Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2014

Dystans całkowity:163.10 km (w terenie 42.00 km; 25.75%)
Czas w ruchu:08:35
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:39.10 km/h
Suma podjazdów:573 m
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:40.78 km i 2h 08m
Więcej statystyk
  • DST 44.30km
  • Teren 35.00km
  • Czas 03:06
  • VAVG 14.29km/h
  • VMAX 39.10km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 179m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niedziela w Puszczy Kampinoskiej

Niedziela, 30 marca 2014 · dodano: 31.03.2014 | Komentarze 8

Mogę zacząć sezon w styczniu, mogę zacząć w lutym nawet i na początku marca. Mogę przejechać i 1000 km, ale to wszystko jest nieważne i nie może być liczone do chwili odwiedzin Kampinoskiego Parku Narodowego.
Puszczy pięknej, ciekawej ciągle jeszcze nie poznanej do końca, a przede wszystkim puszczy ukochanej……
Niedziela 30 marca była właśnie tym dniem który legalizuje moje styczniowo - marcowe jazdy oraz tak naprawdę dla mnie rozpoczyna sezon rowerowy 2014.
Tym razem za bazę wypadową obraliśmy miejscowość Kampinos. Obraliśmy bo oczywiście w tak piękne miejsca nie sposób wybrać się samemu. Udało mi się (zresztą jak co roku) skusić na ta wycieczkę Marcina i Kasię …. oraz nową koleżanką (zresztą również o imieniu Kasia), która ku wielkiej mojej radości zgłosiła chęć wyjazdu z nami.
Naprawdę zuch dziewczyna.
NIE no jasne obawiałem się oczywiście, nie będę tego ukrywał. Przecież tak naprawdę poza kilkoma mailami tu na BS i rozmową telefoniczną nigdzie razem nie jeździliśmy, nic o swojej jeździe pasji rowerowej nie wiedzieliśmy. Nic poza tym że lubimy jeździć na rowerze, że lubimy Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich i…….. noo i to by było na tyle.
Obawiałem się czy wytyczona trasa nie będzie za łatwa ….. czy czasami nie będzie za mało podjazdów … czy będzie wystarczająca ilość piachu na szlaku …. czy ilość podmokłych ścieżek przez które trzeba się przeprawiać będzie również wystarczająca dla naszej nowej koleżanki.
No takie tam obawy związane z tym że potem Kasia swoim znajomym powie… łeeee no takie nudy, łatwa trasa, kiepskie miejsca, nic się nie zmęczyłam nic mnie nie boli nudy nudy ten Goździk zaplanował….

Mam nadzieję, że taka nie była i się podobało i jeszcze z nami Kasia pojedzie??? Co???
Bo to że nudna dla Marcinka nie była to wiem. Jak się ostatnie 10 km jedzie na uchodzącym powietrzu z koła a pod koniec to właściwie na obręczy to naprawdę można się dobrze bawić …. normalnie jak w Egipcie na plaży hi hi hi hi…………
Ojjj piękny był wczoraj dzionek na rowerowanie. Piękna wycieczka (jak dla mnie) w miłym i dobrze się bawiącym towarzystwie.
Na koniec muszę naprawdę pochwalić naszą nową koleżankę, bo jednak jak dla kogoś kto nigdy nie był w puszczy jazda przez O.O.Ś Narty i Karpaty oraz czerwonym z Roztoki do O.O.Ś Zamczysko nie należy do najłatwiejszych, ale za to do jednych z ładniejszych.
Kasia masz charakter….. super. Zresztą chyba wszystkie Kasie to takie są .. prawda.
Dzięki za wczorajszy dzień i super wycieczkę i mam nadzieję ze już wkrótce będzie następna… np. w okolice Tomaszowa…….
Trasa: Kampinos – sz. Niebieskim do Leszna – sz. Żółtym do Kępiaste – Łubiec – Roztoka – sz. Czerwonym do O.O.Ś Zamczysko – sz. Niebieskim do Kampinosu.
Foto

Gdzieś na niebieskim szlaku do Leszna
Gdzieś na niebieskim szlaku do Leszna © GOZDZIK

Na szlaku do Leszna
Na szlaku do Leszna © GOZDZIK

No w takim tempie to nie za wiele zobaczymy
No w takim tempie to nie za wiele zobaczymy © GOZDZIK

Puszcza Kampinoska
Puszcza Kampinoska © GOZDZIK


Kategoria Kampinoski PN


  • DST 35.20km
  • Czas 01:32
  • VAVG 22.96km/h
  • VMAX 36.20km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 166m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szlakiem Powstania Styczniowego na Ziemiach Polskich (PTTK) - cz 1

Niedziela, 23 marca 2014 · dodano: 24.03.2014 | Komentarze 0

Dzisiejsza wycieczka miała wyglądać całkowicie inaczej. Miało być ciepło, słonecznie, miało być po PKWŁ (okolice Domieszkowa) i nawet w bardzo miłym towarzystwie….

Ale oczywiście niebiosa chciały inaczej i plany musiałem zmienić i to jak się okazało dość szybko, bo już po 22 km. Przyczyną był a raczej stał się siąpiący deszczyk, który jak dojeżdżałem do domu przechodził już w normalny regularny pierwszy wiosenny deszcz.
Szkoda, tylko że zimny ten deszcz i cały dzień, bo tak to by było jeszcze do przeżycia.

Cóż, jak na nieudany rowerowy dzień to dystans nawet przyzwoity, a miejscowości, w jakich byłem są zaliczane do odznaki „Szlakiem Powstania Styczniowego na ziemiach Polskich”, czyli można powiedzieć, że było całkiem dobrze.

A w przyszła niedzielę (mam nadzieje że pogoda pozwoli) jadę do ukochanej Puszczy Kampinoskiej…. Ojjjjj już się nie mogę doczekać… i się cieszę jak mały Kazio do czekolady.

Trasa : Głowno – Nagawki – Wola Cyrusowa – Kołacin – Kołacinem – Kołacin – Głowno

Foto:

Wola Cyrusowa - pomnik
Wola Cyrusowa - pomnik © GOZDZIK

Wola Cyrusowa - Tablica
Wola Cyrusowa - Tablica © GOZDZIK

Kwatera na cmentarzu w Kołacinku
Kwatera na cmentarzu w Kołacinku © GOZDZIK


Kategoria PKWŁ


  • DST 61.00km
  • Teren 5.50km
  • Czas 02:57
  • VAVG 20.68km/h
  • VMAX 29.43km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

W końcu nie samotnie

Niedziela, 9 marca 2014 · dodano: 10.03.2014 | Komentarze 3

Wielką radość sprawił mi poranny telefon od mojego serdecznego przyjaciela Marcinka, który to oznajmił, że właśnie wyciągną rower i ma zamiar wybrać się na pierwsza wycieczkę w tym roku. Oczywiście troszkę mnie zdziwiło, że na pierwszy raz chce jechać od razu ze mną, ale bardzo się cieszyłem.
Aby nie zrazić go do wspólnego rowerowania zmieniłem swój plan na niedzielny wypad, odrobinę oszukałem Marcinka na dystansie  jaki będzie do zrobienia i…. i ruszyliśmy w drogę.
Tu mszę się przyznać, że faktycznie czasami trzeba troszkę oszukać moich towarzyszy, a to do prędkości, a to do całkowitego planowanego dystansu, a to do długości drogi przez piach, bo inaczej jakby się dowiedzieli cała prawdę to by nie wsiadali na rower ze mną hi hi hi…. No co … cel uświęca środki a ja lubię z nimi jeździć. Zresztą i tak dają radę tylko tak zawsze na początku groźnie to dla nich wygląda.

Ale dobra ja zrezygnowałem z pierwszej tegorocznej setki , powiedziałem że będzie około 45-50 wyszło 61 i … i Marcinek dał radę. To dla mnie tym większa radość (mam nadzieję że dla niego też) bo nie dość, że to pierwszy raz w tym roku na rowerze to jeszcze po przeziębieniu jakie go maltretowało w zeszłym tygodniu.

I co Zuch chłopak co nie.

Dobra ale wracamy do pedałowania……

Słoneczko pięknie nam świeciło, ptaszki śpiewały my sobie gadu gadu przez całą drogę istna sielanka. Tak dojechaliśmy do miejscowości Zduny, gdzie zrobiliśmy sobie krótką przerwę przy sklepie, w którym to pani ekspedientka prawie, że nie dostała zawału gdy ją poprosiłem o stempelek w książeczce kolarskiej. Masakra jakaś … jakbym przyszedł ją aresztować normalnie tak zbladła…. A potem Marcina wypytywał a kto ja jestem i po co ten stempel i czego ja właściwie chce od niej…. Dramat…..
Odczekaliśmy więc chwile aby zobaczyć czy nie trzeba dla pani medikoptera wzywać i ruszyliśmy w dalszą już powrotną drogę, która okazała się troszkę bardziej uciążliwa ze względu na wiejący w twarz wiaterek. Ale dzięki temu było więcej przystanków, podczas których wspominaliśmy nasz ostatni wyjazd pod Grunwald i rozmawialiśmy o tegorocznym planowanym na sierpień wypadzie pod Toruń.
Po drodze odwiedziliśmy jeszcze Sobote gdzie ku wielkiemu zaskoczeniu Marcina ukazał się zameczek. Ten sam, który odwiedziłem dwa tygodnie temu, a teraz postanowiłem pokazać go mojemu kompanowi.
Chwila relaksu (a oczywiście nie podbiłem książeczki, bo sklep już zamknięty) i zjazd do domku na obiadek.

Bardzo miła i fajna wycieczka, oczywiście dzięki towarzystwu a nie pogody, trasy, widoków i śpiewających ptaszków.
Jestem pełen podziwu dla Marcina że dał radę.
Brawo Marcin.
A Marcinek już więcej razy ci nie uwierzę, że nie dasz rady gdzieś pojechać ze mną bo za daleko, za szybko, za długo, za dużo podjazdów, piachu, dołów itp…….

Szykuj się do Puszczy Kampinoskiej na koniec marca.

Trasa: Głowno – Wola Zbrożkowa – Sapy – Zduny – Bogoria Górna i Dolna – leśniczówka – Sobota – Zgoda – Głowno

Foto:
Zduny - Kościół
Zduny - Kościół © GOZDZIK

Odpoczynek pod Sobotą i wspominki o Grunwaldzie
Odpoczynek pod Sobotą i wspominki o Grunwaldzie © GOZDZIK

Ponowne odwiedziny na Zameczku w Sobocie
Ponowne odwiedziny na Zameczku w Sobocie © GOZDZIK

Zameczek w Sobocie - dla potwierdzenia do książeczki PTTK
Zameczek w Sobocie - dla potwierdzenia do książeczki PTTK © GOZDZIK

Tablica informacyjna w Walewicach
Tablica informacyjna w Walewicach © GOZDZIK



Kategoria Po okolicy


  • DST 22.60km
  • Teren 1.50km
  • Czas 01:00
  • VAVG 22.60km/h
  • VMAX 35.36km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 97m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miało być lepiej

Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 03.03.2014 | Komentarze 2

Czytając wpisy dotyczące wczorajszego niedzielnego dnia to dochodzę do wniosku, że co niektórzy to mieli szczęście jeśli chodzi o pogodę. Słoneczko, ciepło aż miła a nie to, co u mnie w centrum … zimno, przenikliwy zimny wiatr , temperatura ledwo 2 stopnie, a odczuwalna przy wysokiej wilgotności i tym zimnym wietrze pewnie poniżej zera.
Całkowicie mi się nie podobało dzisiaj, a sobota była taka śliczna.
I właśnie w sobotę urodził mi się plan uczczenia dnia 4 marca (moje 44 urodzinki … takie ładne okrągłe .. przez poetę wysławiane…. Inni mówią, że to dziadowski wiek  hi hi hi) przejechaniem jakieś seteczki.
Oczywiście w pierwsze chwili pomyślałem o 144 km, ale stwierdziłem, że poniosło mnie jak na 4 wyjazd i szybko zrewidowałem pogląd na seteczkę.
Kiedy rano w niedziele zobaczyłem pogodę to nastąpiło ponowne zrewidowanie planów na 44 km, a kiedy przejechałem pierwsze 5-10 kilometrów i przestałem czuć palce u nóg to pomyślałem sobie że 22 km to też takie prawie, że symboliczne przedsięwzięcie i uczczenie moich wiosen na tym świecie.

Nie ma co się rozpisywać o tym wypadzie ….. może w przyszłą niedzielę będzie lepiej.
Wczoraj zmarzłem i tyle…..

Trasa : Głowno – Dmosin Drugi – Szczecin – Bratoszewice – Wyskoki - Głowno

Foto : nie chciało mi się zatrzymywać i robić zdjęć … za zimno …..


Kategoria Po okolicy