Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Gozdzik z miasteczka Głowno. Mam przejechane 22121.83 kilometrów w tym 5230.87 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 88615 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Gozdzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2013

Dystans całkowity:30.20 km (w terenie 12.00 km; 39.74%)
Czas w ruchu:01:32
Średnia prędkość:19.70 km/h
Maksymalna prędkość:31.80 km/h
Suma podjazdów:66 m
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:30.20 km i 1h 32m
Więcej statystyk
  • DST 30.20km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 19.70km/h
  • VMAX 31.80km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 66m
  • Sprzęt BASIC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koniec sezonu 2013

Sobota, 28 grudnia 2013 · dodano: 30.12.2013 | Komentarze 7

<!--[if gte mso 9]><xml><o:OfficeDocumentSettings> </xml><![endif]-->

Uffff … udało się ….. udało się zakończyć sezon 2013 tak jak należy to znaczy na rowerze i to jak najbliżej końca roku.

Zawsze kończyłem sezon pod koniec października lub na początku listopada. Przeważnie zakończenie to było w Puszczy Kampinoskiej…

Przeważnie, ale ten rok a raczej jego końcówka była nie taka jak przeważnie tylko całkowicie do bani. Cały październik pomagaliśmy naszym przyjacielem posprzątać nowo wybudowany dom i przeprowadzić się ze starego mieszkania do tego nowego. Pracy co niemiara, bo sprzątnie równolegle z jeszcze kończącymi pracę brygadami wykończeniowymi to taka Syzyfowa praca, ale do pierwszego listopada musieli opuścić stare mieszkanie wiec nie było wyjścia. Każda wolna chwila, sobota czy niedziele ….. praca.

Kiedy udało się z tym uporać i widziałem światełko w tunelu, a za oknami nadal brak zimy to już już się radowałem na samą myśl że po 11 listopada wyskoczę na rowerek …. Raz może dwa się uda, a jak pogoda pozwoli to i trzy…..

Taaaaa, może i widziałem światełko … ale raczej światełko nadjeżdżającego pociągu z wagonami pełnymi zarazków przeziębienia… najpierw jednego …. Potem po jednym zwolnieniu za trzy dni - drugiego przeziębienia (tym razem już dwa tygodnie w łóżku) to na koniec na początku grudnia nadjechał ekspres zwany rwa kulszowa ( jak kto miał to wie jak nie miał to nich się modli o to aby nie mieć i tyle).

I tak to właśnie nie wiadomo, kiedy i jak a żona mówi, że choinkę czas ubierać.

Jak to ubierać … przecież sezonu rowerowego nie zakończyłem to jak można już biesiadować i kończyć rok ???? No jak … nie godzi się …….

Targany niespokojnymi sumieniami dzień w dzień w świąteczny czas pogodę sprawdzałem i jak tylko wszystko było Oki to nie patrząc na nic, nie czekając na nikogo i nie przejmując się niczym i nikim wskoczyłem na rowerek i pognałemmmmm ojjjjj pognałem …… pierwsze 5 km … potem to raczej walczyłem o wiatr w plecy i zero podjazdów. A w drodze powrotnej (skoro w tamta łapałem wiatr) to zastanawiałem się czy płuca wypadną mi daleko od domu czy może tak że uda się doczołgać do bramy…..

MASAKRA co blisko 1,5 miesiąca leżenia w łóżku i siedzenia w domu bez żadnej aktywności fizycznej potrafi zrobić z człowieka….. nooo dobra dobra ze starszego pana … bo jakby się miało 20 lat to by się pewnie nie zauważyło przeziębienia…….

Mam nadzieję że limit chorób i przypadłości na najbliższe chociaż 5 lat wyczerpałem i teraz tylko lepiej będzie……

Tak wiec z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że sezon rowerowy 2013 uważam w swoim wykonaniu za zamknięty.

Jaki był ???

Dla mnie (nie liczymy października i listopada i 2,5 tygodnia grudnia) był znakomity. Zrealizowałem plan przejechania 2 tyś kilometrów, zrealizowałem marzenie pobicia swojego rekordu przejechanych kilometrów jednego dnia – 255 km się udało zrobić.

Zawitałem w jurę K-Cz i spotkałem się z cudownie pozytywnymi ludźmi (skowronki i Siwuch). Udało się wyjechać z przyjaciółmi na prawie 3 dni pod Grunwald, roweru nie obiłem, zamachu na jego przynależność do mnie też nie ( łapy bym poucinał jakby co), kontuzji nie było, słonko świeciło, kilka stempelków się zarobiło, kolejne fajne miejsca widziało …. Było oki.

Czego się nie udało?

No pewnie kilku innych zaplanowanych wycieczek nie udało się zrobić takich jak do Pułtuska, Bolesławca, wzdłuż Bugu z Wyszkowa do Broku, z Tymoteuszką po okolicach Tomaszowa i Inowłodza pośmigać i coś tam jeszcze było … nie pamiętam już …..

Ale co ma wisieć nie utonie tylko przejdzie na rok 2014, a dodatkowo planuję pod Toruń na 3 dni się wybrać, szlakiem Orlich gniazd z Krakowa do Częstochowy przejechać w dwa dni, oczywiście PK odwiedzić przynajmniej 3 razy i coś tam się jeszcze wymyśli w czasie sezonu.

OKI starczy tego bazgrania …

Teraz dla wszystkich znajomych z BS i tych tylko czytających serdeczne życzenia na nadchodzący 2014 rok, spokoju, radości, zdrowia, gumowych drzew i mniej wariatów na drogach w samochodach życzę. Oczywiście spełnienia marzeń i planów również …

Miłej zabawy w noc sylwestrowa …….a w Nowy Rok kacusia milusia …. Hi hi hi ……

Trasa: Głowno - Konarzew – Strzebieszew – Sapy – Władysławów Bielawski – lasy stanisławowskie – Helenów – Głowno

Foto:

Elegancka kwaterka w lesie

Okolice Konarzewa - coś za zielono jak na 28 grudnia

<!--[if gte mso 9]><xml><w:WordDocument>Normal0falsefalsefalse </xml><![endif]--> <!--[if gte mso 9]><xml><w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"> </xml><![endif]--> <!--[if gte mso 10]> /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}


Kategoria Po okolicy