Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2015

Dystans całkowity:129.70 km (w terenie 95.10 km; 73.32%)
Czas w ruchu:07:59
Średnia prędkość:16.25 km/h
Maksymalna prędkość:57.00 km/h
Suma podjazdów:1149 m
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:43.23 km i 2h 39m
Więcej statystyk
  • DST 40.40km
  • Teren 25.80km
  • Czas 02:27
  • VAVG 16.49km/h
  • VMAX 39.20km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 284m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prawie już koniec..........

Niedziela, 25 października 2015 · dodano: 25.10.2015 | Komentarze 8

Listopad już prawie zagląda nam do okien.
Kolorowe liście już opadają.
Słonko rzadko już zagląda.
Czas pomału kończyć sezon rowerowy 2015.
Co prawda temperatury na razie są całkiem przyzwoite i pewnie jak tak dalej będzie to się jeszcze gdzieś wyskoczy, aby tak oficjalnie zakończyć ten mój sezon. Dziś jednak na bank była to ostatnia wizyta w PKWŁ.
Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich pięknie wykolorowany przez Panią Jesień.
Cudownie się dzisiaj po nim jeździło.

Trasa: Głowno - Wyskoki - Bratoszewice - Nowostawy Górne - Lipka - Rezerwat Parowy Janinowskie - Las Janinowski - Niesułków - Nowostawy Dolne - Kalinów Głowno.

Foto:
Gdzieś w lesie koło Głowna
Gdzieś w lesie koło Głowna © GOZDZIK

PKWŁ i Rezerwat
PKWŁ i Rezerwat © GOZDZIK

W Rezerwacie Parowy Janinowskie
W Rezerwacie Parowy Janinowskie © GOZDZIK

W Rezerwacie Parowy Janinowskie
W Rezerwacie Parowy Janinowskie © GOZDZIK

I obiecywana zielona wyspa jest :-)
I obiecywana zielona wyspa jest :-) © GOZDZIK

A i jeszce taki widoczek jesienny
A i jeszce taki widoczek jesienny © GOZDZIK


 


Kategoria PKWŁ


  • DST 10.20km
  • Teren 8.30km
  • Czas 00:41
  • VAVG 14.93km/h
  • VMAX 29.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 75m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad Mrożyce

Niedziela, 11 października 2015 · dodano: 11.10.2015 | Komentarze 4

Od samego rana miałem ochotę na rowerek. Nosiło mnie od okna do okna i do termometru. I od nowa ....
Przez okno z ciepło pokoiku wydawało się że jest w miarę dobrze.  Jednak termometr wskazujący 5 stopni nie zachęca do wyjścia. Kontrolne wyjścia na balkon który jest od północnej strony też raczej nie napawają optymizmem. I jeszcze ten zimny wiatr.
Ja zmarzluch jestem więc takie warunki to dla mnie zima już właściwie.
Tak przełaziłem cały poranek i przedpołudnie.
I kiedy właściwie już sobie przetłumaczyłem że raczej cieplej to nie będzie, to trzeba było zacząć obiad robić.  No tak ,  no co .. w niedzielę ja raczej obiady robię, chyba że mam jakiś dłuższy wypad i nie zdążę, ale tak to kuchnia w niedziele to moje królestwo.
Dobra trudno nici dziś z wyjazdu.
Ale ale ... zraz zaraz.
Obiadek zjedzony, słonko jeszcze całkiem całkiem. Nooo zimno wiem , ale nie darowałbym sobie gdybym dziś nie wyszedł na rower chociaż na godzinkę.
A tak naprawdę to ciągnęło nie na rower tylko i wyłącznie z jednego powodu.
Powód ten widać na fotce poniżej....... oczywiście dla wtajemniczonych hihihi.

Trasa: Głowno - dokoła zalewu, potem wzdłuż Mrożycy w lesie (bardzo lubię tą ścieżkę w lesie wzdłuż rzeki wczesną wiosna i właśnie jesienią), ponownie dookoła zalewu, na cmentarz, potem park koło SP 1 i ponownie nad zalew, a potem już do domku.

Foto:
Dla wtajemniczonych... co jest tu nowego :-)
Dla wtajemniczonych... co jest tu nowego :-) © GOZDZIK

Mrożyca
Mrożyca © GOZDZIK

Bardzo lubie tu wracać wiosna i jesienią. Jest taki super klimacik
Bardzo lubię tu wracać wiosna i jesienią. Jest taki super klimacik © GOZDZIK
 


Kategoria Po okolicy


  • DST 79.10km
  • Teren 61.00km
  • Czas 04:51
  • VAVG 16.31km/h
  • VMAX 57.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 790m
  • Sprzęt GIANT TALON
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Bo to Boska sobota była.....

