzyszyły © GOZDZIK

Tablica informacyjna o wsi Dzierżązna
Tablica informacyjna o wsi Dzierżązna © GOZDZIK

Pałac w Dzierżąznej
Pałac w Dzierżąznej © GOZDZIK

Dzierżązna - tablica przed pałacem
Dzierżązna - tablica przed pałacem © GOZDZIK




  • DST 72.30km
  • Teren 33.00km
  • Czas 03:32
  • VAVG 20.46km/h
  • VMAX 35.90km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 475m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na Pożegnanie Waldkowych wakacji do Puszczy Kampinoskiej

Sobota, 5 sierpnia 2017 · dodano: 08.08.2017 | Komentarze 3

Po ostatnim weekendzie pełnym wrażeń, wspomnień, cudownych krajobrazów w fajnym towarzystwie przyszedł tak od razu tydzień pracy. I gdyby nie to, że na sobotni dzionek umówiliśmy się z Waldkiem na wspólną wycieczkę do naszej hihihi Puszczy Kampinoskiej, to w pracy byłoby mi tak sobie. A tak to czekałem i wyglądałem z utęsknieniem kolejnego weekendu, co spowodowało, że tydzień strzelił jak z bicza.
W sobotę już od samego rana nie mogłem usiedzieć za bardzo w domu, więc wszystkie sprawunki na sobotę i niedziele zrobione, wszystko gotowe i ruszam do Sochaczewa, z którego to dziś rozpoczniemy penetrację puszczy. Oczywiście kawałek trzeba dojechać z Sochaczewa do choćby Granicy czy Kampinosu, ale Waldek poprowadził nas takimi fajnymi bocznymi drogami, że nie wiadomo, kiedy i jak i byliśmy w Kampinosie, a po chwili już byliśmy na niebieskim szlaku w stronę „Zamczyska” i dalej hej w las…..
No właśnie w las, w puszczę……………….
Niezmierną przyjemnością bycia w puszczy w porze letniej jest podziwianie bogactwa różnorakiej ogólnie pojętej Flory. Piękne kolorowe łąki z kwiatami, nasycone zielenią liście drzew, krzewów i innych cieniolubnych roślin. Cała ta zielono – kolorowa szata, która do tego jest skąpana w promieniach słońca tańczących po drogach i ścieżkach ukrytych wśród drzew daje tyle przyjemności, że aż nie chce się wyjeżdżać na czarne zwykłe asfalty. Gra świateł między pniami drzew, lśniące gdzieniegdzie w bagiennych ostępach oczka wodne. To wszystko jest po prostu piękne.
Ale jest i ciemna strona tego piękna, choć oczywiście można powiedzieć, że to również jest element tego całego letniego teatru przyrody.
Mówię oczywiście o Faunie.
Ale nie o tej, co biega, skacze pełza tylko o tej, co fruwa (ptaki też nie liczą) i w tych małych bzykających główkach ma tylko jedno:
- Nawalić się krwią na „maksa” do bólu ile wejdzie, drugi taki dureń może tędy nie przechodzić, przejeżdżać przez bardzo długo.No po prostu wszelkiego rodzaju meszek, komarów, komarzyc, bzyków, grzdyli (nie wiem jak to się wszystko zwie) i co tam jeszcze może latać i gryźć to było. Ja bardziej zmęczony byłem na postoju oganiając się od tego robactwa niż kolaże podczas Tour de France na 19 etapie. A Waldka, gdyby nie to, że silny chłopak jest, to by go do lasu wciągnęły, kiedy to przez okoliczności przyrody musiał się zatrzymać na chwilkę poprawić łańcuch czy bidon. Już nie pamiętam, co to było, bo o życie walczyliśmy podczas takich postojów.
Tak było, tak było.
Ale co PIĘKNIE BYŁO i tyle.
To cały urok tego miejsca i oczywiście setek podobnych i pięknych miejsc w Polsce, które na nas czekają i mam nadzieję, że się doczekają.
To miejsce przyciąga mnie o każdej porze roku – rowerowej porze roku oczywiście (zimą się jeździ na sankach, albo powinno przesypiać, a czas spania doliczać do długości życia). A w Puszczy Kampinoskiej z moim, że tak powiem pierwszym nauczycielem i przewodnikiem po niej już nie pamiętam jak dawno temu byłem. I tym bardziej właśnie ta wycieczka była wyjątkowa i piękna.

Trasa: Sochaczew – Nowe Mostki – Szczytno – Zawady – Podkampinos – Kampinos – Józefów – szlakiem niebieskim i czerwonym do żółtego – żółtym do Starej Dąbrowy – niebieskim do Górek – niebieskim i czerwonym do Famułek Kólewskich – Famułki Brochowskie – Plecewice – Sochaczew.

Film autor Waldek
https://youtu.be/YmsPGTSg4ic

Foto:
Kanał Łasica na żółtym szlaku
Kanał Łasica na żółtym szlaku © GOZDZIK

Tak wygląda żółty szlak w pobliżu
Tak wygląda żółty szlak w pobliżu © GOZDZIK

Miejsca - Chronimy Kampinoskie Bagna
Miejsca - Chronimy Kampinoskie Bagna © GOZDZIK

Gdzieś na szlaku w Puszczy
Gdzieś na szlaku w Puszczy © GOZDZIK

I kolorowo jest
I kolorowo jest © GOZDZIK

Na niebieskim szlaku przy Dębie Kobędzy
Na czerwonym szlaku przy Dębie Kobendzy © GOZDZIK foto Waldek

Oto i on - Dąb Kobendzy
Oto i on - Dąb Kobendzy © GOZDZIK

I taki widoczek
I taki widoczek © GOZDZIK

Goździk i Waldek - do zobaczenia za rok
Goździk i Waldek - do zobaczenia za rok © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN