Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2014

Dystans całkowity:201.90 km (w terenie 46.30 km; 22.93%)
Czas w ruchu:09:52
Średnia prędkość:20.46 km/h
Maksymalna prędkość:41.39 km/h
Suma podjazdów:990 m
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:67.30 km i 3h 17m
Więcej statystyk
  • DST 56.80km
  • Teren 7.80km
  • Czas 02:41
  • VAVG 21.17km/h
  • VMAX 38.50km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 221m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przez łzy......... i smutek.

Sobota, 24 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 3

Jeszcze w czwartek myślałem, że będzie to normalny fajny wypad na rower. Że podczas jazdy będę się tylko delektował otoczeniem, przyrodą, ciepłym dniem, frajdą z samej jazdy. Niestety życie kolejny raz weryfikuje moje plany, myśli i marzenia.
Piątek okazał się dniem bardzo bardzo smutnym i to przełożyło się na sobotę i pewnie na jeszcze kilka następnych dni, ale cóż……. Nie potrafiłem cieszyć się z sobotniej jazdy, nie sprawiła mi ona przyjemności a tylko same...................... wspomnienia i :-(((((. Fakt same piękne i miłe i ciepłe ale……bolało……..
Dobra o co biega … a no o to że po 6-ścio miesięcznej walce z rakiem musiałem pomóc z godnością zasnąć mojej ukochanej pięcioletniej suni… Sari
Ja wiem … to tylko pies…. Usłyszałem to…. Ale nie będę rozmawiał i przejmował się słowami ludzi którzy nie mają zielonego pojęcia o tym co to znaczy mieć w domu przy sobie tak niesamowitego oddanego przyjaciela,,, i tyle……. Koniec tematu.......
A rowerowo i turystycznieto odwiedzona kolejna miejscowość w województwie łódzki związana z Powstaniem Styczniowym .
Trasa ; Głowno – Stryków – Szczawin – Biała – Swędów – Anielin Swędowski – Osse – Koźle – Wola Błędowa – Bratoszewice – Głowno
Foto

Kościółek w Białej z XVIII w
Kościółek w Białej z XVIII w © GOZDZIK

Wnętrze - Biała
Wnętrze - Biała © GOZDZIK

Tablica - Biała
Tablica - Biała © GOZDZIK

Śpij spokojnie .. Sarunia
Śpij spokojnie .. Sarunia © GOZDZIK


Kategoria Po okolicy


  • DST 55.60km
  • Teren 34.00km
  • Czas 03:18
  • VAVG 16.85km/h
  • VMAX 41.39km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 264m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Inowłódz

Sobota, 10 maja 2014 · dodano: 14.05.2014 | Komentarze 3

Na dzisiejszą wycieczkę czekałem z niecierpliwością od zeszłej soboty i nie mogłem się jej już doczekać. Cieszyłem się na myśl o niej, a jednocześnie bardzo się obawiałem . Znaczy się nie wycieczki się obawiałem tylko pogody, że wszystko nam popsuje, że popsuje nam plany i humor. Ale mimo porannych chmur i lekkiego deszczyku podczas jazdy samochodem, pogoda dopisała. Nie no można by ponarzekać na wiatr, ale co tam … w powrotnej drodze pomagał że hej.
Dobra obawy mamy wyjaśnione, a teraz wyjaśnienie banan na twarzy. A no trzymał się on cały tydzień bo właśnie dziś miałem umówioną rowerową randkę na ziemi tomaszowskiej z Darią i Rafałem.Bardzo się cieszyłem, że zawitają w te strony i będę mógł się dołączyć do wycieczki.
Nasze chorągwie umówiły się pod zamkiem w Inowłodzu aby od tego miejsca zacząć podbijanie okolic Tomaszowa.
Odnowiony a raczej odrestaurowany, odbudowany w formie częściowej ruiny zamek w Inowłodzu jest naprawdę bardzo fajny. Udostępnione za pełną darmochę wejście na dziedziniec, wieże i podziemia to rzadkość.Wszystko spenetrowaliśmy dokładnie.
Po wizycie na zamkowych komnatach udaliśmy się do pobliskiego Kościółka p.w. Św Idziego, gdzie ku mojemu wielkiemu zdziwieniu mogliśmy wejść do środka. Kościół był otwarty, co prawda później okazało się że nie do końca dla nas tylko dla jakieś tam wycieczki która to wejście opłaciła ale co tam ….. „mądry” inaczej ma zawsze szczęście prawda……. Hi hi.
Następnie naszą trzyosobową armię skierowaliśmy na podbicie zagrody żubrów w Smardzewicach oraz poniemieckiego schronu kolejowego w Jeleniu. Żubry generalnie miały nas w nosie i jedne leżały, a drugie kąsały sobie drugie śniadanie. Generalnie nie za bardzo przejęły się naszą obecnością, chyba nawet nas nie zauważyły. Za to pani, która tam sprzedawała bilety była bardzo nami zainteresowana i gdy do nas podeszła można było się od niej dowiedzieć bardzo dużo ciekawych informacji na temat hodowli żubrów w Polsce, oraz o życiu tych pięknych zwierząt.
Wizyta w Jeleniu i znajdujący się tam obiekt, całkowicie mnie zasmucił.To znaczy aby mnie źle nie zrozumieć, obiekt jako obiekt jest niesamowity, zresztą tak jak w Konewce, ale Jeleń to jakaś mordownia, speluna, wysypisko śmieci, a Konewka to „pałac”. Szkoda, bo oba obiekty zasługują na godne ich pokazanie. Przy budowie obu tych obiektów ludzie tam pracujący nie pracowali dla przyjemności i ku chwale ojczyzny. Dlatego oba bunkry powinny być tak samo pokazywane. Nie wiem może w jednym powinna tak jak jest w Konewce być pokazywana ekspozycja związana z II Wojną Światową, a w drugim ekspozycja związana z orężem polskim, z wyzwoleniem, nie wiem może z I WŚ, powstaniami…… no kurcze taki obiekt nie powinien być opuszczony, zniszczony i zaśmiecony jak jest.Tak jakoś mnie naszło jak tam byliśmy… szkoda. Nie no ja wiem na to trzeba kasy, organizacji i…. i chyba organizatora i chęci… ale dobra koniec o tym.
Jedziemy dalej, znaczy się nie jedziemy bo tam gdzie mamy jechać to śmiga jakiś rajd samochodowy po Spale i okolicy. Cóż było robić przecież wiadomo że nędzne spaliniaki nie mają z nami szans więc odpuściliśmy ta drogę i troszkę naokoło po piachu, lesie i górkach (alternatywa asfalt, wygodna ścieżka rowerowa, mało potu i zmęczenia – Rafał zabiorę ci następnym razem mapę hi hi hi) dojechaliśmy do Spały, a potem do Konewki.
Tak, tu jest co zwiedzać, co zobaczyć, a dodatkową atrakcją jest przejście podziemne miedzy znajdującymi się tam bunkrami . Robi wrażenie, może nie jest za długie ale jak się pomyśli co to za obiekt, komu miał służyć i po co to … mmmmm jest ciekawie.
No cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy, a dobre ma to do siebie że kończy się szybko, a dobre i jeszcze do tego w świetnym towarzystwie kończy się właściwie natychmiast. I tak właśnie dobiegła końca moja wycieczka w okolicach Inowłodza z Darią i Rafałem, ponieważ ja musiałem już wracać do domu, a Daria i Rafał nie dość że mieli kwaterkę tuż za Inowłodzem to jeszcze pojechali odszukać źródełka w pobliżu rzeki Pilicy, którego rano niestety nie udało nam się namierzyć (przejechaliśmy zjazd do niego i nie chciało nam się wracać).
Bardzo mi było miło i przyjemnie że udało się spotkać z Darią i Rafałem i wspólnie z nimi penetrować okolice Spały i Inowłodza.Szkoda, że nie mogła do nas dołączyć Tymoteuszka, ale nie wszystko jeszcze zobaczyliśmy, zwiedziliśmy, odkryliśmy, wiec może następnym razem się uda.
PS
Kiedy jedziemy ????????:-))))))))))))))))
Lepszy opis obiektów u skowronka……
Trasa : Inowłódz – Sługocice – Smardzewice (zagroda Żubrów) – Ciebłowice Duże – Brzustów – Spała – Konewka – Królowa Wola – Inowłódz
Foto:

Zamek w Inowłodzu
Zamek w Inowłodzu © GOZDZIK

Kościół p.w. Św. Idziego widziany z wieży zamku
Kościół p.w. Św. Idziego widziany z wieży zamku © GOZDZIK

Nooo ten to chyba nawet łba nie podniósł aby nas przywitać jakoś
Nooo ten to chyba nawet łba nie podniósł aby nas przywitać jakoś © GOZDZIK

Sami zobaczcie to Jeleń
Sami zobaczcie to Jeleń © GOZDZIK

A to konewka ... więcej zdjęć z ekspozycji jest u Skowronka - Inowłódz i okolica
A to Konewka ... więcej zdjęć z obiektu i z samej ekspozycji jest u Skowronka - Inowłódz i okolica © GOZDZIK