Sobota, 3 października 2015 · dodano: 04.10.2015 | Komentarze 2

W moim ziemskim życiu było już …. mmmmmm powiedzmy że …. Kilkanaście setek sobót. Były soboty wyjątkowe, cudowne, wręcz magiczne jak moje wesele i urodziny syna.
Były soboty dobre, super dobre oraz całe mnóstwo sobót do bani, złych, o których szybko chce się zapomnieć.
Wczorajsza sobota była z tych super, bardzo dobrych, o których chce się pamiętać aż do końca dni. Bo była to sobota spędzona w magicznym miejscu z prawdziwymi czarodziejami dobrej zabawy, miłej atmosfery, z którymi szybko i pięknie mija dzień, a akumulatory pozytywnej energii ładują się na kolejne dni pracy.
Gdzie byłem ??? i z kim ???
JURA Krakowsko-Częstochowska, Jura ukochana, Jura do której wracam jak tylko czas i możliwości pozwalają, Jura w której ubóstwiam jeździć.
A jak dodam jeszcze do tego taki skład: Skowronki, Rafika1000, Siwuch, Tofiki83,Adii oraz przecudowny ciepły słoneczny październikowy dzień … to będzie właśnie to co uczyniło z tej soboty naprawdę wspaniały, wyjątkowy i niezapomniany dzień.
Cóż nic na to nie poradzę, że jak coś mi się podoba, jak jestem szczęśliwy, uśmiechnięty, jak dana chwila miejsce i ludzie sprawiają że właśnie tak się czuję, to będę się w tym rozpływał.
Już od środy byłem podekscytowany i szykowałem się na spotkanie z częstochowską ekipą pod dowództwem Darii i na to gdzie mnie zabiorą, gdzie każą podjeżdżać, wjeżdżać, wchodzić. Fajne jest takie uczucie braku planu, takie oczekiwanie na to gdzie teraz mnie zabiorą, co pokarzą, jaką droga, szlakiem pojedziemy itp. Całkowicie zdałem się na plan i pomysły moich (można tak powiedzieć oczywiście) gospodarzy tego terenu. Cudownie było ponownie znaleźć się w miejscach gdzie byłem ładnych kilka lat temu takich jak Olsztyn, Rezerwat Sokole Góry, Złoty Potok, Zamek Ostrężnik. Wówczas jazda była bardziej skupiona na mapie i na tym aby gdzieś się nie zagubić, gdzieś nie wyjechać w czarnej d …. znaczy się nie wiadomo gdzie po prostu nie zabłądzić, a zobaczyć to co się chce. A teraz czysta przyjemność, brak skupienia na pilnowaniu szlaku, głowa obracała mi się na, około aby żaden skrawek krajobrazu mi nie umkną, a banan z ust nie znikał przez cały czas trwania wycieczki.
Oczywiście odwiedziliśmy też nowe dla mnie miejsca takie jak Zielona Góra, Diabelskie Kowadło, Lipówki, Biakło, Suliszowice oraz całe kilometry nowych dla mnie szlaków i dróg.
Cóż tu więcej można dodać?? Może to, że troszkę szkoda, że Rafik1000, Tofik83 i Rafał nie mogli z nami być przez cały czas trwania wycieczki. Bardzo wam dziękuję, że pomimo obowiązków i pracy mogliście uczestniczyć w tym jak dla mnie pięknym dniu.
Wycieczka była cudnie zaplanowana i pokazał mi wasz wspaniały kawałek rowerowego świata. Dziękuję Daria.

Trasa: Częstochowa – Kusięta – Olsztyn – Zrębice – Złoty Potok – Suliszowice – Zaborze – Biskupice – Częstochowa.

Foto:
Widok na Częstochowę z Zielonej Góry
Widok na Częstochowę z Zielonej Góry © GOZDZIK

W Jaskini na Zielonej Górze
W Jaskini na Zielonej Górze © GOZDZIK

Olsztyn oczywiście
Olsztyn oczywiście © GOZDZIK

Widok z wieży widokowej na zamku w Olsztynie
Widok z wieży widokowej na zamku w Olsztynie © GOZDZIK

Wycieczkowa ekipa
Wycieczkowa ekipa © GOZDZIK

Kapliczka Św. Idziego
Kapliczka Św. Idziego © GOZDZIK

Obrady pod kapliczką - gdzie by tego Goździka jeszcze wywieźć????
Obrady pod kapliczką - gdzie by tego Goździka jeszcze wywieźć???? © GOZDZIK

Ostrężnik
Ostrężnik © GOZDZIK

Suliszowice tuż przy strażnicy - i już prostą drogą do Częstochowy
Suliszowice tuż przy strażnicy - i już prostą drogą do Częstochowy © GOZDZIK