  • DST 89.50km
  • Teren 4.50km
  • Czas 03:53
  • VAVG 23.05km/h
  • VMAX 41.17km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 505m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Święto Pracy

Czwartek, 1 maja 2014 · dodano: 03.05.2014 | Komentarze 0

Dzień 1-go maja 2014 roku to podwójny dzień świąteczny. Święto pracy i święto towarzyskie, bo po prawie roku umawiania się, dogrywania wspólnego wyjazdu, sms-owania i planowania w końcu udało się umówić na wspólną wycieczkę z Tymoteuszką.
A było to tak:
Rano sobie wstaję, robię śniadanko przeglądam mapę okolic Zgierza - Białej , aby wybrać jakąś taką drogę którą jeszce nie jechałem, a tu sms...... tak rano ???? w święto ?????? kto mógłby mnie tu nękać, skoro wczoraj był grill i u naszych przyjaciół i raczej nie sądzę aby ktoś jeszcze uczestniczył w nim z myślą o tym że rano trzeba wstać i iść na rower.

- Cześć Goździk będę dziś około 10.00 w Rogowie, masz może chwilkę aby pojeździć po okolicy, Tymoteuszka.
- Cześć No jasne że mam i będę o 10 w Arboretum

Mapa Zgierza i okolic ląduje w szafce, a na stół leci mapa okolic Brzezin.

Do 10.00 trochę czasu mam wiec wybieram dłuższy wariant drogi dojazdowej z odcinkami, którymi jeszcze nigdy nie jechałem, a że w czasie jazdy dostałem jeszcze informację o tym , ze Karolinka się spóźni więc jeszcze bardziej zaokrągliłem sobie dojazd do Rogowa.
Przez cały czas mojej samotnej drogi do Rogowa myślałem gdzie zabrać Karolinę, co jej pokazać w prawie moich okolicach. Może Lipce Reymontowskie i dom w którym mieszkał pisarz, może jednak bardziej na wzniesienia łódzkie, a może tak pod Moskwę i Syberią aby było śmiesznie???? .

Pod brama Arboretum miałem jeszcze chwilkę aby zerknąć na mapę, ostatni szlif wycieczki mniej więcej jest wiec możemy spokojnie oczekiwać na Tymoteuszkę. I ... po chwili jest na swoim bocianie wyskoczyła z bramy i.......... i od razu jak to przystało na kobietę cały mój misternie ułożony plan wycieczki położyła na łopatki, bo..... zadanie na dzisiejszą wyprawę to znalezienie dobrego miejsca na obiadowego grilla.
Miejsce miejscem, ale miejsce to ma być na łące, przy wodzie i w pobliżu lasku............. no to tak aby nie było za łatwo hi hi hi.

Dobra co robić chwila zastanowienia gdzie tu u licha jaka woda las i łąka w jednym miejscu by było ???? Nic trzeba improwizować, że się doskonale zna okolice i może coś po drodze wpadnie w oko a wówczas się powie - o właśnie o tym miejscu myślałem :-)

(dokładniejszy opis poszukiwań u Tymoteuszki)

Po odwiedzeniu i sprawdzeniu kilku miejsc w końcu się udało odszukać dość miłe i sympatyczne miejsce na małego rodzinnego grilla.
Mieliśmy nadzieję, żę również spodoba się rodzicom Karoliny, chociaż jak długo nie odpisywała na sms z pytaniem czy jest oki to bałem się że nadal szukają czegoś innego hi hi hi......

Co by nie mówić to bardzo sympatycznie spędziłem przedpołudnie 1-go maja, a na dodatek w bardzo miłym i dobrym towarzystwie.
Mam nadzieję, ze uda mi się ciebie namówić na przyjazd do Głowna aby  stąd gdzieś pojechać np do Kutna, czy obozu zagłady w okolicach Łęczycy, a może do Puszczy Kampinoskiej. Planów w głowie na wycieczki trochę jest więc zapraszamy częściej.
A nie no tak w okolice Tomaszowa jasne że sie wybieram ... dam znak kiedy aby się umówić oki.....

Trasa : Głowno - Lubianków - Grodzisk - Kraszewek - Judka - Kołacinek - Zacywilki - Stefanów - Rogów - Józefów - Przyłęk Duży - Krosnowa - Słupia - Gzów - Janisławice - Gzów - Słupia - Zagórze - Mszadła - Nadolna - Kraszew - Głowno

Foto:

Okolice Kraszewka
Okolice Kraszewka © GOZDZIK

Okolice Kraszewka
Okolice Kraszewka © GOZDZIK

Takie widoczki lubię - gdzieś na trasie do Rogowa
Takie widoczki lubię - gdzieś na trasie do Rogowa © GOZDZIK



Kategoria Po okolicy